wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 4 " Pierwsza litera"

Powoli i ostrożnie otworzyła oczy. Słoneczne promienie wpadały do pokoju przez wielkie okiennice, a Hermiona nie miała ochoty na to by wstać. Po chwili Ginny z cichym pojękiwaniem zwlekła się z łóżka i poczłapała do łazienki.
Hermiona przewróciła się na drugi bok i wspomnieniami wróciła do poprzedniego wieczoru. Po tym, jak Draco ją odczarował, nie mówiąc nic, odszedł do zamku. Oczywiście Hermiona cały czas za nim szła, bała się jednak odezwać lub iść przy nim bliżej.
Całkiem niezauważeni weszli do zamku i już Hermiona miała iść na schody, gdy chłopak złapał ją i ostrym, nienawistnym tonem powiedział:
-To było ostrzeżenie, Granger. Następnym razem nie będzie tak miło.
-Miło ?- prychnęła.
-Myślisz, że nie wiem o co ci chodzi, Granger? Próbujesz mnie śledzić, podsłuchiwać... To takie żałosne i głupie.
-Nie wiem o co ci chodzi, Malfoy. Nie śledziłam cię, byłam na spacerze.
-O tej porze ? - zaśmiał się chłodno i spojrzał na nią z politowaniem.
-Tak, Malfoy. O tej porze. A to, że akurat trafiłam na ciebie...
-To był przypadek? - znów ten kpiący uśmiech. - Jesteś taka głupia, Granger.
Nie. Hermiona wstała pośpiesznie tak, że aż zakręciło jej się w głowie.
Nie chcę o tym myśleć. Nie chcę tego pamiętać.
Gdy zeszła na dół, Harry czekał na nią z dziwnie strapioną miną. Podeszła pod niego i przywitała się:
-Cześć, Harry. Gdzie Ron?
- Ron? On chyba... wybrał się na śniadanie z Lavender.
-Och... To... fajnie.
Resztę drogi do Wielkiej Sali przeszli w ciszy. Gdy już znaleźli się w wejściu nagle pojawił się Bezgłowy Nick. Oczywiście powitał ich wesoło i zagaił:
-Słyszałem o panu pewne plotki, panie Potter.
-Żadna nowość -jęknęła Hermiona.
-Pewien duch, z trzeciego piętra, powiedział... a właściwie wycharczał... że jest pan Wybrańcem.
Harry zmieszał się tymi słowami, a Hermiona już przybywała mu z pomocą.
-Harry nie chce o tym rozmawiać, to...
Nie zdołała dokończyć, gdyż zobaczyła Rona i Lavender, siedzących razem na ławce i trzymających się za ręce. Stanęła jak wryta, ale szybko zreflektowała się i odeszła. Harry dogonił ją, a ona ze wstydem ukryła łzy. Nick gdzieś odleciał.
-Nie przejmuj się...
Dziewczyna pokiwała tylko głową, nie chcąc tego słuchać. Nie wiedziała dlaczego ją to tak zabolało. Kiedy ona była z Krumem, wszystko było w porządku, ale gdy spojrzała na Rona z dziewczyną poczuła dziwne ukłucie w sercu. Musi zwalczyć to uczucie. I to szybko. Usiadła przy stole, Seamus zaczął pytać ją o wypracowanie z Historii, więc mogła szybko zapomnieć o Ronie i tej... Lavender. Nagle na przeciwko usiadła Ginny. Hermiona przyglądała się spokojnej i fałszywie wyluzowanej przyjaciółce. Jedno przelotne spojrzenie na Harry'ego ją zdradziło. A więc Ginny wciąż o nim myśli. Potter natomiast zajęty był namiętnym wpatrywaniem się w stół nauczycielski.
-Harry, co jest?
Przez chwilę nie odpowiadał, potem odwrócił się, a dziewczyna dostrzegła w jego oczach jakiś dziwny blask.
-Zauważyłaś Snape coraz radziej pojawia się na wspólnych posiłkach ?
Gryfonka zmarszczyła zdziwiona brwi. Właściwie to nie zauważyła. Może dlatego, że w przeciwieństwie do Harry'ego nie zwraca na Snape'a uwagi.
-Moja teoria jest słuszna, Hermiono. Obiecuję, że tego dowiodę.
-Harry, ty znowu zaczynasz. Dumbledore mu ufa!
-Dumbledore się myli.
Hermiona prychnęła jak wściekła kotka. Uważała pewnie, że Dumbledore nigdy się nie myli.
-Jak zamierzasz tego dowieść?
-Mam plan.
Gryfonka miała już mu przemówić do rozumu, kiedy poczuła ostry ból w ramieniu. Upuściła kielich i sok rozlał się jej po szacie. Podciągnęła rękaw  i wlepiła wzrok na krew sączącą się z niewielkiej rany. A było to wyryte w skórze "S". Hermiona pobladła i spojrzała zaniepokojona na Harry'ego. Krew powoli spływała po bladej skórze i kapała na szatę.
Nie wiadomo dlaczego, nagle oczy jej i Malfoya się spotkały. Przez sekundę patrzyli na siebie, aż w końcu dziewczyna wstała i wybiegła z Wielkiej Sali.
Musiała zmyć krew.

