Przez pierwsze kilka minut po przebudzeniu Hermiona starała się ustalić co robi w Skrzydle Szpitalnym. Było ciemno, a przez wielkie okiennice wpadało światło księżyca.
Wszystkie łóżka były puste, co dodatkowo zmartwiło dziewczynę. Na dodatek nigdzie nie widziała pani Pomfrey. Patrzyła w sufit i próbowała poukładać sobie wszystko w głowie. Wspomnienia wróciły i Hermiona odruchowo dotknęła głowy. Miała na niej bandaż, ale to nie było chyba nic poważnego, skoro zdecydowali się zostawić ją w Hogwarcie.
Syknęła z bólu, próbując wstać. Najwyraźniej potrzebuje więcej eliksiru uśmierzającego ból. Nie chciała jednak wzywać pani Pomfrey. Dam radę - pomyślała i trzymała się tej myśli.
Zastanawiała się, co się stało po jej omdleniu.
Zaraz.
Zaraz.
"Nie zostawiaj mnie"- usłyszała głośno, jakby ktoś wypowiedział je tuż obok jej łóżka. Znała te słowa. Słyszała je. Ale...od kogo? Czyżby to...?
Nie. To niemożliwe.
Przetarła ręką twarz i skupiła się na tych słowach. Zobaczyła przed sobą twarz Malfoya, pochylonego nad nią, podtrzymującego jej głowę. Na jego twarzy widoczny był strach, w jego oczach widziała wręcz przerażenie.
Wspomnienia wróciły ze wzmożoną siłą. Co się stało z nieznajomym? Czy wciąż są w niebezpieczeństwie? Jak Malfoy wytłumaczył tą całą sytuację dla innych?
Ból głowy powrócił. Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Musiała sobie to wszystko poukładać, ale nie mogła znaleźć na to siły. Leżała tak jeszcze przez dłuższy czas, gdy sen niezauważalnie porwał ją w swoje ramiona i delikatnie zabrał ją całą.
- Kochanieńka !
Hermiona poczuła, jak ktoś lekko potrząsa jej ramieniem. Gwałtownie otworzyła oczy, przestraszona. Gdy zobaczyła pielęgniarkę, pochylającą się nad nią, odetchnęła z ulgą.
-Panno Granger czas wstawać i zażyć lekarstw. Ma pani też gości. Próbowałam im wyjaśnić, że to nie najlepszy czas na odwiedziny, ale pan Potter i pan Weasley uparli się, że nie wyjdą dopóki panienki nie zobaczą. Też mi !
Gryfonka wstała jak na zawołanie i od razu zobaczyła swoich przyjaciół, stojących przy jej łóżku. Po lewej na krześle siedziała Ginny i uśmiechnęła się promiennie, widząc jak Hermiona próbuje wstać z łóżka. Pani Pomfrey podała jej wyjątkowo paskudny napój i zaszczebiotała :
-Do dna !
Gdy Granger wypiła wszystko, Pani Pomfrey zdjęła jej bandaże z głowy i z uśmiechem powiedziała:
-Głowa wygląda już dobrze, ale poleżysz jeszcze do jutra.
Zabrała tacę z pustą buteleczką lekarstwa i bandażami i odeszła. Granger rozejrzała się po sali - wciąż była jedyną pacjentką, co było w tej sytuacji wielkim udogodnieniem. Spojrzała na Ginny, a ruda uśmiechnęła się i od razu rzuciły się sobie w ramiona. Hermiona szepnęła cicho:
-Co wiedzą?
-Wszystko.
Odsunęły się od siebie. Harry usiadł na brzegu jej łóżka i nie spuszczał z niej wzroku. Ron wydawał się być nieco zdystansowany. Oczywiście, Granger widziała, że cieszy się z jej powrotu do zdrowia, ale był bardzo zły z powodu Malfoya i tych wszystkich kłamstw. Nagle poczucie winy wróciło ze zdwojoną siłą i Hermiona poczuła, że łzy napływają jej do oczu.
