"Prawda"
Zaczął się listopad, a Hermiona wciąż nie mogła odwiedzić swoich rodziców.
Jej tato wciąż leżał w szpitalu, tylko matka wróciła do domu. Hermiona napisała
do niej list, a w odpowiedzi dostała tylko
Nie mogę ci zbyt wiele napisać - listy mogą być przechwytywane. Niedługo
się spotkamy.
Kocham cię,
Mama
Hermiona była wściekła za te wszystkie tajemnice.Tak samo na Dumbledore'a,
który nagle zrobił się bardziej tajemniczy i wyznał jedynie, że jej ojciec jest
w złym stanie.
Co to w ogóle ma znaczyć ? Hermiona była wściekła i nie wiedziała, co ma ze
sobą zrobić. Jedyne co jak do tej pory poprawiło jej humor to spotkania z
Revisem.
Ich pierwsza randka była całkiem zwyczajna - spotkali się o omówionej porze
pod Wielką Salą, a potem wyszli przespacerować się po błoniach, aż pod jezioro.
Wpierw czuła się nieswojo w towarzystwie Ślizgona, potem jednak zmieniła o
nim zdanie. Chłopak wydawał się być najprzyjaźniejszym i najmilszym Ślizgonem
jakiego kiedykolwiek spotkała. Czuła, że naprawdę go lubi i trochę ją to
przerażało. Cały czas jednak miała się na baczności -wychowankom Snape'a nigdy
nie można ufać.
Kolejnym razem, spotkali się w bibliotece - Hermiona zaczęła opowiadać
trochę więcej o sobie, z czego Revis był bardzo zadowolony.
-Spędzam tu mnóstwo czasu - powiedziała cicho i niepewnie.
-Lubisz czytać ? -zapytał z uśmiechem.
Ona zmarszczyła brwi i powiedziała :
-Uwielbiam. Uważam, że książki to niekończąca się skarbnica wiedzy.
-Skończyłaś już tamte swoje badania?
Dziewczynę zaskoczyło to, że pamiętał. Pokiwała tylko głową i pokazywała mu
swoje ulubione książki. Chłopak siedział, patrzył na nią i uśmiechał się -
jakby to był mechanizm jego bytu.
To dosyć nietypowe dla Gryfonki, ale pierwszy raz to ona bez przerwy mówiła.
Nie przeszkadzało mu to- słuchał uważnie, w pełnym skupieniu. Hermiona nawet
nie musiała go sprawdzać.
Dziewczyna wydawała się być całkiem szczęśliwa, Harry i Ron wpierw okazali
swoje niezadowolenie z wyboru Gryfonki, ale kiedy im go przedstawiła zmienili
zdanie. Co prawda, Harry wciąż był czujny i powiedział jej kiedyś:
-Uważaj na niego, Hermiono. Mam złe przeczucia...
Hermiona speszyła się - to, że ktoś jest dla niej miły, wprawiało go w...
jak to ujął " złe przeczucia"
Nawet obchody z Malfoyem stały się całkiem znośne- czasami próbował jej
dokuczać, ale zbyt zajęta była myślami nad Revisem, żeby się tym
przejmować. Ona szła w ciszy i Malfoy też.
Potem zaczęło się z nim coś dziać i nawet Hermiona musiała to zauważyć -
zrobił się blady ( jeszcze bledszy niż ostatnio), a cienie pod oczami pogłębiły
się i stawały się coraz bardziej widoczne. Czuła, że coś się dzieje, ale nie
miała nawet pojęcia co. Wyczuwała jego niepokój, zdenerwowanie i zmęczenie.
Nie miała odwagi zapytać go o co chodzi i była pewna, że wykpiłby ją.
Została skazana na domysły.
Po wyjątkowo ciężkim tygodniu nauki i okropnych sprawdzianów, Hermiona
postanowiła sobie odpocząć. Nawet przełożyła odrabianie lekcji na niedzielę, do
czego nie była przyzwyczajona.
Kiedy w ów zimniejszy piątek listopada, siedziała przy kominku i patrzyła
jak Harry przegląda książkę do Eliksirów Księcia Półkrwi, ktoś wszedł do Pokoju
Wspólnego i podszedł pod nią.