***
Ostatni Śmieciożerca usiadł przy długim, szerokim stole. Rozejrzał się zaniepokojony i zaczął skubać nerwowo szatę.
-Nowy. -prychnął jego sąsiad.
Mężczyzna obrzucił go zlęknionym spojrzeniem, ale nie odważył się odpowiedzieć. Nagle wszystkie rozmowy ucichły i z oddali słychać było okropny odgłos, jaki wydaje skóra, ocierająca się o ziemię.
Nagini.
Nie była sama. Do pokoju bezszelestnie wszedł Voldemort. Jego bose stopy stąpały po zimnej posadzce, a Nagini co chwile ocierała się o nie.
Jego spojrzenie było okrutne i lodowate tak, że nowicjusz z końca stołu zadygotał wystraszony.
Voldemort przejechał wzrokiem po każdym z obecnych i usiadł przy Bellatriks. Czarownica uradowała się na ten obrót spraw i już miała coś powiedzieć, gdy on uciszył ją gestem.
Wszyscy w napięciu oczekiwali na to, co powie. On tylko siedział w milczeniu i na coś czekał.
-Nikt nic nie mówi? -zapytał z udawanym spokojem.
Kolejny raz przejechał wzrokiem po każdej twarzy, nawet tej ukrytej pod kapturem.
-Czy ktoś może mi powiedzieć jak się mają sprawy z naszym Zakonem Feniksa?
-Wiemy, że mają nowych w Ministerstwie... -zaczął Gary Told.
-Ministerstwo mnie nie interesuje. Mam je w garści.
Gary zamilkł i zajął się oglądaniem swoich paznokci.
-No cóż, jeżeli nikt mi nie chce nic powiedzieć, to może...
-Zabiliśmy trzech pod London Eye - mruknął Greyback. - Kilku mugoli także zgninęło w tej walce.
Voldemort pokiwał głową i zwrócił się w stronę Narcyzy:
-A Dumbledore ?
Kobieta zamarła.
-Pracujemy nad tym - odpowiedziała ostrożnie.
Voldemort posłał jej kpiarski uśmieszek.
-Wy wszyscy jesteście tchórzami. I zginiecie jak tchórze.

***

Hermiona wpadła do klasy Sloughorna mocno spóźniona. Wszyscy jednocześnie podnieśli głowy znad kociołków i przyglądali jej się z zaciekawieniem. Granger nigdy się nie spóźniała. Chyba, że miała ważny powód.
-Eee...Przepraszam, za spóźnienie...ja...
Slughorn uśmiechnął się do niej i zapraszającym gestem wskazał kociołek.
-Dopiero zaczęliśmy, panno Granger. Harry ci pomoże.
Potter uśmiechnął się krzywo, gdy profesor wspomniał jego imię, ale równie zachęcająco kiwnął głową.
Dziewczyna chciała iść po potrzebne ingrediencje, kiedy Harry złapał ją za ramię.
-Wszystko już ci wziąłem.
Dziewczyna przystanęła i spojrzała przyjacielowi w oczy.
-Harry, nie wiem co się ze mną dzieje. Ktoś rzucił na mnie urok. Jakiś wyjątkowo paskudny. 
Ron odsunął się od kociołka i zapytał zatroskany:
-Hermiono co się stało?
Dziewczyna zupełnie zapomniała o Weasleyu. Czuła, że na prawdę się o nią martwi i nie chciała go trzymać w niewiedzy, więc podciągnęła rękaw, a gdy przyjaciel zobaczył o co jej chodzi, szybko go zasunęła.
Slughorn podszedł pod nich, chcąc sprawdzić jak sobie radzą, więc na chwilę musieli się rodzielić, lecz po chwili Ron podszedł pod dziewczynę i szepnął:
-Kto ci to robi?
Gryfonka wzruszyła ramionami i przełknęła głośno ślinę. Ktoś naprawdę się na nią uwziął. Chce ją napiętnować, tak by na zawsze nosiła na sobie znak statusu swojej krwi. 
 -Myślisz, że...?
Nie dane było im porozmawiać, gdyż nieopodal kręcił się Malfoy z Zabinim. Ron umilkł i zajął się swoim eliksirem. Zupełnie wytrącona z równowagi Hermiona zupełnie poległa na tym zadaniu i z wściekłością musiała przyznać, że  nawet eliksir Zabiniego wyglądał lepiej od jej. 
Harry natomiast poradził sobie najlepiej. Zirytowana Hermiona spojrzała na książkę, która leżała na jego biurku. Podeszła bliżej i przyjrzała się podpisowi na pierwszej stronie.

