"Nieznajomy"
Hermiona siedziała w bibliotece i od kilku godzin przygotowywała esej na Transmutację. Robiło się późno, a co z tym idzie, wszyscy zaczęli zbierać się do dormitoriów.
Dziewczyna poczuła, że obraz rozmazuje jej się przed oczami i nagle pomyślała, że chyba nigdy nie była tak zmęczona. Narobiła sobie piekielnych zaległości i od pewnego czasu nie miała ani chwili by położyć się i odpocząć.
Po kilku chwilach zorientowała się, że wciąż wpatruje się w jedną stronę. Westchnęła głośno i zamknęła z hukiem książką. Nie lubiła przerywać swojej pracy - jeśli zaczynała pisać, nie mogła wyjść zanim jej esej nie był skończony. Tym razem było inaczej i poczuła się bardzo sfrustrowana.
Idąc pustymi korytarzami, myślała jedynie o tym, by położyć się spać i nie zastanawiać się nad niczym - a w szczególności nad Malfoyem i Revisem.
Chciała go zapytać, ale jednocześnie bała się, że padnie twierdząca odpowiedź. Jakaś część niej mówiła, że to niemożliwe i zupełnie niedorzeczne, ale ta druga przedstawiała logiczne i całkiem prawdopodobne możliwości.
Nie wiedziała, dlaczego tak bardzo chce to wiedzieć.
Nie wiedziała, dlaczego tak bardzo jej zależy.
Czy miała się bać? Nie samego Malfoya, ale tego, że stał się jakąś częścią jej życia. Na samą myśl przeszedł ją dreszcz. Tak - musi się od niego uwolnić, od tych wszystkich szalonych eskapad, niebezpiecznych spotkań i ciągłych zmartwień. Nie będzie się do niego odzywać, chyba że będzie to konieczne.
Nagle poczuła, że każdy jej krok zrobił się cięższy. Wszystko przed nią rozmyło się i zanim się zorientowała, upadła na zimną posadzkę i zemdlała.
Czy miała się bać? Nie samego Malfoya, ale tego, że stał się jakąś częścią jej życia. Na samą myśl przeszedł ją dreszcz. Tak - musi się od niego uwolnić, od tych wszystkich szalonych eskapad, niebezpiecznych spotkań i ciągłych zmartwień. Nie będzie się do niego odzywać, chyba że będzie to konieczne.
Nagle poczuła, że każdy jej krok zrobił się cięższy. Wszystko przed nią rozmyło się i zanim się zorientowała, upadła na zimną posadzkę i zemdlała.
Kiedy próbowała otworzyć oczy, poczuła ogarniający ją chłód i niezwykle intensywny ból mięśni. Przez głowę przeszło jej, że upadając musiała mocno uderzyć się w głowę, bo poczuła dziwne mrowienie.
Tylko dlaczego upadłam? - pomyślała.
Gdy w końcu udało jej się otworzyć oczy zobaczyła, że jest w składziku na miotły. To sprawiło, że poczuła się jeszcze bardziej niepewnie - ostatnia rzecz jaką pamiętała, było wracanie jednym z korytarzy do Wieży Gryffindoru, a teraz jest tu, w ciemnościach, bez żadnych wyjaśnień.
Już chciała wstać, kiedy usłyszała zimny głos gdzieś przed sobą:
-Ani się waż.
Przestraszona zamarła. Nie potrafiła rozpoznać tajemniczego głosu, a w mroku nie widziała jego twarzy, mogła jedynie przyznać, że jest to chłopak - może starszy?
-Czego chcesz?- zapytała ostrożnie, obmyślając plan.
Sięgnęła do kieszeni i z cichą satysfakcją stwierdziła, że nie rozbroił jej. Teraz musi tylko poczekać na właściwy moment i....
-Dokładnie wiesz czego. - usłyszała.- Oboje wiemy. I dostarczysz mi to. W ten piątek o północy pod Wrzeszczącą Chatą. A jeśli nie... zginiesz ty i wszyscy którzy są tobie bliscy.
Wyciągnęła różdżkę i krzyknęła Lumos, ale chłopaka już nie było. Poderwała się i wybiegła na korytarz. Niestety nigdzie nie było śladu po tajemniczym oprawcy. Podbiegła w stronę biblioteki i rozejrzała się, ale chłopak zniknął. Zrezygnowana odwróciła się i niechcący przeszła przez Prawie Bezgłowego Nicka.
-Och, przepraszam Nick.
-Nic nie szkodzi, panienko Granger. Jeśli mogę zapytać, co panienka tu robi o tak później godzinie ?
-Hm, a która właściwie jest godzina?
Nick zrobił zdziwioną minę, ale odrzekł:
-Wydaje mi się, że już po północy.
