"Nowa skrytka cz.2"
Hermionie było zimno, ale ta myśl przeszła przez jej głowę tak szybko,
że równie prędko zdążyła o tym zapomnieć. To było w tamtej chwili najmniej
ważna sprawa.
Najbardziej martwił ją Malfoy. Nawet nie wiedziała, czy umie
dobrze pływać. Poza tym jezioro to, poza Zakazanym Lasem, było jednym z
najniebezpieczniejszych miejsc w pobliżu Hogwartu.
Jak na złość przypomniały jej się wszystkie stworzenia,
które żyją w wodzie i poczuła dziwny skurcz. Spojrzała w ciemną toń i
zorientowała się, że cała drży. Ze strachu czy z zimna? Nie wiadomo.
Mijały kolejne minuty. Przeciągały się dłużej i dłużej.
Hermiona stała na brzegu i rozsądnie czekała na jakiś znak. Ale jeśli się nie
pojawi? Jeśli on po prostu nie może dać jej sygnału? Odwróciła się i spojrzała na Hogwart, skąpany nocy i otulony błogim snem.To straszne, ale tuż obok dzieją się tak okropne rzeczy ! Nagle w jej głowie zrodziło się mnóstwo scenariuszy i
wszystko co mogła zrobić to stać i czekać aż Malfoy wypłynie.
Minuty wydawały się trwać wieczność, ale kiedy w końcu zorientowała
się, że nie ma go już ponad godzinę, postanowiła coś zrobić.
To była jedna z najbardziej nierozsądnych rzeczy jakie kiedykolwiek zrobiła, ale na niej też spoczywała odpowiedzialność. W końcu Malfoy udał się na spotkanie z trytonami, to nie przelewka.
Wiedziała, że musiał wymyślić jakiś sposób, by
oddychać pod wodą, ale ona nie od razu potrafiła sobie przypomnieć co można
zrobić. W końcu udało jej się wyczarować błonę okrywającą jej twarz i nos,
która pozwalała jej oddychać. Gdyby nie Turniej Trójmagiczny, pewnie nie
wiedziałaby jak się do tego zabrać. Jak chyba z resztą po raz pierwszy w życiu.
Weszła do jeziora jedynie w koszulce i majtkach i poczuła jak
jej ciało dziwnie reaguje na lodowatą wodę. Przez jedną, krótką chwilę pomyślała,
że to co robi jest głupie, ale przegoniła tą myśl.
"Pakt z trytonami, genialny pomysł ! "- pomyślała. "Dlaczego go nie powstrzymałam? Nie powiedziałam, że to głupie !?Przecież to jest głupie ! Z resztą, to co teraz robię, też ! "
Hermiona była słabym pływakiem i kiedy znalazła się pod
wodą, zrozumiała że to był błąd. Nie dość, że jej ruchy były niemrawe to
jeszcze widoczność była bardzo słaba. Trzymając różdżkę w dłoni,
płynęła w dół, a jej serce biło coraz szybciej.
Jeśli na początku było jej zimno, to w tej chwili w ogóle o
tym zapomniała. Woda musiała być lodowata, ale ta myśl, nie sprawiała na niej
wrażenia. Była zajęta wypatrywaniem Malfoya, no i... przeżyciem. W myślach klęła na siebie, że nigdy nie nauczyła się dobrze pływać. Takie rzeczy zawsze się przydają !
Uważnie przyglądała się wszystkiemu dookoła. W pewnej chwili
coś oślizgłego dotknęło jej nogi. Zaskoczona poderwała się o drobinę do góry,
ale nie mogła nic dostrzec.
Płynęła więc dalej, w strachu, lecz z dziwną stanowczością.
Musi go znaleźć. Jeśli tylko przeżyje, na pewno, ale to na pewno, go zamorduje. To dodało jej trochę energii, więc płynęła w dół w o wiele lepszym humorze.
W pewnym momencie zobaczyła Malfoya, który walczy zaciekle z jakąś ciemną i niewyraźną postacią. Musiała coś zrobić !
Pośpiesznie wyciągnęła przed siebie różdżkę i na tyle ile mogła wypowiedziała :
-Conjunctivitis !
Pośpiesznie wyciągnęła przed siebie różdżkę i na tyle ile mogła wypowiedziała :
-Conjunctivitis !
Nie zdążyła zobaczyć, czy zaklęcie zadziałało, gdy nagle poczuła, że śliskie i ciężkie macki owijają się wokół
jej szyi. Zaskoczona, złapała za nie, próbując je oderwać, ale uścisk był za mocny. Z całych sił walczyła ze stworzeniem, ale nie dawało za wygraną. Coś oplotło ją za nogi i poczuła, że wokół niej pojawia się coraz więcej tych stworzeń. Nie mogła nawet dostrzec co to było.