Własność Księcia Półkrwi

Szybko zorientowała się na czym polega nagły przypływ umiejętności Harry'ego. Jeszcze tego dnia zajęła się poszukiwaniami. Musiała dowiedzieć kim był Książe Półkrwi.
Do późna siedziała w biblotece, aż w końcu pani Pince musiała ją dość niegrzecznie wygonić. Sfrustrowana Hermiona szła samotnie przez ciemne i puste korytarze. Nagle usłyszała, że ktoś za nią idzie. Szła dalej, ale ciekawość zżerała ją kto tak późno pałęta się po tej części zamku. 
Nagle zza ściany wyszedł Zabini.
-Buu ! - krzyknął i wybuchnął śmiechem.
Dziewczyna chciała go minąć, ale zagrodził jej przejście.
-Gdzie się wybierasz, Granger?
Odwróciła się i zobaczyła jakiegoś wysokiego Ślizgona, który uśmiechał się szyderczo i również zagrodził jej drogę.
-Spójrz jaka jest sytuacja, Granger. Nas jest dwóch a ty jedna. - powiedział zadowolony Zabini.
-No i co mi zrobicie ? - prychnęła.
Kącik ust drgnął mu lekko.
-Bierz ją ! - krzyknął do Ślizgona, który stał za nią.
Nie zdążyła wyciągnąć różdżki, kiedy tamten dryblas skoczył ku niej i objął ją mocno ramionami. Krzyknęła i próbowała się wyswobodzić, ale ten tylko się śmiał. Mocno kopnęła go w nogę i na chwilę ją póścił. Wykorzystała to i wyciągnęła różdżkę. Nagle z jakiejś pustej klasy wyszedł Snape w towarzystwie Malfoya. Chłopak zdziwił się na ten widok, ale jak zwykle uśmiechał się kpiąco.
-Co tu się dzieje ? - zapytał surowo nauczyciel.
Zabini przyjął beznamiętny wyraz twarzy i odrzekł:
-To ta szlama, profesorze. Zaczęła grozić nam i wymachiwać różdżką.
-Co ? - pisnęła Hermiona. - Ja...nie...
-Dość. Szlaban. Dwa tygodnie czyszczenia kociołków w lochach. Ach i ... odejmuje trzydzieści punktów dla Griffindoru za tak haniebne zachowanie.
-Ale...
-Proszę się rozejść !
Snape wydawał się być w swoim żywiole. Spojrzał na Gryfonkę jak na robaka, a dziewczyna nie była mu dłużna. Dodatkowo zdenerwował ją Malfoy, który oparł się nonszalncko o drzwi i przyglądał się całemu zdarzeniu z wielkim rozbawieniem.
Chrzańcie się, Ślizgoni - pomyślała.



_____________________________________

To dopiero 4 rozdział, ale bardzo się cieszę, że mam pierwszych czytelników.
Zachęcam do komentowania :) Niedługo kolejny rozdział ( na pewno przed piątkiem) !
Pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. boże, już myślałam, że Blaise jej coś zrobi. :c
    nie lubię go w takim ślizgońskim wydaniu. wolę jak jest miły, czarujący itd.
    niezła akcja z tym ''S''. ciekawe, kto to robi...
    mam nadzieje, że się wkrótce wyjaśni! :)

    Pozdrawiam,
    Avada ;3

    PS U mnie pojawił się epilog. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takiego miłego Zabiniego mamy prawie w każdym dramione i szczerze to mnie trochę nudziło. Tu zachowuje się inaczej i dlatego mi się podoba. :D

      Usuń
  2. Ojej... nawet nie wiesz jak się cieszę, że poinformowałaś mnie o nowym rozdziale! Tak długo czekałam i czekałam... aż zaczęły nachodzić mnie myśli, że zapomniałaś o tym blogu, ale... dałaś znać! :) Trochę współczuję Hermionie, gdyby Ron nie był ze swoja panią kto wie jakby się to dalej potoczyło. Mnie także zaintrygowała scena z ''S''. Nadal nie mogę nadziwić się temu, jak wspaniale piszesz. Dzięki temu każdy Twój rozdział czyta się tak niezwykle lekko i przyjemnie. Napomnę także o muzyce, przy której jeszcze milej czytało mi się rozdział :) Cóż... nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwać 5.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: Dream
    PS. Czyżby tytuł pierwsza litera sugerował, że pojawią się jeszcze następne?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham twój blog, twój styl, piszesz po prostu cudownie... Co do rozdziału, świetny. Jsk zawsze

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach ta ciekawska Hermiona jeszcze kiedyś zaprowadzi ją to do grobu. Przypuszczam, że Malfoy nie jest jednak odpowiedzialny za tę literę na jej ramieniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że rozkręcasz się coraz bardziej :) ta litera na ramieniu, jak i nieznany sprawca strasznie mnie intrygują. Nie wiem czemu, ale po głowie chodzi mi Nott. Jestem ciekawa co tworzy sie w Twojej głowie .

    OdpowiedzUsuń