Hermiona drgnęła. Tak późno ?
-Musiałam się zagapić - zbyła go Gryfonka. - Dobranoc, Prawie Bezgłowy Nicku.
-Dobranoc.
Dziewczyna przyśpieszyła kroku. Musi się jak najszybciej znaleźć w dormitorium. Jeszcze tego by brakowały, żeby natknęła się na Filcha i zarobiła jakąś paskudną karę.
-Malfoy. Musimy pogadać.
-Draco, co to ma być ? - zapytał głupio Crabbe.
-Czy mi się wydaje, że ona do nas mówi ? Do nas ? - zakpił Zabini.
Malfoy stał wyprostowany, z rękami w kieszeniach i patrzył się na nią z krzywym uśmieszkiem.
-Czego chcesz Granger?
Cholerny dupek ! Nienawidziła go z całego serca, choć nie wiedziała dokładnie dlaczego w tym momencie odczuła to tak mocno.
-Pogadać. Idziesz? Czy może się boisz ?-powiedziała, unosząc brwi w oczekiwaniu.
Zrzedła mu mina, ale jego wzrok stał się jeszcze bardziej przenikliwy. Próbował odgadnąć o co jej chodzi. Ona natomiast zagryzła wargę w oczekiwaniu. Czuła palące spojrzenie Rona na plecach i wiedziała, że później będzie musiała się z tego nieźle tłumaczyć, ale w tej właśnie chwili nie dbała o to.
Po kilku niezmiernie długich sekundach Malfoy kiwnął głową. Ostatnia rzecz jaką udało jej się zobaczyć to zdezorientowana mina Zabiniego.
-Stary, co ty... ?
-Idźcie beze mnie - powiedział krótko i stanowczo.
Ku zdumieniu Gryfonki tak też zrobili. On natomiast poprowadził ją do pustej klasy. Przez głowę przeszło jej, żeby się obrócić i zobaczyć reakcję Rona, ale rozmyśliła się. To mógłby być zbyt wielki szok.
Zamknęła za sobą drzwi, a Malfoy stanął kilka stóp przed nią.
-Mam nadzieję, że masz dobre wytłumaczenie tego przedstawienia na korytarzu?
-Przymknij się i słuchaj -warknęła. - Jeśli to twoja sprawka, bądź pewny, że to nie było śmieszne...
Malfoy zmarszczył brwi i podszedł do niej bliżej.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz, Granger.
-Wczoraj ktoś musiał dosypać mi czegoś do picia, bo wracając z biblioteki zemdlałam. Gdy się obudziłam... przede mną stał jakiś chłopak. Powiedział jedynie, że mam mu dostarczyć 'to' w piątek o północy. A jeśli tego nie zrobię... Hm, powiedzmy, że zagroził śmiercią mi i moim bliskim.
Malfoy uniósł brodę i mruknął:
-A ty myślałaś, że to ja.
-To była tylko hipoteza. Która nie ma sensu, jak zdążyłam się zorientować. Nie wiem kto to był, a jutro jest piątek i - tu odwróciła wzrok - trochę się boję, że ten nieznajomy spełni swoje obietnice.
-Nie możemy mu dać Zegarka. To wykluczone - wycedził.- Nie zdajesz sobie sprawy jaka to niebezpieczna broń?
-Malfoy ! Musimy coś wymyślić. Nie pozwolę innym umierać za kawałek zaczarowanego metalu.
Dał kilka kroków do przodu i z wściekłością odrzekł:
-Gdybyś była bardziej uważna, może nikt by się o nim nie dowiedział.
-Mówisz, że to moja wina ?! - krzyknęła.- Nie powiedziałam nikomu o... Sam-Wiesz-Czym, nawet nie miałabym kiedy !
Ślizgon kipiał złością.
-Czyli co ? Będziemy musieli się z nim spotkać.
-Tak i co potem? Przecież go nie zabijesz...- warknęła Hermiona.
Chłopak cały czas nie spuszczał z niej wzroku.
-O czym ty myślisz?
Chłopak zmrużył oczy, a na jego czole pojawiła się cienka zmarszczka. Miała nadzieje, że jego plan jest dobry, bo nie miała zamiaru narażać bliskich na niebezpieczeństwo.
Tylko dlaczego upadłam? - pomyślała.
Gdy w końcu udało jej się otworzyć oczy zobaczyła, że jest w składziku na miotły. To sprawiło, że poczuła się jeszcze bardziej niepewnie - ostatnia rzecz jaką pamiętała, było wracanie jednym z korytarzy do Wieży Gryffindoru, a teraz jest tu, w ciemnościach, bez żadnych wyjaśnień.
