niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 20

"How big, how blue, how beautiful "

Siedzieli w Pokoju Wspólnym i zajmowali się pisaniem wypracowania dla McGonagall. Było już całkiem późno, ale w pokoju wciąż było tłoczno i hałaśliwie. Hermiona siedziała na jednym z wielkich czerwonych foteli i wpatrywała się w pracujących chłopców. Jej esej leżał w dormitorium i czekał na oddanie.
Przyznała sobie w duchu, że dobrze jest powrócić do starych nawyków. Wyciągnęła książkę do transmutacji i zaczęła ją czytać po raz kolejny. Przez dziurę pod portretem nagle weszła Ginny i zdecydowanym krokiem podeszła pod Harry'ego. Rzuciła mu pod nos jasną kopertę z wygrawerowanym nazwiskiem Weasley.
-Znowu ! - pisnęła. - Mam już dość tych wszystkich spotkań. Nie wiem jakim cudem uchodzi wam na sucho to ignorowanie Slughorna.
-Widzisz, nie do końca wychodzi... - zaczął Harry.
Ron z uśmiechem skorzystał z okazji i odłożył pióro, robiąc sobie przerwę. Ziewnął potężnie i wymruczał:
-Na szczęście ja nie mam tego typu problemów.
-Ach, tak ! A kto ostatnio był zły, że nie został zaproszony ? - odgryzła się Hermiona.
-Wcale nie byłem zły. Nie obchodzi mnie Ślimak ani jego głupi klub.
Ginny usiadła obok Harry'ego i dyskretnie powiedziała mu coś na ucho. Ron jednak to zauważył i odwrócił się z lekkim skrzywieniem. Wciąż nie do końca akceptował to, co właśnie się działo, ale reszta przyjaciół przestała już go słuchać.
-Moglibyście... - zaczął.
-Ron! - warknęła Hermiona i trzepnęła go książką w głowę.
Ginny uśmiechnęła się  i dziewczyny po chwili przybiły piątkę. Hermiona mogła usłyszeć jak Ron mruczy pod nosem coś co brzmiało jak "wstrętne baby" i "przymierze " .
-Tak czy siak, musimy zdecydować - powiedziała Ginny.- Idziemy czy nie idziemy? Może jeśli pójdziemy wszyscy to całe spotkanie będzie nawet znośne ?
-Możemy pójść. - powiedział podejrzanie ochoczo Harry.
Od jakiegoś czasu Harry wyjątkowo podlizywał się Slughornowi i Hermiona wyczuwała tu drugie dno. Nie chciała jednak o tym teraz rozmawiać i nie była też pewna, czy Harry może opowiedzieć to wszystko przy Ginny. Mimo że siostra Rona była kimś o wiele ważniejszym niż by się zdawało, najprawdopodobniej nie mógł sobie pozwolić na to, by znała jego wszystkie tajemnice.
-To ma być bardzo uroczysta impreza. Podobno miał zorganizować ją po świętach, ale coś mu przeszkodziło - powiedziała Ginny. - Już rozmawialiśmy o tym z Harrym - on weźmie mnie ze sobą, a może Hermiona...
-Jasne. - odpowiedziała Gryfonka. - Ron chciałbyś?
Weasley speszył się i znów zaczął mruczeć coś pod nosem, co brzmiało mniej więcej jak "głupie spotkania " i "nie wiem".
-To jesteśmy umówieni.
Siedzieli jeszcze tak długo, omawiając najważniejsze szczegóły, a dziewczyny wyjątkowo rozgadały się na temat sukienek. Hermiona miała jedną czerwoną, którą dostała od swojej mamy. Sięgała za kolana i była wyjątkowo ładna. Dziewczyna uwielbiała takie sukienki - proste, bez żadnych upiększeń i wymyślnych dodatków. Zdecydowała, że ją włoży.