-Nie uwierzycie, jak bardzo się cieszę, że was widzę i ... przepraszam. Przepraszam za wszystkie kłamstwa, za to że tak wiele przed wami ukrywałam. Skończę z tym, obiecuję.
Ron spojrzał na nią niepewnie, wręcz nieufnie. Gryfonka spojrzała na stojącego obok Pottera. Chłopak miał poważną minę, ale wydawał się bardziej pogodny niż Weasley. To było dla niej jeszcze bardziej szokujące, gdyż Harry był największym zwolennikiem teorii Malfoya jako Śmierciożercy.
-Cieszymy się, że nic ci nie jest Miona - powiedział Potter.
-Gdyby nie Malfoy... - zaczęła Ginny, ale Ron nagle przerwał jej ostro, mówiąc:
-Gdyby nie Malfoy, to w ogóle jej by tu nie było.
Powiedziawszy to, obrzucił ją wściekłym spojrzeniem i wyszedł.
-Ron ! - krzyknęła Hermiona, ale nawet się nie odwrócił.
Roztrzęsiona zakryła twarz dłońmi. Ginny usiadła obok niej i przytuliła ją delikatnie. Mówiła coś do Miony, ale ta zdawała się nic nie słyszeć. W końcu przyjaciółka poddała się i głaskała jedynie Granger po głowie.
-Cieszymy się, że nic ci nie jest Miona - powiedział Potter.
-Gdyby nie Malfoy... - zaczęła Ginny, ale Ron nagle przerwał jej ostro, mówiąc:
-Gdyby nie Malfoy, to w ogóle jej by tu nie było.
Powiedziawszy to, obrzucił ją wściekłym spojrzeniem i wyszedł.
-Ron ! - krzyknęła Hermiona, ale nawet się nie odwrócił.
Roztrzęsiona zakryła twarz dłońmi. Ginny usiadła obok niej i przytuliła ją delikatnie. Mówiła coś do Miony, ale ta zdawała się nic nie słyszeć. W końcu przyjaciółka poddała się i głaskała jedynie Granger po głowie.
-Jak długo tu jestem ? - zapytała dziewczyna, przerywając ciszę.
-Malfoy przyniósł cię tu przedwczoraj w nocy - powiedziała szybko Ginny.
Hermionę zaskoczyło, że była nieprzytomna przez tak długi czas. Weasley rzuciła Harry'emu ukradkowe spojrzenie i powiedziała cicho:
Hermionę zaskoczyło, że była nieprzytomna przez tak długi czas. Weasley rzuciła Harry'emu ukradkowe spojrzenie i powiedziała cicho:
-Malfoy był nieźle wystraszony i gdy go przycisnęłam zaczął gadać. Co prawda reszta zamku zna inną wersję tego zdarzenia - Parvati nawet mówiła coś o wilkołakach. Tak czy inaczej, to wciąż pozostaje tajemnicą. Także nauczyciele nic nie wiedzą. Malfoy nie jest aż tak głupi. Co prawda, jest wściekły, że my wiemy, ale...
-A może to czas powiedzieć komuś innemu ? - przerwała jej Hermiona.
Harry odpowiedział po chwili wahania:
-Nie wiemy dokładnie z czym mamy do czynienia, ale jedno jest pewne : powinno być jak najlepiej chronione i to w tajemnicy.
Granger ze zwątpieniem spojrzała na chłopaka. Kiedyś też tak myślała, ale czy nie słusznie byłoby powiedzieć Dumbledorowi lub McGonagall ?
-Zakon mógłby się tym zająć - szepnęła.
-Decyzja należy do ciebie. W końcu jesteś Powiernikiem Tajemnicy.
-Do tej pory jej strzegłam i patrzcie jak na tym skończyłam.
Granger ze zwątpieniem spojrzała na chłopaka. Kiedyś też tak myślała, ale czy nie słusznie byłoby powiedzieć Dumbledorowi lub McGonagall ?
-Zakon mógłby się tym zająć - szepnęła.