Kiedy to pierwsze próbowało ją zadusić, resztkami sił próbowała wymówić zaklęcie. Każda z prób wyswobodzenia się oślizgłych macek kończyła na niczym. Zrobiło jej się ciemno przed oczami i przez moment, pomyślała, że to koniec.
Hermiona Granger. Spotykała na swojej drodze wiele niebezpieczeństw, od wilkołaków, bazyliszków, po samego Voldemorta, a umrze w mackach jakiegoś wodnego potwora. Bezsilna.
Bezradna.
Kiedy to pierwsze próbowało ją zadusić, resztkami sił próbowała wymówić zaklęcie. Każda z prób wyswobodzenia się oślizgłych macek kończyła na niczym. Zrobiło jej się ciemno przed oczami i przez moment, pomyślała, że to koniec.
Hermiona Granger. Spotykała na swojej drodze wiele niebezpieczeństw, od wilkołaków, bazyliszków, po samego Voldemorta, a umrze w mackach jakiegoś wodnego potwora. Bezsilna.
Bezradna.
Nagle wszędzie dookoła pojawiło się ostre, oślepiające światło i przeokropne macki puściły ją. Poczuła, że bańka na jej twarzy pęka i wystraszona, próbowała
wypłynąć na powierzchnię, ale jej nogi były bardzo słabe. Zaczęła mocno wymachiwać rękami, ale czym bardziej próbowała, tym szybciej opadała w dół.
Moment później ktoś złapał ją pod ramię i zaczął ciągnąć w górę. Malfoy.
Coś jej podpowiadało, że jest na granicy sił i brak jej powietrza, więc wszczepiła się mocniej w jego ramię.
"Co ze mnie za ratownik, kiedy to mnie trzeba ratować" - pomyślała głupio.
ODDECH.
To była chyba jedna z najlepszych chwil w jej życiu, kiedy to mogła zaczerpnąć ów głęboki, aż sprawiający ból oddech. Malfoy przyciągnął ją do siebie, żeby znów nie utonęła. Złapała go szybko za szyję i próbowała uspokoić oddech, jak i galopujące serce.
Kiedy lekko się uspokoiła cofnęła głowę i spojrzeli na siebie. Jedno, krótkie spojrzenie, mówiące wszytko.
Dziękuję.
Dziękuję.
Malfoy zaczął płynąć do brzegu. Kiedy w końcu wyszli z wody, Hermiona zaczęła się telepać z zimna. Chłopak przyglądał jej się przez chwilę z dziwnym błyskiem w oczach, tak że Hermiona poczuła się nieswojo.
-Wszystko w porządku? - jego głos był zachrypnięty i on też czuł się nieswojo z nagłym przypływem powietrza.
-Tak- odpowiedziała niepewnie.
Była cała mokra, lodowata i obolała, ale udało jej się przeżyć, więc - tak, wszystko jest w porządku.
-U-u-u-dało ci się?
Malfoy rzucił jej ubrania i sam zaczął wciągać koszulkę.
-Tak, Granger. Ale to co ty zrobiłaś, było bardzo głupie. - spojrzał na nią.
Zmarszczył czoło, a w jego oczach było coś dziwnego :zaskoczenie i... zaduma? To wyglądało jakby się nad czymś usilnie zastanawiał. W normalnych okolicznościach pewnie ciekawiłoby ją o czym myśli, ale w tym momencie nie miało to dla niej większego znaczenia. Ważne było jedynie powodzenie misji.
Hermiona zatrzęsła się od nagłe podmuchu wiatru.
-Wiem. Ale nie mogłam stać bezczynnie...-odparła.
Malfoy westchnął przeciągle i pokręcił głową z niedowierzaniem.
-Powiesz mi w końcu ? - powiedziała, szczękając zębami.
Chłopak zaczął iść w stronę zamku. Zdenerwowana Hermiona, pobiegła do niego i stanęła przed nim.
-No więc?
Był siny, a na szyi miał kilka okropnych śladów po walce z wodnymi potworami. Zastanawiała się, czy ona także ma coś takiego.
-Tak, udało się. Niestety trytony nie mogły zagwarantować, że wszystkie wodne stworzenia będą się godzić na moją obecność w jeziorze. Niektóre z nich zaatakowały mnie, gdy już wypływałem na górę. Wtedy pojawiłaś się ty i wiemy co się zdarzyło dalej.
Hermiona pokiwała głową. Sama chciała wymazać to z pamięci. Dopiero teraz doszło do niej, że go uratowała i że on uratował ją. Dotarło do niej, że gdyby nie on, pewnie leżałaby gdzieś na dnie, razem z trytonami i tym przeklętym Zegarkiem.
Odgoniła tą potworną myśl i zapytała:
-Czyli jest bezpieczny?
Malfoy wzruszył ramionami i poszedł dalej . Kiedy znaleźli się w zamku, przyciszonym głosem powiedziała:
-Nie mów, że to cię nie obchodzi, bo w to nie uwierzę.
-Tak jest bezpieczny - znów westchnął. - Idź spać, Granger. I zajmij się tym - tutaj delikatnie zbliżył rękę do jej szyi.
Odwrócił się od niej i odszedł w stronę lochów. Hermiona stała jeszcze przez chwilę, cała przemoczona i zmarznięta, nie mogąc pojąć co właśnie się stało.
Wróciła do dormitorium bardzo późno i świtało, gdy położyła się spać. Siniaki i zadrapania udało się ukryć, ale bałagan w jej myślach pozostał jeszcze przez kilka kolejnych dni.
-Panno Granger, proszę zająć się tekstem ! - krzyknęła pani Babbling.
Hermiona zerwała się i spojrzała zaskoczona na nauczycielkę. Jak to możliwe? Musiała przysnąć.
Poczuła, że cała płonie, więc wbiła wzrok w runy i zajęła się pracą. Usłyszała kilka szeptów za plecami, ale je zignorowała. Nic nie wytrąci ją z równowagi - a już na pewno nie głupie gadanie.
Kiedy pani Babbling zebrała ich prace, oznajmiła, że od razu je oceni. Hermionę zżerała niepewność i nagle przypomniała sobie, że źle odczytała jedną linijkę. Rozejrzała się po klasie - co dziwne, inni mieli dość pewne miny.
W końcu nauczycielka rozdała sprawdzone prace i Granger przeciągle jęknęła. Miała 6 punktów na 10.
-Biedna Granger nie ma maksa- zakpiła jakaś Krukonka.
Pani Babbling uciszyła chichoty reszty klasy, ale Hermiona odwróciła się i powiedziała :
-Może nie mam maksa, ale przynajmniej mój wynik nie jest równy zeru.
Dziewczyna zamknęła usta i Granger ze złością spakowała książki do torby i wyszła dwie minuty przed dzwonkiem z klasy.
Po głowie wciąż krążyło jej pytanie : co się ze mną dzieje? Co się ze mną dzieje?
Na lanchu usiadła obok Harry'ego, który właśnie czytał Proroka. Widząc to, prychnęła głośno, więc chłopak spojrzał na nią.
-Piszą coś ciekawego?
Harry uśmiechnął się do siebie, nie odrywając wzroku od artykułu.
-Same ciekawe rzeczy. Jedno jest pewne : czarodzieje szaleją z paniki.
Granger nagle posmutniała. Złapała za jabłko i mruknęła:
-Ludzie myśleli, że to już koniec... Po tylu latach, dowiadują się, że On znów wrócił - to musi być straszne.
Harry zerknął na drugą stronę sali, w kierunku stołu Ślizgonów. Hermiona podążyła z nim wzrokiem i spojrzała na Malfoya. Siedział wpatrzony w podłogę i zupełnie nie zwracał uwagi na nic dookoła niego.
-On coś knuje...
Gryfonka odwróciła wzrok i wyciągnęła gazetę z rąk Pottera.
-Harry, to niedorzeczne...
-Hermiono, posłuchaj...
-On jest podły. Wszyscy to wiemy. Ale on nie jest Śmierciożercą.
Harry chciał coś powiedzieć, lecz nagle obok nich pojawił się Ron. Uśmiechnięty wepchał się obok Hermiony i zapytał:
-Co tam?
-Harry gada o Malfoyu - mruknęła dziewczyna.
-Parszywy typ... - wycedził Weasley.
-Cześć! - przerwał im cichy i słodki głosik.
Wszyscy odwrócili się i zobaczyli Lunę. Uśmiechała się wesoło i bawiła się swoim dziwacznym naszyjnikiem.
-Cześć, Luna! Co u ciebie słychać?
-W porządku. Może "Żonglera"?
Harry wziął jeden egzemplarz i położył na stole. Dziewczyna odeszła i zaraz usłyszeli, że proponuje gazetę jakiemuś Krukonowi.
-Po co to bierzesz? Przecież to bzdety! - prychnęła Granger.
-Wziąłem to tylko ze względu na Lunę, przecież wiesz... - mruknął Harry i zajął się jedzeniem.
Przy stole nauczycielskim był komplet, co w tych czasach było rzadkością. Nauczyciele rozmawiali ze sobą, popijali kawę... Granger spojrzała na McGonagall, która szeptała coś zaciekle do dyrektora. W tym właśnie momencie, oboje odwrócili się i spojrzeli na Gryfonkę. Nie mogła się pomylić. Patrzyli właśnie na nią. To było tak przeciągłe, zaciekawione i wręcz zszokowane spojrzenia, że Hermiona odwróciła wzrok i spróbowała zagadać Rona, pytając go o jakąś błahostkę. Jej serce dudnił jej ze strachu i poczuła ukłucie winy. Rozmawiali o niej, więc może wiedzieli, że w nocy razem z Malfoyem wskoczyła do tego piekielnego jeziora. Tylko skąd? Może zobaczył ich Filch lub któryś z uczniów widział, jak wychodzą z zamku...
Ron opowiadał coś o Fredzie i Georgu, ale ona nie potrafiła się skupić. To nie wpadło jej wcześniej do głowy, a gdy już to zrozumiała, poczuła ogarniający ją strach. Powoli odwróciła się i zerknęła w stronę stołu nauczycielskiego.
Severus Snape nie odrywał od niej wzroku. Udała, że coś jej spadło i schyliła się pod stół. W uszach słyszała bicie własnego serca i przez myśl przeszło jej jedynie : on wie.
Ron chyba zaczął coś zauważać, bo zaczął:
-Hermiono...
-Piszą coś o Revisie? - powiedziała szybko dziewczyna i wlepiła wzrok w Harry'ego.
-Tak, strona dwunasta. Krótka wzmianka.
Uspokój się - powtarzała sobie w myśli. Otworzyła gazetę i odnalazła stronę dwunastą. Harry mówił prawdę, to były zaledwie dwa zdania, a informacje były bardzo uogólnione. To dziwne, że Ministerstwo tego nie rozgłosiło...
Przypomniało jej się, co Malfoy mówił na temat Revisa. Odnalazła go przy stole Ślizgonów i przyjrzała mu się. Czy byłby do tego zdolny.
Nie...
Nie.
Nie?
***
Rozdział miał być już dawno - przepraszam. Dziękuję za waszą cierpliwość i jak zwykle mam nadzieję, że się spodoba. Czekam na wasze komentarze - dajcie znać co wam się nie podobało, a co wam się podobało. Macie jakieś podejrzenia co do Malfoya- zabił czy nie zabił?
Tak czy inaczej, nie znam daty opublikowania nowego rozdziału, więc będziecie musieli po prostu zaglądać co jakiś czas na bloga. Każdy, kto chciałby mnie o coś zapytać, może to śmiało zrobić pod postem lub na asku - link.
Jeszcze raz : dziękuję, że jesteście ! Kocham pisać, a dla takich świetnych ludzi to już szczególnie.
O jejku, cudowny!!! Naprawdę to w jaki sposób piszesz, jak wymyśliłaś fabułe jest to fantastyczne! Podziwiam Cię, ja bym tak nie umiała. Strasznie ciekawi mnie Malfoy, Hermiona i ich relacje. Szkoda, że ten rozdział był taki krótki. Nie wierze, że w takim krótkim czasie Malfoy i Miona tak się zmienili, zbliżyli. Ona nie jest już najlepszą prymuską, nabrała cech slitherinu, a on zaczął widzieć coś innego poza strachem i gniewem. Boje się, bo nwm jak dalej potoczy się historia ale ciągle jestem podekscytowana i naładowana fascynacją. Czekam na kolejny, bardzo niecierpliwie. Kocham xoxo
OdpowiedzUsuńZawsze czytam kolejne rozdziały Twojego opowiadania z przyjemnością. Myślę, że Malfoy go zabił. Jest w stanie.
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
Ściskam, em.
talis-vita.blogspot.com
Nic dodać nic ująć <3
OdpowiedzUsuńŚwietne <3
OdpowiedzUsuńWciągnęłam się jak zawsze *o*
Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :))
Pozdrawiam i życzę weny
Nicole Fallen
Ja tam myślę, że to nie Draco zabił Revisa, takie przeczucie mam :D
OdpowiedzUsuńSpodobało mi się Twoje opowiadanie, nawet bardzo :) rozwijasz się, robisz coraz mniej błędów, a teksty są lepsze i lepsze. Treść jest świetna. Cudownie opisujesz chwile sam na sam, Dracona i Hermiony. Wprowadzasz tajemnicze wątki, trzymasz w napięciu. Super.
Jeśli mogę, prosiłabym o informowanie mnie o nowych rozdziałach u mnie na blogu.
Pozdrawiam!
M.D. (dramionovelove.blogspot.com)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńEpicki rozdział!
OdpowiedzUsuńUwielbiam stworzoną przez Ciebie historię... Rajciu, nie wiem co jeszcze napisać.
Życzę weny! ;)
Zajrzyj przy okazji:
Zapraszam: http://milosc-nie-wybiera-wybiera-nienawisc.blogspot.com/