czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 16

"Nowa skrytka cz.2"


Hermionie było zimno, ale ta myśl przeszła przez jej głowę tak szybko, że równie prędko zdążyła o tym zapomnieć. To było w tamtej chwili najmniej ważna sprawa.
Najbardziej martwił ją Malfoy. Nawet nie wiedziała, czy umie dobrze pływać. Poza tym jezioro to, poza Zakazanym Lasem, było jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w pobliżu Hogwartu.
Jak na złość przypomniały jej się wszystkie stworzenia, które żyją w wodzie i poczuła dziwny skurcz. Spojrzała w ciemną toń i zorientowała się, że cała drży. Ze strachu czy z zimna? Nie wiadomo.
Mijały kolejne minuty. Przeciągały się dłużej i dłużej. Hermiona stała na brzegu i rozsądnie czekała na jakiś znak. Ale jeśli się nie pojawi? Jeśli on po prostu nie może dać jej sygnału? Odwróciła się i spojrzała na Hogwart, skąpany nocy i otulony błogim snem.To straszne, ale tuż obok dzieją się tak okropne rzeczy ! Nagle w jej głowie zrodziło się mnóstwo scenariuszy i wszystko co mogła zrobić to stać i czekać aż Malfoy wypłynie.
Minuty wydawały się trwać wieczność, ale kiedy w końcu zorientowała się, że nie ma go już ponad godzinę, postanowiła coś zrobić.
To była jedna z najbardziej nierozsądnych rzeczy jakie kiedykolwiek zrobiła, ale na niej też spoczywała odpowiedzialność. W końcu Malfoy udał się na spotkanie z trytonami, to nie przelewka. 
Wiedziała, że musiał wymyślić jakiś sposób, by oddychać pod wodą, ale ona nie od razu potrafiła sobie przypomnieć co można zrobić. W końcu udało jej się wyczarować błonę okrywającą jej twarz i nos, która pozwalała jej oddychać. Gdyby nie Turniej Trójmagiczny, pewnie nie wiedziałaby jak się do tego zabrać. Jak chyba z resztą po raz pierwszy w życiu.
Weszła do jeziora jedynie w koszulce i majtkach i poczuła jak jej ciało dziwnie reaguje na lodowatą wodę. Przez jedną, krótką chwilę pomyślała, że to co robi jest głupie, ale przegoniła tą myśl.
"Pakt z trytonami, genialny pomysł ! "- pomyślała. "Dlaczego go nie powstrzymałam? Nie powiedziałam, że to głupie !?Przecież to jest głupie ! Z resztą, to co teraz robię, też ! "
Hermiona była słabym pływakiem i kiedy znalazła się pod wodą, zrozumiała że to był błąd. Nie dość, że jej ruchy były niemrawe to jeszcze widoczność była bardzo słaba. Trzymając różdżkę w dłoni, płynęła w dół, a jej serce biło coraz szybciej.
Jeśli na początku było jej zimno, to w tej chwili w ogóle o tym zapomniała. Woda musiała być lodowata, ale ta myśl, nie sprawiała na niej wrażenia. Była zajęta wypatrywaniem Malfoya, no i... przeżyciem. W myślach klęła na siebie, że nigdy nie nauczyła się dobrze pływać. Takie rzeczy zawsze się przydają !
Uważnie przyglądała się wszystkiemu dookoła. W pewnej chwili coś oślizgłego dotknęło jej nogi. Zaskoczona poderwała się o drobinę do góry, ale nie mogła nic dostrzec.
Płynęła więc dalej, w strachu, lecz z dziwną stanowczością. Musi go znaleźć. Jeśli tylko przeżyje, na pewno, ale to na pewno, go zamorduje. To dodało jej trochę energii, więc płynęła w dół w o wiele lepszym humorze.
W pewnym momencie zobaczyła Malfoya, który walczy zaciekle z jakąś ciemną i niewyraźną postacią. Musiała coś zrobić !
Pośpiesznie wyciągnęła przed siebie różdżkę i na tyle ile mogła wypowiedziała :
-Conjunctivitis !
Nie zdążyła zobaczyć, czy zaklęcie zadziałało, gdy nagle poczuła, że śliskie i ciężkie macki owijają się wokół jej szyi. Zaskoczona, złapała za nie, próbując je oderwać, ale uścisk był za mocny. Z całych sił walczyła ze stworzeniem, ale nie dawało za wygraną. Coś oplotło ją za nogi i poczuła, że wokół niej pojawia się coraz więcej tych stworzeń. Nie mogła nawet dostrzec co to było.
Kiedy to pierwsze próbowało ją zadusić, resztkami sił próbowała wymówić zaklęcie. Każda z prób wyswobodzenia się oślizgłych macek kończyła na niczym. Zrobiło jej się ciemno przed oczami i przez moment, pomyślała, że to koniec.