-Decyzja należy do ciebie. W końcu jesteś Powiernikiem Tajemnicy.
-Do tej pory jej strzegłam i patrzcie jak na tym skończyłam.
Przyjaciele nie powiedzieli już nic. Razem z Ginny, dziewczyna zajęła się rozpakowywaniem różnych słodyczy, które przynieśli ze sobą. Chciała się czymś zająć, a fasolki wszystkich smaków były idealnym pomysłem na odpędzenie smutków.
Harry opowiadał Hermionie co ją minęło, co mieli na lekcjach i jak bardzo denerwuje ich Snape. Wszystkie te opowieści i plotki, sprawiły, że Granger jeszcze bardziej chciała wrócić na lekcje. Nie marzyła o niczym innym, jak o powrocie do książek, które tak bardzo kochała.
Gdy pani Pomfrey przyniosła kolejny eliksir do wypicia, dziewczyna zapytała pielęgniarkę, czy byłaby szansa, aby wyszła ze Skrzydła Szpitalnego jeszcze dzisiaj, ale pani Pomfrey była nieugięta.
Nie chciała w ogóle słyszeć o tym słyszeć.
W końcu, Harry i Ginny powiedzieli, że muszą już iść, ale na pewno wpadną później. Zasmuciło to Gryfonkę - nie chciała zostać na sali sama, ale nie powiedziała im tego. Nie może w końcu wymagać, by siedzieli z nią bez przerwy - mają lekcje i masę roboty.
Harry zostawił jej na szafce Historię Hogwartu, mówiąc:
-Szukałem czegoś, czego nie czytałaś, ale stwierdziłem, że chyba nie ma takiej książki, więc przyniosłem ci Historię Hogwartu.
Hermiona uśmiechnęła się jedynie i od razu zajęła się ponownym czytaniem książki. Nie mogła jednak się skupić. Cały czas myślała o Zegarku i ... Malfoyu. Zastanawiała się, czy chłopak przyjdzie ją odwiedzić i jeśli tak, to co jej powie? I co ona ma mu powiedzieć?
Nikt nie przychodził do wieczora i Miona straciła nadzieję, na to że przyjdzie, ale w końcu pomyślała, że Malfoy na pewno nie przyszedł by w dzień. Ktoś przecież mógłby go zobaczyć.
Malfoy nie może sobie pozwolić, by ktokolwiek zauważył, że idzie odwiedzić szlamę, pomyślała gorzko Hermiona.
Pozostało jej tylko czekać i sama się dowie o wszystkim. Mijały godziny, robiło się ciemno, aż pani Pomfrey zapytała czy wszystko w porządku i zniknęła w swoich komnatach.
Gdy dochodziła druga, Hermiona była już pewna, że chłopak nie przyjdzie. Poczuła bardzo nieprzyjemne ukłucie w sercu, jakby żal, ale szybko go wyparła.
Mijały kolejne minuty, aż w końcu Hermiona zapadła w niespokojny sen.
Harry opowiadał Hermionie co ją minęło, co mieli na lekcjach i jak bardzo denerwuje ich Snape. Wszystkie te opowieści i plotki, sprawiły, że Granger jeszcze bardziej chciała wrócić na lekcje. Nie marzyła o niczym innym, jak o powrocie do książek, które tak bardzo kochała.
Gdy pani Pomfrey przyniosła kolejny eliksir do wypicia, dziewczyna zapytała pielęgniarkę, czy byłaby szansa, aby wyszła ze Skrzydła Szpitalnego jeszcze dzisiaj, ale pani Pomfrey była nieugięta.
Nie chciała w ogóle słyszeć o tym słyszeć.
W końcu, Harry i Ginny powiedzieli, że muszą już iść, ale na pewno wpadną później. Zasmuciło to Gryfonkę - nie chciała zostać na sali sama, ale nie powiedziała im tego. Nie może w końcu wymagać, by siedzieli z nią bez przerwy - mają lekcje i masę roboty.