-Hermiona Granger ?
Gryfonka podniosła wzrok i napotkała wysoką, ciemnowłosą dziewczynę, najprawdopodobniej
z siódmej klasy.
-Tak…
-Jakiś chłopak na ciebie czeka pod portretem…
Hermiona zmarszczyła brwi, ale podniosła się tylko i wyszła przez dziurę za
portretem.
-Cześć !- powiedział Revis z uśmiechem, gdy tylko ją zobaczył.
Miał na sobie ciemne dżinsy i wyjątkowo ładny bordowy sweter. Jego włosy
leżały w totalnym nieładzie, aż Hermiona miała ochotę rzucić jakąś kąśliwą
uwagę.
-Hej – odpowiedziała.
-Zastanawiałem się, czy nie masz ochoty na spacer.
-Jest bardzo zimno – mruknęła i przeszył ją dreszcz.
Widać było, że chłopak nie da za wygraną. Przeczesał włosy i podszedł
bliżej:
-Myślałem o spacerze po zamku.
-Och…Jasne.
Tak więc Hermiona zostawiła marzenie o ciepłym kominku i miękkim fotelu,
zamieniając je na Revisa.
Przez chwilę szli w ciszy. Widać było, że ma ochotę coś powiedzieć, więc
Hermiona uśmiechnęła się zachęcająco.
-Jak się czujesz? No wiesz, z tym wszystkim?
Jego głos był miękki i ostrożny. Hermiona wbiła wzrok w dłonie, nie
przestając iść. Rzuciła mu jedynie szybkie spojrzenie, lecz widząc powagę w
jego oczach skupiła się na skubaniu swojego sweterka.
Po dłuższej chwili odpowiedziała:
-Boli mnie jedynie ta niewiedza.
Nie miała ochoty na rozczulanie się na swoimi uczuciami i strachem.
Coś powstrzymywało ją od wyznań dla Ślizgona. On dotknął jej ręki i Hermiona
chcąc nie chcą musiała się zatrzymać.
-Wiesz, że jestem z tobą. Jeśli coś się stanie, zawsze możesz mi powiedzieć…
Hermiona unikała jego oczu jak ognia, w końcu jednak dotknął jej podbródka
tak, że musiała w końcu na niego spojrzeć.
-Naprawdę bardzo cię lubię, Hermiono.
Jego wargi lekko musnęły jej usta. Kiedy zauważył, że się nie opiera,
przysunął się jej bliżej i zatopił ręce w jej długich, rozpuszczonych włosach.
Co się ze mną dzieje ? – zapytała się w myślach dziewczyna.
Przez kolejny tydzień nikt nie mówił o niczym innym, jak o Hermionie i
Revisie. Dziewczyna musiała przyznać rację Harry’emu – to okropne uczucie,
kiedy wszyscy cię tak obgadują, patrzą na ciebie z ukosa i szepczą, kiedy ich
miniesz.
Revis widawał się nie rozumieć zdenerwowania Hermiony, a wręcz był
zachwycony tą całą sytuacją. Hermiona nie była wstanie odpowiedzieć sobie
na pytanie czy to co robi jest dobre… Owszem była szczęśliwa i to bardzo- za
każdym razem kiedy ją całował, przytulał lub patrzył „tym wzrokiem” Hermiona
czuła miłe ciepło na sercu. Nie była jednak pewna czy to jest miłość. Nie czuła
tego.
Kiedy rozpoczął się grudzień i o dziwo od razu zaczął sypać śnieg, ich
spacery zrobiły się coraz rzadsze. Chłopak był na nią trochę zły za to,
że jak to mówił „olewa go”.
W niedzielę miał być wyczekiwane przez wszystkich wyjście do Hogsmeade.
Hermiona umówiła się już z Revisem i jedyne co stało jej na drodze to ostatni w
tym tygodniu patrol z Malfoyem.
Był zimny, sobotni wieczór, kiedy Hermiona wybiegła z Wieży na obchód.
Zastanawiała się czy w drugim semestrze też będzie z Malfoyem w parze.