Impreza u Slughorna miała odbyć się w sobotę i mimo że wydawało się, że mają bardzo dużo czasu, tydzień zleciał im bardzo szybko. Nie było co prawda łatwo, Hermiona zamartwiała się ogromem pracy domowej i z nerwów budziła się o bardzo wczesnych godzinach, ale na szczęście był to całkiem dobry tydzień. Dziewczynie udało się nawet zdobyć kolejne dwadzieścia punktów dla Gryffindoru. Czuła, że znów wraca do bycia sobą.

Siedziały na kolacji z Ginny. Chłopcy postanowili zrobić sobie dodatkowy trening, tylko we dwóch, więc zostały same. Hermiona otworzyła podręcznik do Eliksirów i popijając sok z dynii, czytała po raz kolejny zawiłą instrukcję eliksiru, którym mieli się zajmować na następnych zajęciach.
Niedaleko siedział Seamus, Dean i Lavender i głośno rozmawiali o dość nietypowych zajęciach Wróżbiarstwa.
Kątem oka Gryfonka zauważyła Lunę, która rozdawała wszystkim Żonglery. Wystraszona, że i jej wciśnie ów gazetę, schowała się za Ginny i odczekała kilka chwil.
-Hermiono, wiesz, że to głupie - zaśmiała się Weasley.
-Wiem, ale... Nie chcę zranić jej uczuć, a uwierz, gdyby zaczęła mi opowiadać o kolejnych wymyślonych stworzeniach, musiałabym jej coś powiedzieć.
Ginny pokręciła tylko głową i uśmiechnęła się szeroko. Nagle do Wielkiej Sali wkroczył Malfoy. Hermiona była na siebie zła, że tak na niego zareagowała, ale od razu coś przewróciło jej się w brzuchu. Powinna pozostać obojętna na jego widok, ale nie potrafiła. Przyprawiał ją o mdłości.  Jej złość względem jego osoby przekraczała nawet nienawiść do Snape'a.
Malfoy był blady i to nie tak jak zwykle. Dziewczyna mogłaby to nazwać chorobliwą bladością. Nie wiedziała co o tym myśleć, ale tak naprawdę nie chciała o nim myśleć. Nie chciała wracać do wszystkiego, co razem przeżyli, bo zawsze kończyło się na bolesnym wspomnieniu o bliźnie.
Odwróciła wzrok, ale po chwili Weasley szturchnęła ją w ramię.
-Co on...?
Nie dokończyła. Malfoy złapał Zabiniego za szatę i z całej siły uderzył w twarz. Zabini przechylił się od impetu uderzenia, kilka osób krzyknęło coś do Malfoya. Crabbe złapał wściekłego Ślizgona i próbował go oderwać od Zabiniego, ale ten nie przestawał się wyrywać i okładać chłopaka.
Ktoś ze stołu nauczycielskiego wstał, ale zanim zdążył zainterweniować, Malfoy odsunął się i powiedział coś Zabiniemu po ciuchu, czego przynajmniej Gryfoni nie mogli usłyszeć.
Gdy to zrobił, otrzepał się i wyszedł z sali, odprowadzony przez spojrzenia wszystkich uczniów. Nie było chyba osoby, która nie zastanawiałaby się, o co poszło. Hermionia nie chciała jednak o nim myśleć. Spojrzała na Ginny, która akurat nie spuściła z niej wzroku.
Granger zmarszczyła brwi i spojrzała pytająco na przyjaciółkę.
-Co się stało ? - zapytała Weasley.
Hermiona drgnęła zaskoczona. Szybko jednak odpowiedziała:
-Nic, czemu pytasz?
Weasley patrzyła na nią przez  chwilę nic nie mówiąc, po czym westchnęła cicho i odwróciła wzrok.
-Jestem pewna, że zanim będę zdawać SUMy zdążę oszaleć. - zmieniła temat Ginny.
-Będzie dobrze... - starała się pocieszyć Gryfonkę Hermiona.
-Powinnam była zacząć uczyć się wcześniej - jęknęła i przewróciła kolejną kartkę książki.