Harry zostawił jej na szafce Historię Hogwartu, mówiąc:
-Szukałem czegoś, czego nie czytałaś, ale stwierdziłem, że chyba nie ma takiej książki, więc przyniosłem ci Historię Hogwartu.
Hermiona uśmiechnęła się jedynie i od razu zajęła się ponownym czytaniem książki. Nie mogła jednak się skupić. Cały czas myślała o Zegarku i ... Malfoyu. Zastanawiała się, czy chłopak przyjdzie ją odwiedzić i jeśli tak, to co jej powie? I co ona ma mu powiedzieć?
Nikt nie przychodził do wieczora i Miona straciła nadzieję, na to że przyjdzie, ale w końcu pomyślała, że Malfoy na pewno nie przyszedł by w dzień. Ktoś przecież mógłby go zobaczyć.
Malfoy nie może sobie pozwolić, by ktokolwiek zauważył, że idzie odwiedzić szlamę, pomyślała gorzko Hermiona.
Pozostało jej tylko czekać i sama się dowie o wszystkim. Mijały godziny, robiło się ciemno, aż pani Pomfrey zapytała czy wszystko w porządku i zniknęła w swoich komnatach.
Gdy dochodziła druga, Hermiona była już pewna, że chłopak nie przyjdzie. Poczuła bardzo nieprzyjemne ukłucie w sercu, jakby żal, ale szybko go wyparła.
Mijały kolejne minuty, aż w końcu Hermiona zapadła w niespokojny sen.
Otworzyła oczy.
Stał przy jej łóżku, ubrany w ciemny garnitur. Jego usta wykrzywiły się w małym uśmiechu, widząc jak przeciera oczy. Ona natomiast nie mogła uwierzyć w to co widzi i przez krótką chwilę brała pod uwagę halucynację lub po prostu sen.
-Co ty tu robisz tak późno? - zapytała cicho.
-Przyszedłem cię zobaczyć. - jego głos był aksamitny.
Nie chciała tego, ale poczuła jak zalewa ją fala ciepła. Myślała, że już nigdy nie usłyszy tego głosu. A jednak.
Nie pozwoliła jednak działać emocjom i chłodno odpowiedziała:
-Ale duma Malfoya nie pozwala tego zrobić w dzień. Musisz się wkradać po ciemku, żeby nikt inny cię nie zobaczył ?
Wywrócił oczami.
-Też miło mi cię widzieć, Granger - powiedział kąśliwie.
Miała zaciętą minę. Usiadła na łóżku i spojrzała na niego zła. Westchnął po chwili i wyrzucił z siebie:
-Rzeczy o których chcę porozmawiać nie nadają się na pogawędkę wśród towarzystwa innych ludzi. Są poufne.
Zmarszczyła brwi.
-Co z...- zaczęła.
-Udało mu się uciec. Nie udało mu się jednak ukraść Zegarka, ani nas zabić, więc powiedzmy, że jesteśmy na wygranej pozycji. Niestety twoi przyjaciele dowiedzieli się o wszystkim, z czego wcale nie jestem dumny. To wielkie ryzyko. I jeśli któreś z nich się wygada to...
-To co ? Nawet nie próbuj nam grozić.
-Ja nie grożę. Ostrzegam.
Hermiona dotknęła czoła, odczuwając ból. Zagryzła wargi i odwróciła wzrok.
-Boli cię? Mam zawołać...?
-Nie.
Nastała krótka cisza, nawet on nie wiedział co ma powiedzieć. Nie było jednak niezręcznie - tak tego nie można nazwać. Po prostu przez chwilę, żadne z nich nie wiedziało jak zacząć ten temat. Hermiona podciągnęła kołdrę pod szyję i spojrzała na chłopaka.
-Dziękuję. Uratowałeś mi życie.
Draco nie odpowiedział nic, jego wzrok wbity był w podłogę. Dziewczyna zauważyła, że mocno zaciska pięści. Nie wiedziała, co się dzieje. Odgarnęła kołdrę, chcąc wstać i wtedy to zobaczyła.