Idąc, zastanawiała się czy nie zmarznie – założyła lawendową koszulę, która
była wykonana z wyjątkowo cienkiego materiału. Kiedy patrzyła jak śnieg pruszy
za oknami, zadrżała z zimna i o mało co nie wróciła do Wieży, żeby się
przebrać.
Kiedy w końcu doszła do miejsca spotkań, zobaczyła, że Malfoy już nia nią
czeka. Stał jak zwykle oparty o jedną ze ścian, a jego wzrok wbity był
tajemniczo w podłogę. Nie odezwał się ani słowem, kiedy pod niego podeszła. Po
prostu odepchnął się i zaczął iść ich zwykłą drogą. Dogoniła go i szli ramię w
ramię. Na początku było spokojnie, potem musiała zarekwirować jednemu
pierwszakowi pudełko mini-fajerwerek, które na pewno kupił u Freda i George’a.
Malfoy przystanął jedynie i patrzył jak Hermiona próbuje wytłumaczyć
dzieciakowi dlaczego to jest niebezpieczne i niedozwolone.
Kiedy szli już po drugim piętrze, a dookoła było całkiem spokojnie, Hermiona
odezwała się do Malfoya:
-Coś ty taki dzisiaj milczący. Żadnych wrednych uwag ? Skończyły się żarty o
mugolach ?
Spojrzała na niego, ale jak zwykle nie mogła nic odczytać z jego twarzy.
-Moje życie nie kręci się wokół ciebie – odpowiedział tonem bez wyrazu.
Szli dalej i w pewnej chwili Gryfonka poczuła jego wzrok na sobie. Odwróciła
się i wtedy on się zatrzymał.
-O co ci chodzi?
Lekko odchylił rąbek jej koszuli przy szyi i przyjrzał się jej.
-Co ty robisz?- próbowała go odepchnąć, ale złapał ją za nadgarstek.
-Biłaś się z kimś ?- zapytał całkiem poważnie.
Jego oczy przejechały uważnie po jej szyi. Hermiona wybuchnęła śmiechem .
-Słucham?
-Na szyi masz ślady. Ktoś próbował cię udusić ? A może „przegięliście” z
Revisem ?
Hermiona odsunęła się od niego przerażona. Patrzył na nią beznamiętnie, a
ona złapała się za szyję.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz – powiedziała zaciekle.
-A te ślady na nadgarstkach? – zapytał, a w jego oczach zobaczyła dziwny
blask. – Masz na nich cienkie blizny po ranach ciętych.
Dziewczyna spojrzała w dół i ku jej zaskoczeniu było tak jak mówił.
-Wygląda na to, że masz jakiegoś wroga - i to nie jestem ja.
-Przestań ! - warknęła.
Chciała powiedzieć coś jeszcze - jakoś zaprzeczyć, ale nie była pewna swojego
głosu.
Zaczęła się cofać, aż w końcu pobiegła do łazienki. Rzuciła się do lustra i
odchyliła koszulę.
Na szyi miała ciemne siniaki i kilka jasnych blizn. Spojrzała jeszcze raz na
swoje ręce i poczuła, że robi jej się ciemno przed oczami.
Co się dzieje ? Jak to możliwe, że wcześniej ich nie zobaczyła?
Poczuła, że drży. Objęła się rękami i wybiegła z łazienki. Malfoy stał
oparty o ścianę. Kiedy ją zobaczył, rzucił jej krótkie, przelotne spojrzenie i
powiedział:
-Czyli możemy uznać, że obchód jest zakończony?
Jego głos był lodowaty. Hermiona spojrzała na niego z nienawiścią i
warknęła:
-Jasne, możesz już iść.
Sama poszła w drugą stronę. Musiała znaleźć Harry’ego… nie, on teraz jest u
Dumbledore’a. To może Ron… ale on jest pewnie z Lavender. Odkąd zaczęli ze sobą
chodzić, cały czas spotykają się gdzieś po kątach i całują.
Hermiona nagle zorientowała się, że nie ma nawet do kogo iść. Nie ma osoby,
z którą mogłaby się podzielić swoimi problemami. Nie ma nikogo, kto mógłby jej
pomóc…
W pewnym momencie na kogoś wpadła.