Już chciała wstać, kiedy usłyszała zimny głos gdzieś przed sobą:
-Ani się waż.
Przestraszona zamarła. Nie potrafiła rozpoznać tajemniczego głosu, a w mroku nie widziała jego twarzy, mogła jedynie przyznać, że jest to chłopak - może starszy?
-Czego chcesz?- zapytała ostrożnie, obmyślając plan.
Sięgnęła do kieszeni i z cichą satysfakcją stwierdziła, że nie rozbroił jej. Teraz musi tylko poczekać na właściwy moment i....
-Dokładnie wiesz czego. - usłyszała.- Oboje wiemy. I dostarczysz mi to. W ten piątek o północy pod Wrzeszczącą Chatą. A jeśli nie... zginiesz ty i wszyscy którzy są tobie bliscy.
Wyciągnęła różdżkę i krzyknęła Lumos, ale chłopaka już nie było. Poderwała się i wybiegła na korytarz. Niestety nigdzie nie było śladu po tajemniczym oprawcy. Podbiegła w stronę biblioteki i rozejrzała się, ale chłopak zniknął. Zrezygnowana odwróciła się i niechcący przeszła przez Prawie Bezgłowego Nicka.
-Och, przepraszam Nick.
-Nic nie szkodzi, panienko Granger. Jeśli mogę zapytać, co panienka tu robi o tak później godzinie ?
-Hm, a która właściwie jest godzina?
Nick zrobił zdziwioną minę, ale odrzekł:
-Wydaje mi się, że już po północy.
Hermiona drgnęła. Tak późno ?
-Musiałam się zagapić - zbyła go Gryfonka. - Dobranoc, Prawie Bezgłowy Nicku.
-Dobranoc.
Dziewczyna przyśpieszyła kroku. Musi się jak najszybciej znaleźć w dormitorium. Jeszcze tego by brakowały, żeby natknęła się na Filcha i zarobiła jakąś paskudną karę.
***
-Masz okropne wory pod oczami - zauważył Ron.
Szli na Eliksir i każdy dookoła niej zdawał się tryskać energią. W końcu był marzec, a co za tym idzie nadchodziła wytęskniona wiosna. Słońce delikatnie przechodziło przez wielkie i stare okiennice , i rozjaśniało cały zamek. Każdy wydawał się być w dobrym humorze. Nawet Flitwick postanowił zrobić luźniejszą lekcję.
Wszyscy wydawali się być w świetnym humorze, oprócz pewnej Gryfonki, która była zmęczona, zła i podenerwowana tym co musi zrobić w niedalekiej przyszłości. Nie chciała rozmawiać z Malfoyem.
Ba ! Nie chciała nawet na niego patrzeć. Nie wiedziała co myśleć o wczorajszym zdarzeniu, a jeśli to on postanowił sobie zrobić jej żart... Co prawda, nie byłoby to zbyt logiczne skoro niedawno postanowił Zegarek schować w lodowatym i całkowicie niebezpiecznym jeziorze, ale nie mogła mu do końca zaufać. Nie był Śmierciożercą i nie raz uratował ją z opresji, ale to nie zmienia faktu, że przez ostatnie kilka lat zachowywał się co najmniej okropnie w stosunku do niej, jak i jej przyjaciół. Jak na zawołanie przypomniała sobie wszystkie wyzwiska, które padły w stronę jej lub Weasleyów.
Szlama - to zabolało najbardziej. Co dziwne, nagle poczuła pieczenie w okolicy napisu na ramieniu. Trochę ją to zdziwiło, ale nagle zrozumiała jak musi się czuć Harry ze swoją blizną. Właśnie - gdzie on był?
-Co się dzieje z Harrym ?- zapytała Rona, który szedł obok i właśnie grzebał w swojej torbie.
-Źle się czuje. Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale zaprowadziłem go do Skrzydła Szpitalnego.
-Czemu wcześniej mi nic nie powiedziałeś? Myślałam po prostu, że zaspał...- powiedziała nieźle wkurzona Gryfonka.
Ron wzruszył ramionami. Niechcący Granger wpadła na jakiegoś chłopca, który wydawał się być nieźle wystraszony. Zaraz potem zobaczyła Malfoya w eskorcie Crabbe'a, Goyle'a, Astorii, Parkinson i Zabiniego. Lepiej być nie mogło. Przez krótką chwilę chciała go zignorować i spróbować kiedy indziej, ale cichy głos powiedział jej, że nie czas teraz na głupie gierki.
Ku zdziwieniu Rona, dziewczyna stanęła przed całą grupką i unosząc dzielnie głowę do góry, powiedziała:Wszyscy wydawali się być w świetnym humorze, oprócz pewnej Gryfonki, która była zmęczona, zła i podenerwowana tym co musi zrobić w niedalekiej przyszłości. Nie chciała rozmawiać z Malfoyem.