Draco nie odpowiedział nic, jego wzrok wbity był w podłogę. Dziewczyna zauważyła, że mocno zaciska pięści. Nie wiedziała, co się dzieje. Odgarnęła kołdrę, chcąc wstać i wtedy to zobaczyła.
Napis na jej ramieniu został dokończony, pojawiła się ostatnia litera.
SZLAMA
Dotknęła blizny i syknęła cicho. Nie miała pojęcia, kiedy to się stało. Ale pewne jest, że osoba, która chciała ją upokorzyć, dokonała tego. Jest teraz naznaczona.
Wzięła głęboki oddech i zakryła napis rękawem. Podniosła wzrok na Malfoya, który stał się absolutnie poważny. Zmartwiło ją to. Wręcz przestraszyło.
Wzięła głęboki oddech i zakryła napis rękawem. Podniosła wzrok na Malfoya, który stał się absolutnie poważny. Zmartwiło ją to. Wręcz przestraszyło.
-Co jest?
Wciąż unikał jej oczu, jakby bojąc się w nie spojrzeć. W końcu usiadł obok niej, bardzo blisko, tak że cała się w sobie skuliła, zaskoczona tą bliskością. Podniósł wzrok i szepnął:
-Muszę coś ci powiedzieć, Granger.
Bała się i to bardzo.
-Malfoy, nie strasz mnie.
Zaśmiał się, ale był to bardzo gorzki śmiech. Nie było w nim zupełnie nic pozytywnego. Pokręcił głową i nie odrywał od niej wzroku.
-Mają mnie za bohatera. Uratowałem ci życie, Granger. Zamek o tym wie. I wszyscy szaleją z plotkami. Każdy myśli, że w końcu zrobiłem coś dobrego. Jak bardzo się mylą.
Hermiona zacisnęła zęby. Nie chciała tego słuchać. Myślała tylko o tym, by zamilkł, by nie mówił ani słowa.
Patrzył przez chwilę w ciszy, jakby rejestrując jak reaguje.
-Nie jestem dobrym człowiekiem, Granger. Bo widzisz, ja ranię wszystkich, którzy wejdą mi w drogę. To dziwne, że o mnie nie pomyślałaś, ale to właśnie ja zrobiłem ci ten napis na ramieniu.
Ułamek sekundy - uderzyła go z całej siły w twarz. Łzy pojawiły się w oczach, choć tak bardzo ich nie chciała.
Malfoy dotknął swojego policzka i spojrzał na nią. Nie był wcale wściekły, zły czy choćby smutny. Jak zwykle, był obojętny na wszystko.
Och, jak bardzo to bolało.
-Nie powinnaś się do mnie zbliżać, Granger. Już nigdy.
-Nawet nie zamierzam - szepnęła, gdyż nie miała siły mówić tego na głos.- Wynoś się.
Malfoy przez chwilę siedział tak jeszcze i patrzył na nią.
-WYNOŚ SIĘ. Nienawidzę cię, rozumiesz?
Chłopak wstał i obrzucił ją długim spojrzeniem. Powiedział cicho:
-Tak będzie lepiej.
Hermiona zakryła twarz dłońmi i załkała. Gdy przestała, jego już nie było.
-Muszę coś ci powiedzieć, Granger.
Bała się i to bardzo.
-Malfoy, nie strasz mnie.
Zaśmiał się, ale był to bardzo gorzki śmiech. Nie było w nim zupełnie nic pozytywnego. Pokręcił głową i nie odrywał od niej wzroku.
-Mają mnie za bohatera. Uratowałem ci życie, Granger. Zamek o tym wie. I wszyscy szaleją z plotkami. Każdy myśli, że w końcu zrobiłem coś dobrego. Jak bardzo się mylą.
Hermiona zacisnęła zęby. Nie chciała tego słuchać. Myślała tylko o tym, by zamilkł, by nie mówił ani słowa.
Patrzył przez chwilę w ciszy, jakby rejestrując jak reaguje.
-Nie jestem dobrym człowiekiem, Granger. Bo widzisz, ja ranię wszystkich, którzy wejdą mi w drogę. To dziwne, że o mnie nie pomyślałaś, ale to właśnie ja zrobiłem ci ten napis na ramieniu.
Ułamek sekundy - uderzyła go z całej siły w twarz. Łzy pojawiły się w oczach, choć tak bardzo ich nie chciała.
Malfoy dotknął swojego policzka i spojrzał na nią. Nie był wcale wściekły, zły czy choćby smutny. Jak zwykle, był obojętny na wszystko.
Och, jak bardzo to bolało.
-Nie powinnaś się do mnie zbliżać, Granger. Już nigdy.
-Nawet nie zamierzam - szepnęła, gdyż nie miała siły mówić tego na głos.- Wynoś się.
Malfoy przez chwilę siedział tak jeszcze i patrzył na nią.
-WYNOŚ SIĘ. Nienawidzę cię, rozumiesz?
Chłopak wstał i obrzucił ją długim spojrzeniem. Powiedział cicho:
-Tak będzie lepiej.
Hermiona zakryła twarz dłońmi i załkała. Gdy przestała, jego już nie było.
Wszyscy otworzyli podręczniki, a profesor McGonagall obrzuciła niektórych swoim słynnym, złowrogim spojrzeniem. Hermiona była gotowa do pracy. Wchodzili w bardzo trudny etap transmutacji, który profesor McGonagall nazwała "zaawansowanym". Nie było to jednak nic, czego Hermiona nie byłaby w stanie opanować.
Dokładnie słuchała nauczycielki i dzięki swojej wiedzy, udało jej się zdobyć dziesięć punktów dla Gryffindoru. Zdawało jej się nawet, że ktoś powiedział "Wróciła", ale nie była pewna, czy to o niej.
Na obiedzie, Harry i Ginny usiedli po obu stronach Granger, a Ron spojrzał na nią wyniośle i usiadł obok Seamusa po drugiej stronie stołu. Hermiona poczuła się dotknięta, ale starała się tego nie ukazywać. W końcu Weasley miał rację- nie można ufać Malfoyowi, a już ona nie powinna tego robić w zupełności. Zajęła się swoim jedzeniem, słuchając jak Ginny opowiada o ciężkich treningach i okropnej pogodzie, która będzie towarzyszyć nadchodzącym meczom.
Po obiedzie, Hermiona postanowiła pójść do biblioteki i ani Harry ani Ginny nie wykazywali chęci, by do niej dołączyć.
Dziewczyna miała do napisania bardzo długi esej dla Snape'a, więc cały jej wieczór zamierzała spędzić wśród książek.
Wchodząc do biblioteki, przywitała się z panią Pince.
-Dzień dobry, pani Pince. Jak się pani miewa?
Bibliotekarka ucieszyła się z widoku Gryfonki. Wstała, poprawiła swoje okulary i podeszła do Hermiony, mówiąc:
-Wyśmienicie. Dobrze cię tu widzieć, Hermiono.
Granger uśmiechnęła się i zajęła jeden ze stolików. Bibliotekarka lubiła tylko ją, gdyż dziewczyna od zawsze spędzała tutaj mnóstwo czasu i pokochała bibliotekę i wszystkie jej książki, dokładnie tak jak pani Pince.
Wyciągnęła pióro, pergamin i położyła na stole. Musiała jednak wcześniej znaleźć odpowiednie książki - teorię OPCM znała wręcz na pamięć, ale jeśli chciała dostać dobrą ocenę u Snape'a musiała być bardzo dokładna, ponieważ był bardzo krytyczny co do prac Gryfonów.
Wstała i nagle zobaczyła Malfoya. Stał przy jednym regale, szukając czegoś. Odwrócił się w jej stronę i Hermiona poczuła, jak jego zimny wzrok przejeżdża po jej twarzy. Złapała za torbę i szybkim krokiem wyszła z biblioteki.