-Ginny! –pisnęła zaskoczona.
Pod wpływem impulsu przytuliła przyjaciółkę i szepnęła jej do ucha:
-Tak się cieszę, że jesteś !
-Hermiono, co się stało?
Gryfonka odsunęła się od Weasley i szepnęła:
-Nie wiem, Ginny. Nie wiem co się ze mną dzieje.
Siedzieli wszyscy razem przy kominku. Ron z tej okazji nawet pozbył się
Lavender. Harry powstrzymał się od opowieści nad lekcjami u Dumbledore'a - jego
przyjaciółka była ważniejsza.
Dziewczyna opowiedziała im o tym, jak na obchodzie Malfoy zauważył
tajemnicze ślady na jej ciele. Wpierw Ron pienił się ze złości, że pozwoliła mu
się dotknąć, ale potem powiedział:
-On ma rację. Spójrzcie na te siniki.
Ginny powiedziała, że po tym jak spotkała Hermionę na korytarzu, poszły do
łazienki i odkryły, że na plecach ma również kilka siników, jakby ktoś uderzył
ją czymś mocno.
-Wygląda to na poważną sprawę.
-Ale ja nie... nie robiłam nic niebezpiecznego... nikt mnie nie zaatakował.
Nikt mnie nie dusił - Hermiona łkała, mając problemy z mówieniem.
Harry objął ją lekko, a dziewczyna zaszlochała głośniej.
-Może trzeba powiedzieć dla...- zaczęła Ginny.
-Nie, nikomu nie możecie powiedzieć. Zrozumieliście? Nikomu!- pisnęła
Hermiona.
Wszyscy zastygli w ciszy. Hermiona ukryła twarz w dłoniach.
A w głowie miała tylko pytanie : jak... ?
***
Nie miała wielkiej ochoty na ten wypad do Hogsmeade, ale nie mogła wystawić
Revisa. Spotkali się przed szkołą, gdzie profesor McGonagall zbierała
pozwolenia od młodszych uczniów i prosiła by jeszcze poczekać na wyjście.
-Wyjdziemy wszyscy razem ! - próbowała przekrzyczeć harmider.
Revis złapał Hermionę za rękę i powiedział:
-Co jest, kotku?
Hermiona przyjrzała się jego szarym oczom. To w nich między innymi się
zakochała. W jego szarych, głębokich tęczówkach.
-Nic...-mruknęła.
Nagle przypomniała sobie kogoś innego, kto ma również szare oczy. Musiała
się przytrzymać Revisa, żeby nie upaść.
-Jak minął obchód? Myślałem o tobie... chciałem cię nawet odbić temu
wstrętnemu Malfoyowi.
Hermiona przełknęła głośniej ślinę. Nie mówiła nic Gerverowi o
wczorajszych odkryciach. Złapał ją mocniej za rękę.
-Hermiono, wszystko w porządku?
Nagle wszyscy zaczęli iść i Hermiona z ulgą podążyła z tłumem do Hogsmeade.
Revis czasami rzucał jej podejrzliwe spojrzenia, ale nieudolnie go ignorowała.
Kiedy w końcu doszli do Hogsmeade, każdy poleciał w inną stronę. Widziała
jak Harry i Ron rzucają jej szybkie spojrzenia, a potem wchodzą do Zonka.
Wiatr zawiał silniej i Hermiona objęła się rękami. Revis obrócił ją ku
sobie.
-Zimno ci? Może się ogrzejemy.
Hermiona spojrzała na jego twarz - młoda, pełna energii, ale nieco
zaniepokojona.
-Ja...
Nagle ktoś go mocno potrącił.
-Ups! - to był Zabini.
Widziała, że obok niego stał Malfoy, ale nawet nie zwrócił na nią uwagi.
Zajęty był szeptaniem czegoś do ucha Pansy. Ta natomiast chichrała się jak
idiotka i patrzyła na Granger z wyższością.
-Ooch, kogo my tu mamy! Nasze słodkie papużki - Zabini uśmiechnął się lekko
i idąc potrącił również Hermionę.
-Chodź, nie mamy czasu na szlamowate towarzystwo - powiedział kpiąco Malfoy.
Wydawało jej się, że usłyszała słowo " szlama " jak przechodzili
obok niej. Malfoy nie zaszczycił jej nawet spojrzeniem.
Zakręciło jej się w głowie i znów przytrzymała się Revisa.
-Wstrętne typki, współczuje tym, którzy są z nimi w klasie.
Hermiona zamarła. Popatrzyła na chłopaka przerażona. On patrzył na nią jakoś
inaczej - groźnie. Gryfonka powiedziała:
-Mówiłeś, że jesteś szóstoklasistą...
Nie mogła uwierzyć, że o tym zapomniała. Nie mogła uwierzyć, że była tak
głupia i tak zamydlił jej oczy.
Jestem Revis Gerver... szóstoklasista.
Jak mogła nie zauważyć, że nie ma go nigdy wśród Ślizgonów z szóstej
klasy... że nie ma go na wspólnych lekcjach. Jak oni wszyscy mogli nie zwrócić
uwagi na to kim jest Revis. Nigdy nie mówili o Hogwarcie... o lekcjach też
rzadko.
Hermiona mało co nie upadła, gdy zorientowała się o co w tym wszystkim
chodzi. Jej mózg pracował na zwiększonych obrotach, a Revis uśmiechnął
się tylko i powiedział:
-Jesteś dobra- powiedziawszy to na wpół zaciągnął ją w jakiś pusty zaułek za
sklepem.
Nie miała szansy krzyknąć - głos zamarł jej gardle. Próbowała się
wyswobodzić z żelaznego uścisku, ale nie mogła.
W końcu przyparł ją do lodowatego muru i spojrzał na nią wzrokiem pełnym nienawiści.
To nie był już ten chłopak, który mówił, że ją lubi... że podoba mu się jak
czyta...chłopak, który trzymał ją za rękę, kiedy się czymś denerwowała. To był
zupełnie ktoś inny.
-Chociaż myślałem, że zorientujesz się wcześniej. Dałaś mi, kotku kilka
tygodni świetnej zabawy.
Hermiona zamarła. Przybliżył się jeszcze bardziej, co bardzo jej się nie
podobało.
-Dlaczego to robisz? - wyszeptała.
-Chyba na złość. Na złość tobie, Potterowi, Malfoyowi... wszystkim. Byłaś
taka łatwa... podatna na manipulacje.
Hermiona musiała sobie przypomnieć jak się oddycha, gdyż przez dłuższą
chwilę wstrzymywała oddech.
-Potem ty zaczynałaś się stawiać, raz nawet uciekać. Domyśliłaś się skąd te
siniaki ? Za każdym razem jak nie dawałaś mi się pocałować albo zaczynałaś coś
podejrzewać... Ech, a potem musiałem po prostu wymazywać ci pamięć. Jestem
zdziwiony, że tak późno się zorientowałaś.
Dziewczynie zakręciło się w głowie.
-Puść mnie ! - krzyknęła.
Zaśmiał się tylko.Jedna dłoń przytrzymywała ją, a druga z wolna wodziła po ciele.
-Tak ci się to podobało kiedyś, nieprawdaż ? - zaśmiał się ponownie, tym
razem ciszej.
Hermiona poczuła, że rozpina jej kurtkę.
-Zostaw mnie albo pożałujesz.
Jej różdżka była w tylnej kieszeni... gdyby tylko udało jej się wyswobodzić
dłoń...
Revis chyba zrozumiał co chce zrobić, bo uderzył ją mocno w twarz.
-Prędzej czy później bym z tobą zerwała. Byłeś beznadziejny - każde słowo
cedziła z wyjątkową zawziętością.
-Nie pozwoliłbym ci ze mną zerwać.
Nagle poczuła jego dłoń pod swoją bluzką i z całych sił próbowała go
odepchnąć. On jednak wciąż napierał. Po policzkach spłynęły jej łzy.
-Harry cię zabije - wiedziała, że tylko rozmowa jest w stanie ją wybawić.
-Potter? Próbujesz mnie przestraszyć? Jesteś naprawdę żałosna.