Ba ! Nie chciała nawet na niego patrzeć. Nie wiedziała co myśleć o wczorajszym zdarzeniu, a jeśli to on postanowił sobie zrobić jej żart... Co prawda, nie byłoby to zbyt logiczne skoro niedawno postanowił Zegarek schować w lodowatym i całkowicie niebezpiecznym jeziorze, ale nie mogła mu do końca zaufać. Nie był Śmierciożercą i nie raz uratował ją z opresji, ale to nie zmienia faktu, że przez ostatnie kilka lat zachowywał się co najmniej okropnie w stosunku do niej, jak i jej przyjaciół. Jak na zawołanie przypomniała sobie wszystkie wyzwiska, które padły w stronę jej lub Weasleyów.
Szlama - to zabolało najbardziej. Co dziwne, nagle poczuła pieczenie w okolicy napisu na ramieniu. Trochę ją to zdziwiło, ale nagle zrozumiała jak musi się czuć Harry ze swoją blizną. Właśnie - gdzie on był?
-Co się dzieje z Harrym ?- zapytała Rona, który szedł obok i właśnie grzebał w swojej torbie.
-Źle się czuje. Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale zaprowadziłem go do Skrzydła Szpitalnego.
-Czemu wcześniej mi nic nie powiedziałeś? Myślałam po prostu, że zaspał...- powiedziała nieźle wkurzona Gryfonka.
Ron wzruszył ramionami. Niechcący Granger wpadła na jakiegoś chłopca, który wydawał się być nieźle wystraszony. Zaraz potem zobaczyła Malfoya w eskorcie Crabbe'a, Goyle'a, Astorii, Parkinson i Zabiniego. Lepiej być nie mogło. Przez krótką chwilę chciała go zignorować i spróbować kiedy indziej, ale cichy głos powiedział jej, że nie czas teraz na głupie gierki.
-Malfoy. Musimy pogadać.
-Draco, co to ma być ? - zapytał głupio Crabbe.
-Czy mi się wydaje, że ona do nas mówi ? Do nas ? - zakpił Zabini.
Malfoy stał wyprostowany, z rękami w kieszeniach i patrzył się na nią z krzywym uśmieszkiem.
-Czego chcesz Granger?
Cholerny dupek ! Nienawidziła go z całego serca, choć nie wiedziała dokładnie dlaczego w tym momencie odczuła to tak mocno.
-Pogadać. Idziesz? Czy może się boisz ?-powiedziała, unosząc brwi w oczekiwaniu.
Zrzedła mu mina, ale jego wzrok stał się jeszcze bardziej przenikliwy. Próbował odgadnąć o co jej chodzi. Ona natomiast zagryzła wargę w oczekiwaniu. Czuła palące spojrzenie Rona na plecach i wiedziała, że później będzie musiała się z tego nieźle tłumaczyć, ale w tej właśnie chwili nie dbała o to.
Po kilku niezmiernie długich sekundach Malfoy kiwnął głową. Ostatnia rzecz jaką udało jej się zobaczyć to zdezorientowana mina Zabiniego.
-Stary, co ty... ?
-Idźcie beze mnie - powiedział krótko i stanowczo.
Ku zdumieniu Gryfonki tak też zrobili. On natomiast poprowadził ją do pustej klasy. Przez głowę przeszło jej, żeby się obrócić i zobaczyć reakcję Rona, ale rozmyśliła się. To mógłby być zbyt wielki szok.
Zamknęła za sobą drzwi, a Malfoy stanął kilka stóp przed nią.
-Mam nadzieję, że masz dobre wytłumaczenie tego przedstawienia na korytarzu?
-Przymknij się i słuchaj -warknęła. - Jeśli to twoja sprawka, bądź pewny, że to nie było śmieszne...
Malfoy zmarszczył brwi i podszedł do niej bliżej.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz, Granger.
-Wczoraj ktoś musiał dosypać mi czegoś do picia, bo wracając z biblioteki zemdlałam. Gdy się obudziłam... przede mną stał jakiś chłopak. Powiedział jedynie, że mam mu dostarczyć 'to' w piątek o północy. A jeśli tego nie zrobię... Hm, powiedzmy, że zagroził śmiercią mi i moim bliskim.
Malfoy uniósł brodę i mruknął:
-A ty myślałaś, że to ja.
-To była tylko hipoteza. Która nie ma sensu, jak zdążyłam się zorientować. Nie wiem kto to był, a jutro jest piątek i - tu odwróciła wzrok - trochę się boję, że ten nieznajomy spełni swoje obietnice.
-Nie możemy mu dać Zegarka. To wykluczone - wycedził.- Nie zdajesz sobie sprawy jaka to niebezpieczna broń?
-Malfoy ! Musimy coś wymyślić. Nie pozwolę innym umierać za kawałek zaczarowanego metalu.
Dał kilka kroków do przodu i z wściekłością odrzekł:
-Gdybyś była bardziej uważna, może nikt by się o nim nie dowiedział.
-Mówisz, że to moja wina ?! - krzyknęła.- Nie powiedziałam nikomu o... Sam-Wiesz-Czym, nawet nie miałabym kiedy !
Ślizgon kipiał złością.
-Czyli co ? Będziemy musieli się z nim spotkać.
-Tak i co potem? Przecież go nie zabijesz...- warknęła Hermiona.
Chłopak cały czas nie spuszczał z niej wzroku.
-O czym ty myślisz?
Chłopak zmrużył oczy, a na jego czole pojawiła się cienka zmarszczka. Miała nadzieje, że jego plan jest dobry, bo nie miała zamiaru narażać bliskich na niebezpieczeństwo.
-Będziemy musieli się z nim spotkać - powiedział stanowczo.
-Masz na myśli : ja będę musiała. I co potem?
-Zajdę go od tyłu i dowiemy się kto to. Wydaje mi się, że żaden uczeń z Hogwartu nie podejrzewałby nas o współpracę...
Hermiona przejechała ręką po włosach, zdenerwowana. Robienie jakichkolwiek planów ze Ślizgonem to bardzo zły pomysł.
-A co, jeśli to nie jest uczeń?
Zobaczyła dziwny błysk w jego oczach.
-Co sugerujesz?
-Nie wiem, Malfoy, nie wiem. Ale nie jestem pewna, czy dasz sobie z nim radę.
-Miej trochę wiary w moje możliwości.
Nie uważała na Eliksirach i niechcący spowodowała wybuch, przez który Slughorn mało nie dostał zawału. Kiedy wszyscy wychodzili, czuła na sobie wzrok Rona, który był więcej niż wściekły.
Cholera, nie pomyślała nad tym co mu powie. A widać było po jego minie, że oczekuje wyjaśnień.
-Chciałabyś mi coś powiedzieć?- powiedział, a jego uszy poczerwieniały.
-Tak ! Malfoy powiedział coś bardzo niemiłego o... mojej rodzinie i musiałam mu nawrzucać - to było słabe kłamstwo, szczególnie, że Hermiona zwykle ignorowała wszelkie komentarze Malfoya co do pochodzenia.
Ron zmarszczył czoło i nie wydawał się w to wierzyć, ale nic nie odpowiedział, bo rozbrzmiał dzwonek na następną lekcje.
A wszystko o czym myślała Hermiona to był jutrzejszy dzień. Tylko na Transmutacji udało jej się skupić - prawda była taka, że McGonagall bardzo dobrze ją znała i od razu zorientowałaby się, że coś jest nie tak. A Hermiona nie mogła sobie na to pozwolić.
Swoimi odpowiedziami zyskała dla Gryffindoru dwadzieścia punktów, co poprawiło trochę humor dla Rona. Na szczęście nie wygadał się też Harry'emu, przez co Hermiona na razie miała spokój. Na razie.
Było już po kolacji, wszyscy siedzieli w Pokoju Wspólnym, rozmawiający przy kominku. Hermiona nie mogła jednak się skupić na tym co mówią jej przyjaciele.
-Jak się czujesz Harry ? - zapytała, odciągając się od ponurych myśli.
-Lepiej. Myślę, że to była blizna. Ale od dawna nie miałem tak silnego bólu.
Nikt tego nie skomentował i nagle zapadła cisza. Hermiona patrzyła jak jej przyjaciele obserwują jasne płomienie w kominku. Naciągnęła na siebie sweter i wtedy zauważyła, że Ginny bacznie się jej przygląda. Ona wiedziała, że coś jest nie tak.
-Hej, Miona możemy pogadać?
Harry i Ron jak na zawołanie spojrzeli na Hermionę, a po minie Rona zrozumiała, że musiał wygadać Ginny. Choć właściwie cała szkoła pewnie o niej gadała.
-Jasne.
Razem wspięły się na górę do dormitorium. Kiedy Weasley zamknęła za sobą drzwi, Hermiona usiadła na swoim łóżku i spojrzała na Ginny w oczekiwaniu.
-Muszę o coś się zapytać i proszę o szczerość - powiedziała poważnie Ginny.
Granger pokiwała tylko głową.
-Czy między tobą a Malfoy jest coś więcej?
Hermiona wybuchła śmiechem i pokręciła głową.
-Nie jestem z nim jeśli o to ci chodzi. I co to w ogóle za pomysł?
-Ja nie pytam czy teraz jesteś z nim. Tylko co do niego czujesz.
-Nic do niego nie czuję. Może jedynie złość, ale to normalka. Dlaczego wciąż myślisz, że ja i Malfoy...
-Bo nawet kiedy mówisz jego nazwisko, twój głos się zmienia. Coś musi być na rzeczy...
-Wiesz co ? Nie mam ochoty o tym gadać. - powiedziawszy to, rzuciła się do drzwi i już chciała je otworzyć i wybiec z dormitorium, gdy zobaczyła nieduży napis : "Nie próbuj mnie oszukać" wymalowany atramentem.
Ginny podbiegła bliżej i zobaczywszy drzwi zdziwiona dała kilka kroków w tył. Potem spojrzała na przyjaciółkę skołowana.
-Hermiona o co chodzi?
Granger wiedziała dokładnie o co chodzi, ale bała się powiedzieć tego na głos. I nie wiedziała jakie kłamstwo ma sprzedać Ginny, żeby nie wydała się prawda o Zegarku.
Jakaś część niej wiedziała, że tu nie tylko chodzi o Zegarek, ale też o wszystko to co do tej pory przeżyła z Malfoyem.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i opadła na swoje łóżko. Kłamstwo nie jest rozwiązaniem - pomyślała.
-Już dłużej tak nie mogę... - westchnęła Granger. - Opowiem ci całą historię.
Było całkiem ciemno, a Gryfonka siedziała na parapecie. Spojrzała na ręce i stwierdziła, że dostała gęsiej skórki. Schowała ręce do kieszeni sweterka i czekała.
Mijały minuty, a go wciąż nie było. Robiła się jeszcze bardziej wściekła. Wiedziała, że na nim raczej nie można polegać, ale że aż do tego stopnia?
Po kilku sekundach usłyszała odgłosy kroków. Wpatrywała się w ciemność i w końcu zobaczyła wyłaniającą się postać Ślizgona.
Zauważyła, że jednak coś dziwnego jest w chłopaku. Nie mogła jednak sprecyzować co.
-Nie myśl sobie, że jestem na każde twoje zawołanie, Granger.
Nie wstała, ani nie odezwała się. Malfoy uniósł brwi i ponaglił zdenerwowany:
-Chciałaś coś?
Hermiona wstała i dała kilka kroków do przodu, tak że ich twarze prawie się stykały. Malfoy stał nie wzruszony, a jego oczy biły chłodem. Wtedy zrozumiała.
-Ty piłeś?
Zaśmiał się cicho i pokręcił głową. Jego spojrzenie było przesączone złością.
-Nie wyglądasz na moją matkę - powiedział, zbliżając się do tego stopnie, że czuła jego oddech na swojej twarzy.
-Racja - wyszeptała zakłopotana.
Odwróciła się i zabrała z parapetu Pelerynę Niewidkę.
-Pożyczyłam ją od Harry'ego i czuję się bardzo źle z tym, że skłamałam, dlaczego jej potrzebuję. Wykorzystaj ją jutro dobrze. I masz mi ją zwrócić całą, bez żadnych uszkodzeń - mówiąc to, nie mogła powstrzymać złości.
Malfoy wziął ją od niej ostrożnie, a jego oczy powróciły na jej twarz.Wyprostował się. Z jego postawy zniknęła cała nonszalancja.
-Idę już. Skoro i tak jesteś nawalony i nie będziesz pamiętał połowy z tego co teraz powiedziałam.
Już miała odejść kiedy złapał ją za nadgarstek i obrócił w swoją stronę.
-Skoro i tak nie będę pamiętał...
Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Bez pośpiechu. Tak, że poczuła jak przechodzi przez nią dreszcz. Wszystko co czuła to był on. I alkohol.
W końcu jednak zdrowy rozsądek powrócił, bo odepchnęła go od siebie i warknęła:
-Nie jestem twoją zabawką. Co to, to nie ! I jeśli chcesz wiedzieć, powiedziałam o Zegarku dla Ginny.
Malfoy odsunął się i z niedowierzaniem wycedził:
-Co zrobiłaś !?
Hermiona przejechała ręką po włosach, zdenerwowana. Robienie jakichkolwiek planów ze Ślizgonem to bardzo zły pomysł.
-A co, jeśli to nie jest uczeń?
Zobaczyła dziwny błysk w jego oczach.
-Co sugerujesz?
-Nie wiem, Malfoy, nie wiem. Ale nie jestem pewna, czy dasz sobie z nim radę.
-Miej trochę wiary w moje możliwości.
Nie uważała na Eliksirach i niechcący spowodowała wybuch, przez który Slughorn mało nie dostał zawału. Kiedy wszyscy wychodzili, czuła na sobie wzrok Rona, który był więcej niż wściekły.
Cholera, nie pomyślała nad tym co mu powie. A widać było po jego minie, że oczekuje wyjaśnień.
-Chciałabyś mi coś powiedzieć?- powiedział, a jego uszy poczerwieniały.
-Tak ! Malfoy powiedział coś bardzo niemiłego o... mojej rodzinie i musiałam mu nawrzucać - to było słabe kłamstwo, szczególnie, że Hermiona zwykle ignorowała wszelkie komentarze Malfoya co do pochodzenia.
Ron zmarszczył czoło i nie wydawał się w to wierzyć, ale nic nie odpowiedział, bo rozbrzmiał dzwonek na następną lekcje.
A wszystko o czym myślała Hermiona to był jutrzejszy dzień. Tylko na Transmutacji udało jej się skupić - prawda była taka, że McGonagall bardzo dobrze ją znała i od razu zorientowałaby się, że coś jest nie tak. A Hermiona nie mogła sobie na to pozwolić.
Swoimi odpowiedziami zyskała dla Gryffindoru dwadzieścia punktów, co poprawiło trochę humor dla Rona. Na szczęście nie wygadał się też Harry'emu, przez co Hermiona na razie miała spokój. Na razie.
Było już po kolacji, wszyscy siedzieli w Pokoju Wspólnym, rozmawiający przy kominku. Hermiona nie mogła jednak się skupić na tym co mówią jej przyjaciele.
-Jak się czujesz Harry ? - zapytała, odciągając się od ponurych myśli.
-Lepiej. Myślę, że to była blizna. Ale od dawna nie miałem tak silnego bólu.
Nikt tego nie skomentował i nagle zapadła cisza. Hermiona patrzyła jak jej przyjaciele obserwują jasne płomienie w kominku. Naciągnęła na siebie sweter i wtedy zauważyła, że Ginny bacznie się jej przygląda. Ona wiedziała, że coś jest nie tak.
-Hej, Miona możemy pogadać?
Harry i Ron jak na zawołanie spojrzeli na Hermionę, a po minie Rona zrozumiała, że musiał wygadać Ginny. Choć właściwie cała szkoła pewnie o niej gadała.
-Jasne.
Razem wspięły się na górę do dormitorium. Kiedy Weasley zamknęła za sobą drzwi, Hermiona usiadła na swoim łóżku i spojrzała na Ginny w oczekiwaniu.
-Muszę o coś się zapytać i proszę o szczerość - powiedziała poważnie Ginny.
Granger pokiwała tylko głową.
-Czy między tobą a Malfoy jest coś więcej?
Hermiona wybuchła śmiechem i pokręciła głową.
-Nie jestem z nim jeśli o to ci chodzi. I co to w ogóle za pomysł?
-Ja nie pytam czy teraz jesteś z nim. Tylko co do niego czujesz.
-Nic do niego nie czuję. Może jedynie złość, ale to normalka. Dlaczego wciąż myślisz, że ja i Malfoy...
-Bo nawet kiedy mówisz jego nazwisko, twój głos się zmienia. Coś musi być na rzeczy...
-Wiesz co ? Nie mam ochoty o tym gadać. - powiedziawszy to, rzuciła się do drzwi i już chciała je otworzyć i wybiec z dormitorium, gdy zobaczyła nieduży napis : "Nie próbuj mnie oszukać" wymalowany atramentem.
Ginny podbiegła bliżej i zobaczywszy drzwi zdziwiona dała kilka kroków w tył. Potem spojrzała na przyjaciółkę skołowana.
-Hermiona o co chodzi?
Granger wiedziała dokładnie o co chodzi, ale bała się powiedzieć tego na głos. I nie wiedziała jakie kłamstwo ma sprzedać Ginny, żeby nie wydała się prawda o Zegarku.
Jakaś część niej wiedziała, że tu nie tylko chodzi o Zegarek, ale też o wszystko to co do tej pory przeżyła z Malfoyem.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i opadła na swoje łóżko. Kłamstwo nie jest rozwiązaniem - pomyślała.
-Już dłużej tak nie mogę... - westchnęła Granger. - Opowiem ci całą historię.
Było całkiem ciemno, a Gryfonka siedziała na parapecie. Spojrzała na ręce i stwierdziła, że dostała gęsiej skórki. Schowała ręce do kieszeni sweterka i czekała.
Mijały minuty, a go wciąż nie było. Robiła się jeszcze bardziej wściekła. Wiedziała, że na nim raczej nie można polegać, ale że aż do tego stopnia?
Po kilku sekundach usłyszała odgłosy kroków. Wpatrywała się w ciemność i w końcu zobaczyła wyłaniającą się postać Ślizgona.
Zauważyła, że jednak coś dziwnego jest w chłopaku. Nie mogła jednak sprecyzować co.
-Nie myśl sobie, że jestem na każde twoje zawołanie, Granger.
Nie wstała, ani nie odezwała się. Malfoy uniósł brwi i ponaglił zdenerwowany:
-Chciałaś coś?
Hermiona wstała i dała kilka kroków do przodu, tak że ich twarze prawie się stykały. Malfoy stał nie wzruszony, a jego oczy biły chłodem. Wtedy zrozumiała.
-Ty piłeś?
Zaśmiał się cicho i pokręcił głową. Jego spojrzenie było przesączone złością.
-Nie wyglądasz na moją matkę - powiedział, zbliżając się do tego stopnie, że czuła jego oddech na swojej twarzy.
-Racja - wyszeptała zakłopotana.
Odwróciła się i zabrała z parapetu Pelerynę Niewidkę.
-Pożyczyłam ją od Harry'ego i czuję się bardzo źle z tym, że skłamałam, dlaczego jej potrzebuję. Wykorzystaj ją jutro dobrze. I masz mi ją zwrócić całą, bez żadnych uszkodzeń - mówiąc to, nie mogła powstrzymać złości.
Malfoy wziął ją od niej ostrożnie, a jego oczy powróciły na jej twarz.Wyprostował się. Z jego postawy zniknęła cała nonszalancja.
-Idę już. Skoro i tak jesteś nawalony i nie będziesz pamiętał połowy z tego co teraz powiedziałam.
Już miała odejść kiedy złapał ją za nadgarstek i obrócił w swoją stronę.
-Skoro i tak nie będę pamiętał...
Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Bez pośpiechu. Tak, że poczuła jak przechodzi przez nią dreszcz. Wszystko co czuła to był on. I alkohol.
W końcu jednak zdrowy rozsądek powrócił, bo odepchnęła go od siebie i warknęła:
-Nie jestem twoją zabawką. Co to, to nie ! I jeśli chcesz wiedzieć, powiedziałam o Zegarku dla Ginny.
Malfoy odsunął się i z niedowierzaniem wycedził:
-Co zrobiłaś !?
*********************
Jest tu ktoś jeszcze? Mam nadzieję, że ta baaardzo długa przerwa was nie zniechęciła !
Wracam z nowym rozdziałem i przyznam się, że kończyłam go po nocy i od tego wszystkiego rozmywają mi się literki na ekranie, więc nie mam nawet siły go sprawdzać. Może narobiłam mnóstwo błędów. Kto wie? Nie mi dzisiaj to oceniać.
Tak czy inaczej, mam nadzieję, że nowy rozdział przypadł wam do gustu, niedługo będzie następny, w którym będzie się dużo działo (wiecie, falki z olejem), więc pozostaje tylko czekać.
Kocham!
Wpadłam na twojego bloga przez przypadek i jestem zadowolona:)
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że rozdział mi się podoba. Muszę teraz przeczytać 16 rozdziałów, hah.
Uwielbiam dramione, a twoje jest dobre:)
Cieszę się, że ten rozdział nie jest jakoś niesamowicie długi, ale też krótki:)
życzę powodzenia w pisaniu x
zapraszam do siebie x
http://jezdziec-naszej-apokalipsy.blogspot.com/
Jest jest i czeka na nową dawke wrażeń :-)
OdpowiedzUsuńNareszcie <3 Jestem, czekam, zawszę będę! Piękny rozdział czekam szybciutko na nn xoxo
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział, czekam na ciąg dalszy :) super pomysł na tą historię :)
OdpowiedzUsuńo jezu wreszcie!
OdpowiedzUsuńrozdział wspaniały jak zawsze, dużo się dzieje ^^
czekam z niecierpliwością na następny (:
Rozdział jest cudowny, zresztą jak zawsze, zawsze nas czymś zaskoczysz, nigdy nie ma nudy, nigdy nie zawodzisz, za to cię kocham i cenię, liczę, że szybko dasz kolejny rozdzialik, bo dla mnie ciągle jest mało i chce wieeecej! Twój styl jest genialny, a pomysły na te ich teksty są godne pozazdroszczenia, masz talent i tyle, nie marnuj go i pisz dla nas jak najwięcej!
OdpowiedzUsuńzapraszam tez do mnie na nowy rozdział http://dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com/
pozdrawiam gorąco, czytam i komentuje na bieżąco :*
Świetne opowiadanie, doskonały pomysł i pięknie opisane postacie. Hermiona jest taka hm, hermionowata, Malfoy nadal jest sobą. Czekam na następny rozdział, mam nadzieję, że niedługo się pojawi :)
OdpowiedzUsuń