Hermiona zaczęła tłumaczyć przyjaciółce na co szczególnie musi zwrócić uwagę, czego nauczyć się najlepiej na pamięć, ile godzin dziennie przeznaczyć na naukę i wiele podobnych informacji, tak że biedna Ginny została zmuszona, żeby trzepnąć Granger z całej siły książką w głowę.

W sobotni poranek wszyscy zeszli razem na śniadanie. Nikt jednak nie miał dobrego humoru. Przyjęcie u Slughorna było dla nich stratą czasu. Ginny narzekała, że przez ten czas mogłaby się uczyć do SUM, Harry i Ron coś tam mruczeli o dodatkowych treningach, a Hermiona o wiele bardziej wolałaby spędzić ten czas w bibliotece.
Wiedzieli jednak, że nie mogą się teraz wycofać. Szczególnie Harry przyznał, że nie może opuścić teraz żadnego spotkania.
Kiedy wracali ze śniadania, wpadli przypadkowo na Snape'a. Przez nieuwagę Ron rozlał swój sok dyniowy, który zabrał ze stołu.
-Weasley. - syknął wściekły nauczyciel. - Minus piętnaście punktów za wyjątkowe gapiostwo.
Przejechał wzrokiem po wszystkim i co dziwne jego spojrzenie przez dłuższą chwilę zatrzymało się na Hermionie, która lekko poczerwieniała . Wystraszeni, że zaraz odejmie im punkty za oddychanie, uciekli pośpiesznie do Wieży Gryffindoru i nie wychodzili z niej do wieczora.

Pół godziny przed przyjęciem, Hermiona stała w dormitorium i przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze. Nie robiła nic z włosami, pozostawiła w lekkim nie ładzie. Reszta wyglądała perfekcyjnie.
W pewnym momencie spojrzała niechcący na bliznę na ramieniu. Zdała sobie nagle sprawę, że zupełnie o niej zapomniała. Jeśli ktoś ją zobaczy, zaczną zadawać pytania. A co miałaby odpowiedzieć? Miałaby po prostu przyznać, że to Malfoy? Rozsądek podpowiadał, że to jest dobre wyjście - Malfoy jest zły człowiekiem i ktoś powinien się o tym dowiedzieć, coś zrobić. Kiedy to Umbridge wyryła Harry'emu napis w dłoni, Hermiona była pierwszą osobą, która sugerowała wyznanie prawdy Dumbledorowi. Teraz, kiedy znalazła się w podobnej sytuacji, nie ma pojęcia co zrobić.
Serce jednak powstrzymuje ją od wyznania prawdy. Musi jakoś to przecierpieć. Da radę. Jeśli jest ktoś, kto jest w stanie przetrwać to wszystko, to jest to właśnie Granger.
Nałożyła na bliznę kilka mugolskich specyfików, które dostała od mamy. Nie zakryły napisu całkowicie, ale przy odpowiednim świetle, nie było go prawie widać.
Zeszła schodami na dół, gdzie czekał już Ron. Miał na sobie szatę wyjściową po którymś z braci. Uśmiechnął się niepewnie, kiedy ją zobaczył i lekko się speszył. Chyba chciał coś powiedzieć, ale z jego ust wydobył się tylko ciche chrząknięcie.
-Hm, dziękuję - powiedziała Granger i zaśmiała się wesoło.
Po chwili pojawił się Harry, który spojrzał na Gryfonkę z uśmiechem i zawołał:
-Hermiono, wyglądasz pięknie.
Zaraz potem po schodach zbiegła Ginny w czarnej sukience po kolana, w której wyglądała nadzwyczaj ładnie. Od tej pory Harry skupiał uwagę tylko i wyłącznie na Weasley, która zrobiła się czerwona jak piwonia. Hermiona poczuła jak mimowolnie się uśmiecha. Tyle czasu przyglądała się, jak Ginny po kryjomu wzdycha do Harry'ego i w końcu poczuła się szczęśliwa, że  odważyli się wyznać swoje uczucia.
-Ginny... - powiedział cicho Harry z uśmiechem.
Patrzyła jak Potter bierze Ginny pod rękę, a jego spojrzenie, które spoczywało ciągle na jej oczach, sprawiało, że Hermiona poczuła dziwne ukłucie w sercu. Nie była zazdrosna, cieszyła się z ich szczęścia bardziej niżby się spodziewali, chodziło jednak o sposób w jaki Harry patrzył na Ginny. Spojrzenie to przypomniało dziewczynie kogoś innego.
Usłyszała ciche kaszlnięcie i zaskoczona spojrzała na Rona.
-Powinniśmy już iść - powiedział cicho.
-Tak, tak, chodźmy.
W drodze na przyjęcie towarzyszyła Ronowi jedynie fizycznie, ponieważ jej myśli wciąż pozostały przy Malfoyu. Czy on nie spojrzał tak i na nią jeszcze nie dawno ? Dlaczego tego nie zauważyła ? Prawdopodobnie było to tylko granie, ponieważ gdyby chłopak czuł coś do niej na pewno nie skrzywdziłby jej tak, jak to zrobił. Mimo wszystko Hermiona wciąż nie mogła przestać myśleć o sposobie w jaki Harry wymówił imię swojej dziewczyny. Było w tym coś bardzo podobnego, do sposobu w jaki Draco wymawiał jej. Dlaczego tego typu refleksje dopadają  ją właśnie w tej chwili ?
Dotarli na przyjęcie. Slughorn w imponujący sposób zmienił wygląd jednej z nieużywanych, starych klas i przerobił ją na salę bankietową. Wszędzie porozwieszane były złote materiały, na środku grał jakiś mało znany zespół czarownic, a dookoła tańczyło kilka par. Większość gości zajęta była jednak rozmową. Tworzyli małe, kilkuosobowe grupki, które trzymając kolorowe napoje w dłoniach, gawędzili o różnych sprawach. Hermiona zauważyła, że oprócz uczniów, Slughorn zaprosił również wielu innych znajomych, których dziewczyna w ogóle nie znała. Możliwe, że byli to członkowie klubu z wcześniejszych lat.
Ron mruknął coś pod nosem o jedzeniu, więc Gryfonka pozwoliła mu pójść do stołu z jedzeniem, kiedy to ona przyglądała się zebranym. Przyjrzała się Ślimakowi - był w siódmym niebie. Zabawiał wszystkich gości i od tego, lub od nadmiaru Ognistej Whiskey, którą zauważyła kątem oka, nauczyciel zrobił się czerwony i okropnie się spocił. W pewnym momencie zauważył Granger i krzyknął wesoło:
-Panienka Granger ! Cieszę się, że nas zaszczyciłaś. Jeśli można wiedzieć, kogo zabrałaś ze soba?
Dziewczyna rozejrzała się za Ronem, kiedy on niespodziewanie wyszedł z tłumu, trzymając w dłoniach kilka babeczek.
-Musisz koniecznie ich spróbować... - powiedział Ron z pełną buzią, gdy nagle umilkł, zauważywszy Slughorna.
-A to pan...?
-Weasley - odrzekł, czerwieniejąc na twarzy.
Ślimak uniósł tylko brwi i uśmiechnął się. Potem szybko odwrócił wzrok na Hermionę i zawołał:
-Udanej zabawy !
Hermiona podziękowała grzecznie. Slughorn odszedł od nich, znajdując kolejne ofiary. Dziewczyna odwróciła się do Rona i tylko pokręciła głową ze śmiechem.
-Chyba mnie nie polubił - powiedział Ron ironicznie.
-Wcale mu nie pomagasz.
Granger zostawiła Rona z babeczkami, a sama ruszyła w tłum. Chciała opowiedzieć o sytuacji ze Ślimakiem Ginny, ale nigdzie nie mogła jej znaleźć. Nagle zauważyła Weasley tańczącą z Harrym na parkiecie. Przystanęła, by popatrzeć, jak zakochani poruszają się w rytm wesołej melodii.
Ktoś nagle dotknął jej ramienia i dziewczyna wzdrygnęła się zaskoczona. Przed nią stanął wysoki chłopak, którego twarz skądś znała. Nie potrafiła jednak powiedzieć skąd.
-Tak ładna dziewczyna nie powinna stać sama i patrzeć jak inni tańczą.
Wyciągnął do niej rękę i uśmiechnął się zachęcająco.
Przyjęła ją i pozwoliła, by chłopak zaprowadził ją na parkiet. Pomyślała przez chwilę o Ronie, ale doszła do wniosku, że nie mogła po prostu odmówić temu chłopakowi.
- Masz na imię Hermiona, tak? - zapytał.
- Najwidoczniej znasz mnie, ale przepraszam, nie wiem kim...- zaczęła, ale chłopak w tym momencie położył dłoń na jej talii, a drugą ujął jej dłoń co lekko ją speszyło.
Widząc to, nie krył zadowolenia.
- Mam na imię Leonard Drew, ale znajomi mówią na mnie po prostu Leo.
 Hermiona nagle przypomniała sobie skąd zna chłopaka.
- Grasz w Qudditcha ! Jesteś Puchonem ! - prawie, że wykrzyknęła.
- Słyszałem co nie co o twojej niezwykłej błyskotliwości, ale...
Dziewczyna szturchnęła go i oboje zaczęli się śmiać. Zauważyła, że muzyka się zmieniła, ale chłopak ani myślał wypuszczać ją z ramion.
-Należysz do Klubu? Jakoś nie pamiętam, bym cię wcześniej widziała.
Chłopak westchnął i posłał jej krzywy uśmieszek.
-Należę do niego od niedawna.
-Kto?
Chłopak odpowiedział rozbawiony:
-Mój wujek jest doradcą Ministra. 
-Rozumiem - westchnęła i oboje się uśmiechnęli.
Tańczyli jeszcze przez kilka minut, gdy nagle zespół zarządził przerwę i zeszli z parkietu. Hermiona poczuła wyrzuty sumienia, że zostawiła Rona na tak długo.
-Przepraszam, ale chłopak z którym przyszłam na pewno na mnie czeka - powiedziała do Leo. 
Krukon pochylił się i pocałował delikatnie jej dłoń, mówiąc:
-W takim razie dziękuję za taniec, Hermiono.
Granger zrobiło się gorąco. Posłała Leo lekko zdenerwowany uśmiech i uciekła. Ron stał przy ścianie i rozmawiał z Harrym. Gryfonka podeszła pod nich i poczuła, jak Ginny łapie ją za rękę. 
-Chodź na chwilę - wyszeptała Hermionie do ucha i pociągnęła ją w stronę napojów. 
Gdy znalazły się w odpowiedniej odległości od chłopców, Weasley zapytała :
-Kto to był?
-Leonard Drew.
Ginny zagwizdała cicho i obie wybuchły śmiechem. 
-No, no Hermiono. Nieźle ! 
Usłyszały, że zespół znów zaczął grać. Hermiona mimowolnie rozejrzała się za Leo.
-Myślisz, że znów cię poprosi?
Granger westchnęła cicho i wzięła kieliszek z jakimś różowym sokiem.
-Nie mam pojęcia. Może z kimś przyszedł? Poza tym, ja też powinnam zająć się swoją parą.
-Twoja "para" bardziej zajęta jest jedzeniem i obgadywaniem Slughorna.
Obie zaśmiały się cicho i wypiły swoje napoje. 
Już miały odejść, gdy nagle przed nimi wyrósł on. Granger aż zaparło dech w piersiach. Wyglądał nieskazitelnie i Hermiona skarciła się, za to, iż tak pomyślała. Ale to była prawda. Wszystko, począwszy od idealnie dopasowanego, ciemnego stroju, aż po całą nonszalancką postawę, sprawiało, że Gryfonka zrobiła się czerwona na policzkach.
-Mógłbym prosić cię do tańca ? - zapytał swoim cichym, lecz stanowczym głosem.
Usłyszała, jak Ginny głośno nabiera powietrza. On nie zwrócił jednak na nią uwagi. Patrzył Hermionie w oczy, z taką powagą, że serce zabiło dziewczynie jeszcze mocniej. 