 Hermiona Granger. Spotykała na swojej drodze wiele niebezpieczeństw, od wilkołaków, bazyliszków, po samego Voldemorta, a umrze w mackach jakiegoś wodnego potwora. Bezsilna. 
Bezradna.
Nagle wszędzie dookoła  pojawiło się ostre, oślepiające światło i przeokropne macki puściły ją. Poczuła, że bańka na jej twarzy pęka i wystraszona, próbowała wypłynąć na powierzchnię, ale jej nogi były bardzo słabe. Zaczęła mocno wymachiwać rękami, ale czym bardziej próbowała, tym szybciej opadała w dół. 
Moment później ktoś złapał ją pod ramię i zaczął ciągnąć w górę. Malfoy.
Coś jej podpowiadało, że jest na granicy sił i brak jej powietrza, więc wszczepiła się mocniej w jego ramię. 
"Co ze mnie za ratownik, kiedy to mnie trzeba ratować" - pomyślała głupio. 
ODDECH.
To była chyba jedna z najlepszych chwil w jej życiu, kiedy to mogła zaczerpnąć ów głęboki, aż sprawiający ból oddech. Malfoy przyciągnął ją do siebie, żeby znów nie utonęła. Złapała go szybko za szyję i próbowała uspokoić oddech, jak i galopujące serce.
Kiedy lekko się uspokoiła cofnęła głowę i spojrzeli na siebie. Jedno, krótkie spojrzenie, mówiące wszytko. 
Dziękuję.
Malfoy zaczął płynąć do brzegu. Kiedy w końcu wyszli z wody, Hermiona zaczęła się telepać z zimna. Chłopak przyglądał jej się przez chwilę z dziwnym błyskiem w oczach, tak że Hermiona poczuła się nieswojo.
-Wszystko w porządku? - jego głos był zachrypnięty i on też czuł się nieswojo z nagłym przypływem powietrza.
-Tak- odpowiedziała niepewnie.
Była cała mokra, lodowata i obolała, ale udało jej się przeżyć, więc - tak, wszystko jest w porządku.
-U-u-u-dało ci się?
Malfoy rzucił jej ubrania i sam zaczął wciągać koszulkę.
-Tak, Granger. Ale to co ty zrobiłaś, było bardzo głupie. - spojrzał na nią.
Zmarszczył czoło, a w jego oczach było coś dziwnego :zaskoczenie i... zaduma? To wyglądało jakby się nad czymś usilnie zastanawiał. W normalnych okolicznościach pewnie ciekawiłoby ją o czym myśli, ale w tym momencie nie miało to dla niej większego znaczenia. Ważne było jedynie powodzenie misji.
Hermiona zatrzęsła się od nagłe podmuchu wiatru. 
-Wiem. Ale nie mogłam stać bezczynnie...-odparła.
Malfoy westchnął przeciągle i pokręcił głową z niedowierzaniem.
-Powiesz mi w końcu ? - powiedziała, szczękając zębami.
Chłopak zaczął iść w stronę zamku. Zdenerwowana Hermiona, pobiegła do niego i stanęła przed nim.
-No więc?
Był siny, a na szyi miał kilka okropnych śladów po walce z wodnymi potworami. Zastanawiała się, czy ona także ma coś takiego.
-Tak, udało się. Niestety trytony nie mogły zagwarantować, że wszystkie wodne stworzenia będą się godzić na moją obecność w jeziorze. Niektóre z nich zaatakowały mnie, gdy już wypływałem na górę. Wtedy pojawiłaś się ty i wiemy co się zdarzyło dalej.
Hermiona pokiwała głową. Sama chciała wymazać to z pamięci. Dopiero teraz doszło do niej, że go uratowała i że on uratował ją. Dotarło do niej, że gdyby nie on, pewnie leżałaby gdzieś na dnie, razem z trytonami i tym przeklętym Zegarkiem.
Odgoniła tą potworną myśl i zapytała:
-Czyli jest bezpieczny?
Malfoy wzruszył ramionami i poszedł dalej . Kiedy znaleźli się w zamku, przyciszonym głosem powiedziała:
-Nie mów, że to cię nie obchodzi, bo w to nie uwierzę.
-Tak jest bezpieczny - znów westchnął. - Idź spać, Granger. I zajmij się tym - tutaj delikatnie zbliżył rękę do jej szyi. 
Odwrócił się od niej i odszedł w stronę lochów. Hermiona stała jeszcze przez chwilę, cała przemoczona i zmarznięta, nie mogąc pojąć co właśnie się stało.
Wróciła do dormitorium bardzo późno i świtało, gdy położyła się spać. Siniaki i zadrapania udało się ukryć, ale bałagan w jej myślach pozostał jeszcze przez kilka kolejnych dni.