Siedziała przy kominku, pisząc esej dla Snape'a. Nie wychodziło jej to. Wciąż była roztrzęsiona po spotkaniu Malfoya. W tym momencie ogarniała ją nienawiść do Ślizgona i dziewczyna nie miała zamiaru nic z tym zrobić.
Tak bardzo chciała byś silna i pokazać, że nie ma na nią żadnego wpływu. Dlaczego jej to nie wychodzi?
Miała ciężką noc - nie dość, że jej policzki wciąż były mokre, to nie mogła zasnąć aż do świtu. Była taka zła, rozgoryczona i wściekła - przede wszystkim na siebie, że była taka naiwna. Gdy szła dziś na lekcje chciała pokazać mu i wszystkim innym, że potrafi poradzić sobie ze wszystkim. Ale widząc go w bibliotece poczuła, jak ogarnia ją ból. Na samo wspomnienie drgnęła zdenerwowana i zrobiła okropny kleks na pergaminie. Usunęła go szybko różdżką, ale postanowiła, że na razie odłoży pracę.
Nagle poczuła, jak ktoś siada obok niej. Podniosła wzrok i zobaczyła Harry'ego.
-Coś się stało? - zapytał.
-To tak widać? - szepnęła.
Potter skrzywił się nieznacznie, ale nie odpowiedział.
-Nic o co musiałbyś się martwić - odrzekła.- Harry, mogę cię o coś zapytać?
-Oczywiście.
-Co sprawiło, że zmieniłeś zdanie o Malfoyu?
Potter pokręcił lekko głową i powiedział:
-Wcale nie zmieniłem o nim zdania, Miona. Wciąż myślę, że jest Śmierciożercą i coś knuje.
-Ale...
-Gdy zobaczyłem jak niesie cię do Skrzydła Szpitalnego... Byłem wściekły i obwiniałem go za wszystko. W pewnym momencie zobaczyłem jednak wyraz jego twarzy i ciężko mi to stwierdzić, ale on naprawdę był przerażony. I choć zabrzmi to szalenie, bał się o ciebie.
Siedzieli tak przez chwilę wpatrzeni w ogień.
-Myślę, że bał się jedynie o siebie - wyszeptała ze smutkiem Hermiona i poszła do dormitorium.
***
***
Kochani !
Przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam - wiem, jestem okropna. Kilka dni temu weszłam na bloga i zobaczyłam, że są nowe komentarze i tak mi się miło zrobiło... Pomyślałam, że kurczę jak ja mogłam kazać wam tyle czekać na nowy rozdział. I wzięłam się do roboty.
Rozdział, jak rozdział, ale cieszę się, że udało mi się go tak szybko skończyć i jest w miarę okay.
Mam nadzieję, że wam się spodoba - koniecznie piszcie w komentarzach co myślicie.
Ach, i co do piosenki - koniecznie ją sobie włączcie. Nie bardzo pasuje do momentu, ale pisałam właściwie cały rozdział, słuchając jej bez przerwy. Jest naprawdę świetna.
Ach, i co do piosenki - koniecznie ją sobie włączcie. Nie bardzo pasuje do momentu, ale pisałam właściwie cały rozdział, słuchając jej bez przerwy. Jest naprawdę świetna.
Dziękuję, że jesteście !
Piosenka jest WY-ŚMIE-NI-TA! Tak bardzo się ciesze, że w końcu jesteś i mogę spijać każde słowo z tego co napisałaś. Kocham czytać twoje opowiadanie i słuchać twych zaczarowanych melodii. Wpadłam po uszy i czekam na następny xx
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Miło mi, że zyskałam nowego czytelnika. Co do piosenki to słucham jej drugi dzień bez przerwy - bardzo pomagała mi w pisaniu. W ogóle, James jest genialny.
UsuńAnyway, jeszcze raz dzięki bardzo !
W sumie to czytam Cię od zawsze ale ostatnio zaczęłam komentować dopiero, więc nowy stary czytelnik albo stary nowy, jak kto woli. :)
Usuń