Nie mogła wytrzymać... jego dłonie... Chciała krzyknąć, zrobić cokolwiek.
Nagle usłyszała zimny głos. To nie był to zimno, do którego się
przyzwyczaiła - to ton, który potrafił zabić. Lodawaty, wściekły...
-Zostaw ją, Gerver.
Revis odsunął się powoli od Hermiony. Zaskoczona zauważyła, że wciąż się
uśmiecha.
-Przyszedłeś ratować damę w opałach, Malfoy? Co cię ona obchodzi ? To szlama.
Skąd on się tu wziął ? Jeszcze kilka minut temu widziała jak poszedł z Pansy
i Zabinim w stronę Miodowego Królestwa.
-Ona mnie nic nie obchodzi, Gerver. Raczej denerwujesz mnie ty.
Hermiona oddychała szybko i przerażona patrzyła na Revisa. On jednak
uśmiechnął się i odwrócił się ku Hermionie. Dotknął jej policzka, ale tym razem
odepchnęła brutalnie jego rękę. Wciąż był pogodny, kiedy mówił:
-Nie skończyłem z tobą.
Odwrócił się i odszedł przypadkowo trącając Malfoya. On jednak nie popuścił
tego, odwrócił się z różdżką w ręku. Co zaskakujące Revis także wyjął różdżkę i
krzyknął:
-Dręt...
-Protego!
Malfoy najwidoczniej zdenerwował się, że Revis pierwszy zaatakował, bo
wykrzyknął :
-Petrificus totalus !
Hermiona wydała z siebie głuchy okrzyk, kiedy Revis padł jak długi na
ziemię. Nie wiedziała czy tylko jej się wydaje - ale Malfoy się uśmiechał.
W końcu odwrócił się w jej stronę i znów przybrał beznamiętny wyraz twarzy.
-Czy ty musisz być taką idiotką? - wycedził.
-S-słucham?- zapytała zaskoczona.
Potem przypomniała sobie, że stoi na ziąbie w rozpiętej kurtce. Zarumieniła
się i zsunęła bluzkę na dół i zapięła kurtkę.
-Zawsze musisz się wpakowywać w kłopoty?
-To moja wina, że mi wymazywał pamięć, a teraz mnie zaatakował ? - zaperzyła
się Hermiona.
Przewrócił oczami i złapał ją dość brutalnie za rękę i pociągnął za sobą.
-Puść mnie !
-Zamknij się ! Zaraz zleci się tu całe Hogsmeade !
-A co z nim? -zapytała, gdy mijali Revisa, leżącego na ziemi.
-Nie wiem, nic mnie to nie obchodzi.
Wyszli w końcu z zaułka, Malfoy ją puścił i spojrzał na nią.
Tak bardzo chciałabym wiedzieć co sobie teraz myśli - pomyślała.
-Ogarnij się, Granger. Następnym razem może ci się tak nie poszczęścić.
Powiedział to i odwrócił się, chcąc odejść.
-Draco...
Zamarł. Hermiona sama zdziwiła się, że nazwała go po imieniu. Powoli
odwrócił się i popatrzył na nią jakoś... inaczej. Nie było w tym żadnej kpiny,
złośliwości, zdenerwowania.
-Dziękuję.
Super rozdział :D
OdpowiedzUsuńNie mogę się już doczekać kolejnego ;)
Pozdrawiam i życzę weny :)
Dzięki. Kocham jak ktoś komentuje mój blog <3
OdpowiedzUsuńMerlinie!
OdpowiedzUsuńTrafiłam tu w zasadzie przed chwilą i wszystkie rozdziały przeczytałam jednym tchem! Genialnie piszesz :)
Uwielbiam, kiedy czas akcji w fanfiction to szósty rok nauki. Za to masz dodatkowe punkty u mnie :3
Od początku wiedziałam, że Gerve coś kombinuje, że coś jest z nim nie tak.
Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :]
pozdrawiam, emersonn
potterowskie-co-nieco.blogspot.com
~emersonn - dziękuję <3 I za te punkty ! :)
OdpowiedzUsuńKurcze wkurzyła mnie Hermiona, od razu powinna iść do dyrektora jak zobaczyła te siniaki a nie zwlekać i potem doprowadzać do takich sytuacji ;D jestem ciekawa kiedy w końcu dojdzie do czegoś między Hermioną a Draco :D
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie na : http://wspomnienia-smierciozercy.blogspot.com
w ogóle nie podoba mi się Hermiona, którą stworzyłaś. pozbawiłaś jej inteligencji i charakteru. co więcej, ma ona bardzo mało wspólnego z kanonem. Hermiona udająca, że robi notatki na historii magii? Hermiona lecąca sama na miotle uwolnić rodziców po dostaniu anonimowego liściku? serio?
OdpowiedzUsuńNo ale najbardziej dobiło mnie to, że Hermiona (ani reszta szkoły) nie zauważyła, że w 6 klasie nie ma żadnego Revisa... a poza tym kim on w ogóle jest? śmierciożercą, który bez problemu pałęta się po hogwarcie czy po prostu 7klasistą, który postanowił się pobawić?
ogólnie całość nie jest tragiczna. Niektóre fragmenty są trochę bezsensowne, ale mam nadzieję, że wszystko jakoś ładnie połączysz w dalszych rozdziałach.
Mam nadzieję, że uznasz mój komentarz za konstruktywny i ogarniesz swoją Hermionę ;)
jak mozesz tak chamsko gadac no kurde ... moze akurat ona tak chciała zeby hermiona taka była ? a ten revis napewno sie wyjasni kim on jest ... od razu musisz oczerniac to ze nie jestes od niej lepsza nie znaczy ze musisz tak ja komprominowac .... bo ty lepiej nie piszesz // ona po prostu tak se wymyslila i tyle a jak nie chcesz to chyba wiadomo : NIE CZYTAJ !!! JA PIERDOLE nie ogarniam ludzi ,
UsuńNapisałam to, co sądzę o tym ff i wcale nie uważam się za lepszą od autorki tego bloga. Nie uważam też, żebym ją oczerniła. Wystawiając swój tekst w internecie musi się być przygotowanym na jego różny odbiór. A ja nie napisałam, żeby się schowała pod schodami i skończyła z pisaniem, choć istnieją ludzie, którzy mogliby tak napisać. Ja chciałam zwrócić jej uwagę na pewne kwestie, których być może sama nie zauważyła, będąc karmiona komentarzami w stylu: "cudowny blogasek, mru mru mru, jesteś świetną pisarką <3". Mój komentarz nie ociekał słodyczą, ale można wyciągnąć z niego pewne wnioski na przyszłość.
UsuńA jeżeli autorka chce, żeby Hermiona była taka niehermionowa, to dlaczego użyła gotowej postaci z konkretnym charakterem i ogromnym mózgiem? Nie lepiej było stworzyć własną postać i umieścić ją w tym świecie? Wydaje mi się, że autorka po prostu nie zwróciła uwagi na to, że odbiega aż tak bardzo od kanonu i jedną z nielicznych rzeczy, które łączą jej Hermionę z tą prawdziwą, to imię.
Co do Revisa - chciałam zwrócić uwagę autorki na to, że my nie siedzimy w jej głowie. To, że ona coś wie (w końcu Hermiona zapewne nie bez powodu chciała uciekać), to nie znaczy, że zwykły czytelnik też musi o tym wiedzieć.
Na koniec, nie przeklinaj. Nie robi to na nikim wrażenia.
A myslisz że ty tym swoim zawalonym hajem tekstem robisz na kimś wrażenie ? Ona tak chce i tak będzie tak ? Chyba proste nie ? Jesli ci coś się nie podoba to po prostu nie czytaj i tyle ... I prosze cie bardzo nie pouczaj mnie co mam robić a czego nie dobrze ? Dziękuje ... Zgadzam się z Convaile autorka ma prawo na stworzenie SWOJEJ Hermiony i jesli jej taka odpowiada to taka będzie ... Mugole mugole są wszędzie -.-
Usuńjak dla mnie swietne :) kocham cie sorki bejbe ze nie z konta google ale nie chce mi sie zalogowywac jakby co to ja twoja Emma <3
OdpowiedzUsuńfajne.
OdpowiedzUsuńwpadnij, dopiero zaczynam http://nowa-hermiona-granger.blogspot.com/
Ah... cudowny rozdział.
OdpowiedzUsuńNa początku już wiedziałam, co chcę napisać w komentarzu :
Oh... Biedna Hermi, skąd są te ślady na ciele ? :/
No ale teraz już wiem i... eh... nie cierpię tego pieprzonego dupka ! -.-
Co za imbecyl... Dobrze, że Draco przyszedł i się nie spóźnił... Tego bym nie przeżyła, gdyby ten drań zrobił coś Hermionie...
Fajnie też, że choć w tak tragicznej sytuacji, to zawsze... no więc, że przyjaciele znaleźli dla Mionki czas. Potrzebowała tego jak nie wiem. Dobrze, że w końcu zwrócili na nią większą uwagę. Olewanie przyjaciół nigdy nie jest dobre.
Eh... A tak ten chłopak zapowiadał się na cudaśnego i takiego, który naprawdę lubi Hermi... No nic... Co ta Księżniczka sobie myślała... Że Ślizgn z krwi i kości od razu bez przelewek będzie najlepszym przyjacielem, a później chłopakiem, wsparciem dla Gryfonki, pochodzącej z mugolskiej rodziny ? Eh... ja naiwna :D
Tak ! Jestem naiwna xd
Cóż co by tu jeszcze napisać...
Chyba moje tradycyjne małe co nie co ;)
Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i duużo weny :)
Pozdrawiam !
~ Pure - Blood Princess
Super rozdzialik!! ^_^
OdpowiedzUsuńA co do komentarzu Emmy Avis na komentarz YetAnotherCat, to właśnie, nie przeklinaj... >.<
Dziękuję za wasze komentarze - YetAnotherCat w szczególności. Na pewno daje do myślenia, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam. Co do Emmy - uspokój się, kobieto ! :)
OdpowiedzUsuńHej, świetny rozdział, taki popisowy! Co do komentarza YetAnotherCat - myślę, że Bianka miała swoje spojrzenie na Hermionę i właściwie to jest nieuniknione, że postaci się zmieniają. Ta historia ich zmieni. Spójrzmy na Draco - on przecież nigdy nie zrobiłby tego co robi w tej historii - on także uległ zmianie. Nie jesteśmy wstanie sprawić, żeby ich zachowanie i cechy pozostały niezmienne, takie same jak u Rowling. Myślę, że teksty typu "ogarnij swoją Hermionę" są raczej niewłaściwe - to jest jej Hermiona i myślę, że autorka zdecyduje jaka ma być i co ma sobą przedstawiać.
OdpowiedzUsuńRevis... to jest jakaś dziwna postać, ale jak na razie nie zadaje zbyt wielu pytań - wiem, że kiedyś to się wyjaśni.
Naprawdę dobry blog - wiele lepszy od tych które czytałam.
Trzymaj się !
Super ;D ! Dopiero co zaczęłam czytać tego blooga i nie mogłam się oderwać od monitora <3 . Mam nadzieję , że szybko dodasz kolejny rozdział , bo już doczekać się nie mogę ;) .
OdpowiedzUsuńŻyczę duużo weny i udanych , ciepłych wakacji !
~Ginny~
Kocham to <3
OdpowiedzUsuńJa się pytam kiedy następny rozdział?!
Pozdrawiam i życzę weny :)
zostałaś nominowana do Liebster Awards. Więcej szczegółów na www.well-you-are-quite-nice-you-know.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Wiedziałam! Czułam, że ta słodycz Revisa jest bardzo podejrzana. Dobrze, że pojawił się Draco, po raz kolejny ratując ją z opresji. Uwielbiam go takiego - tajemniczego, złośliwego, a jednocześnie wciąż czuwającego nad jej bezpieczeństwem. Co prawda zgadzam się, że kanoniczna Hermiona już dawno zwęszyłaby intrygę, jednak bez takiego przebiegu akcji w ogóle pewnie nie byłoby opowiadania :)
OdpowiedzUsuń