-Panno Granger, proszę zająć się tekstem ! - krzyknęła pani Babbling.
Hermiona zerwała się i spojrzała zaskoczona na nauczycielkę. Jak to możliwe? Musiała przysnąć. 
Poczuła, że cała płonie, więc wbiła wzrok w runy i zajęła się pracą. Usłyszała kilka szeptów za plecami, ale je zignorowała. Nic nie wytrąci ją z równowagi - a już na pewno nie głupie gadanie. 
Kiedy pani Babbling zebrała ich prace, oznajmiła, że od razu je oceni. Hermionę zżerała niepewność i nagle przypomniała sobie, że źle odczytała jedną linijkę. Rozejrzała się po klasie - co dziwne, inni mieli dość pewne miny. 
W końcu nauczycielka rozdała sprawdzone prace i Granger przeciągle jęknęła. Miała 6 punktów na 10.
-Biedna Granger nie ma maksa- zakpiła jakaś Krukonka. 
Pani Babbling uciszyła chichoty reszty klasy, ale Hermiona odwróciła się i powiedziała :
-Może nie mam maksa, ale przynajmniej mój wynik nie jest równy zeru.
Dziewczyna zamknęła usta i Granger ze złością spakowała książki do torby i wyszła dwie minuty przed dzwonkiem z klasy.
Po głowie wciąż krążyło jej pytanie : co się ze mną dzieje? Co się ze mną dzieje?
Na lanchu usiadła obok Harry'ego, który właśnie czytał Proroka. Widząc to, prychnęła głośno, więc chłopak spojrzał na nią.
-Piszą coś ciekawego?
Harry uśmiechnął się do siebie, nie odrywając wzroku od artykułu. 
-Same ciekawe rzeczy. Jedno jest pewne : czarodzieje szaleją z paniki.
Granger nagle posmutniała. Złapała za jabłko i mruknęła:
-Ludzie myśleli, że to już koniec... Po tylu latach, dowiadują się, że On znów wrócił - to musi być straszne. 
Harry zerknął na drugą stronę sali, w kierunku stołu Ślizgonów. Hermiona podążyła z nim wzrokiem i spojrzała na Malfoya. Siedział wpatrzony w podłogę i zupełnie nie zwracał uwagi na nic dookoła niego.
-On coś knuje...
Gryfonka odwróciła wzrok i wyciągnęła gazetę z rąk Pottera.
-Harry, to niedorzeczne...
-Hermiono, posłuchaj...
-On jest podły. Wszyscy to wiemy. Ale on nie jest Śmierciożercą.
Harry chciał coś powiedzieć, lecz nagle obok nich pojawił się Ron. Uśmiechnięty wepchał się obok Hermiony i zapytał:
-Co tam?
-Harry gada o Malfoyu - mruknęła dziewczyna.
-Parszywy typ... - wycedził Weasley.
-Cześć! - przerwał im cichy i słodki głosik.
Wszyscy odwrócili się i zobaczyli Lunę. Uśmiechała się wesoło i bawiła się swoim dziwacznym naszyjnikiem.
-Cześć, Luna! Co u ciebie słychać? 
-W porządku. Może "Żonglera"? 
Harry wziął jeden egzemplarz i położył na stole. Dziewczyna odeszła i zaraz usłyszeli, że proponuje gazetę jakiemuś Krukonowi.
-Po co to bierzesz? Przecież to bzdety! - prychnęła Granger.
-Wziąłem to tylko ze względu na Lunę, przecież wiesz... - mruknął Harry i zajął się jedzeniem.
Przy stole nauczycielskim był komplet, co w tych czasach było rzadkością. Nauczyciele rozmawiali ze sobą, popijali kawę... Granger spojrzała na McGonagall, która szeptała coś zaciekle do dyrektora. W tym właśnie momencie, oboje odwrócili się i spojrzeli na Gryfonkę. Nie mogła się pomylić. Patrzyli właśnie na nią. To było tak przeciągłe, zaciekawione i wręcz zszokowane spojrzenia, że Hermiona odwróciła wzrok i spróbowała zagadać Rona, pytając go o jakąś błahostkę. Jej serce dudnił jej ze strachu i poczuła ukłucie winy. Rozmawiali o niej, więc może wiedzieli, że w nocy razem z Malfoyem wskoczyła do tego piekielnego jeziora. Tylko skąd? Może zobaczył ich Filch lub któryś z uczniów widział, jak wychodzą z zamku...
Ron opowiadał coś o Fredzie i Georgu, ale ona nie potrafiła się skupić. To nie wpadło jej wcześniej do głowy, a gdy już to zrozumiała, poczuła ogarniający ją strach. Powoli odwróciła się i zerknęła w stronę stołu nauczycielskiego.
Severus Snape nie odrywał od niej wzroku. Udała, że coś jej spadło i schyliła się pod stół. W uszach słyszała bicie własnego serca i przez myśl przeszło jej jedynie : on wie. 
Ron chyba zaczął coś zauważać, bo zaczął:
-Hermiono...
-Piszą coś o Revisie? - powiedziała szybko dziewczyna i wlepiła wzrok w Harry'ego.
-Tak, strona dwunasta. Krótka wzmianka.
Uspokój się - powtarzała sobie w myśli. Otworzyła gazetę i odnalazła stronę dwunastą. Harry mówił prawdę, to były zaledwie dwa zdania, a informacje były bardzo uogólnione. To dziwne, że Ministerstwo tego nie rozgłosiło...
Przypomniało jej się, co Malfoy mówił na temat Revisa. Odnalazła go przy stole Ślizgonów i przyjrzała mu się. Czy byłby do tego zdolny.
Nie...
Nie.
Nie?