Chciała odpowiedzieć nie. Tak bardzo chciała go odrzucić. Ale gdy wyciągnął ku niej dłoń, po prostu ją przyjęła.
Głupia gęś - pomyślała o sobie. Coś musiało być w tym drinku, bo nigdy, przenigdy nie postąpiłaby tak jak teraz. Nie po tym co jej zrobił.
Zaprowadził ją na parkiet. Muzyka zwolniła. Czuła na sobie spojrzenia nie tylko zszokowanej Ginny, ale także wielu zgromadzonych gości.  Delikatnie objął ją w tali, a drugą dłonią objął jej dłoń. Patrzył na nią z góry. Nie odrywał od niej wzroku. Zaczęli powoli się poruszać, nie była nawet świadoma tego co się dzieje. Po prostu ją prowadził i było to zupełnie naturalne. 
Nie potrafiła oderwać wzroku od jego oczu. Próbowała odczytać z jego stalowych tęczówek cokolwiek. Chciała by dał jej jakiś znak. Co to miało w ogóle znaczyć.
-Masz piękne oczy - wyszeptał. - Takie duże, takie niebieskie, takie piękne.
Zaskoczona nie potrafiła wypowiedzieć ani jednego słowa. A on delikatnie prowadził ją wśród tańczących par, nie odrywając od niej wzroku.
-Nie wiem czemu to robisz - wyszeptała.
Ich twarze były tak blisko siebie, że bez problemu mogłaby policzyć jego rzęsy.
-Malfoy - westchnęła cicho. - Nie potrafię tak.
Zmarszczył brwi, ale nie odpowiedział.
-Raz mnie całujesz, potem udajemy, że nic się nie stało. Następnie mówisz mi prawdę, ranisz i twierdzisz, że nie powinniśmy się do siebie zbliżać. A potem się zbliżasz. - poczuła jego dłoń delikatnie dotykała jej plecy. - Aż za bardzo. Nie rozumiesz? To jest złe. My jesteśmy źli, dla siebie. I choćbym nie wiem jak się starała, nie potrafię ci wybaczyć tego co zrobiłeś.
-Nie chcę twojego wybaczenia.
Poczuła, że łza spływa jej po policzku.
-Nie płacz - powiedział rozgniewany.
-To mnie do tego nie zmuszaj - powiedziała i wyrwała się z jego ramion.
Przepychała się przez tłum zgromadzonych gości. Ktoś ją wołał, jeszcze ktoś inny próbował ją złapać za rękę, ale nie przestała biec. Musiała się wydostać z tego miejsca. Jak najszybciej. Nie mogła przestać płakać. Nie mogła oddychać. Nie widziała nawet, czy chce.
 

5 komentarzy:

  1. Zamurowało mnie! Draco kurde Malfoy, aż poczułam to wszystko. Byłam nim równie oczarowana , jak Hermiona i nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu, chyba to samo. Wspaniałe opisy i idealnie dopasowana muzyka ( Florence <3 ) Tylko dlaczego tak krótko? Czekam na więcej, tak szybciutko! Mocno pozdrawiam i ściskam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko... ale Draco jest niezdecydowany, wkurza mnie to. A ten Leo całkiem miły się wydaje, ale chyba coś knuje... Z niecierpliwością czekam na następny rozdział 💞 Miłego pisania życzę 💕

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny blog, masz talent do pisania :D przyczepie sie do niescisłości, Hermiona ma orzechowe oczy, nie niebieskie. Czekam na kolejna notke
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, właśnie jakoś niedawno się zorientowałam . Przepraszam ! Jakoś tak mi podpasowało pod piosenkę i nie pomyślałam, że właściwie ona ma orzechowe oczy.
      Dzięki za czujność :) <3

      Usuń
  4. Strasznie zaintrygowało mnie twoje opowiadanie! Ściskam mocno i czekam na kolejny rodział!<3 Życzę miłego pisania:)

    OdpowiedzUsuń