***

Rozdział miał być już dawno - przepraszam. Dziękuję za waszą cierpliwość i jak zwykle mam nadzieję, że się spodoba. Czekam na wasze komentarze - dajcie znać co wam się nie podobało, a co wam się podobało. Macie jakieś podejrzenia co do Malfoya- zabił czy nie zabił?
Tak czy inaczej, nie znam daty opublikowania nowego rozdziału, więc będziecie musieli po prostu zaglądać co jakiś czas na bloga. Każdy, kto chciałby mnie o coś zapytać, może to śmiało zrobić pod postem lub na asku - link.
 Jeszcze raz : dziękuję, że jesteście ! Kocham pisać, a dla takich świetnych ludzi to już szczególnie.

7 komentarzy:

  1. O jejku, cudowny!!! Naprawdę to w jaki sposób piszesz, jak wymyśliłaś fabułe jest to fantastyczne! Podziwiam Cię, ja bym tak nie umiała. Strasznie ciekawi mnie Malfoy, Hermiona i ich relacje. Szkoda, że ten rozdział był taki krótki. Nie wierze, że w takim krótkim czasie Malfoy i Miona tak się zmienili, zbliżyli. Ona nie jest już najlepszą prymuską, nabrała cech slitherinu, a on zaczął widzieć coś innego poza strachem i gniewem. Boje się, bo nwm jak dalej potoczy się historia ale ciągle jestem podekscytowana i naładowana fascynacją. Czekam na kolejny, bardzo niecierpliwie. Kocham xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze czytam kolejne rozdziały Twojego opowiadania z przyjemnością. Myślę, że Malfoy go zabił. Jest w stanie.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Ściskam, em.

    talis-vita.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Charlotte Lauderdale6 kwietnia 2014 14:11

    Nic dodać nic ująć <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne <3
    Wciągnęłam się jak zawsze *o*
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :))
    Pozdrawiam i życzę weny
    Nicole Fallen

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam myślę, że to nie Draco zabił Revisa, takie przeczucie mam :D
    Spodobało mi się Twoje opowiadanie, nawet bardzo :) rozwijasz się, robisz coraz mniej błędów, a teksty są lepsze i lepsze. Treść jest świetna. Cudownie opisujesz chwile sam na sam, Dracona i Hermiony. Wprowadzasz tajemnicze wątki, trzymasz w napięciu. Super.
    Jeśli mogę, prosiłabym o informowanie mnie o nowych rozdziałach u mnie na blogu.
    Pozdrawiam!
    M.D. (dramionovelove.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Epicki rozdział!
    Uwielbiam stworzoną przez Ciebie historię... Rajciu, nie wiem co jeszcze napisać.
    Życzę weny! ;)
    Zajrzyj przy okazji:
    Zapraszam: http://milosc-nie-wybiera-wybiera-nienawisc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń