„ Zaufaj mi”
Zamknęła oczy, a w głowie pozostał
jej jeszcze obraz Malfoya stojącego na skraju polany. Chciała go
zachować do końca. Jego wzrok, linię szczęki, bladość skóry i
stoickie opanowanie.
Akurat w tej chwili nie myślała, że
to jest złe. Nie myślała o
tym, że nie powinna tak myśleć lub co powiedzieliby o tym inni. Bo
w ten ułamek sekundy była pewna, czego chce.
Draco
Chyba przeszedł ją
jeszcze nagły żal, że już nigdy nie wypowie tego imienia.
To trwało ledwie sekundę. Potem otworzyła oczy.
Revis stał
wpatrzony w nią wściekle. Kolejny raz rzucił zaklęcie w jej
stronę, ale smuga zielonego światła jedynie odbiła się od
niewidzialnej ściany. Hermiona zrozumiała, że ów miejsce
chronione z każdej strony potężnym zaklęciem. Rzuciła krótkie spojrzenie na Malfoya,
który wydawał się wcale nie być zaskoczony. Wyciągnął różdżkę
na Revisa. Ten odwrócił się i wycharczał wściekły:
-Oni nadchodzą.
Już tu są...
Ślizgon jednym
szybkim zaklęciem powalił Revisa na ziemię. Hermiona z
zaskoczeniem cofnęła się o krok. Malfoy podniósł wzrok i
spojrzał na nią przelotnie. Zimny wiatr wprawił ją o dreszcze, palce prawie zamarzły jej od mrozu, mimo wszystko dziewczyna zacisnęła
mocno ręce na zegarku.
-Nie ma czasu
Granger, on miał rację. Tamci nadchodzą.
-Kto?
-Ludzie, którym
bardzo zależy na tym, co tak dzielnie trzymasz w dłoni.
Granger nie była
pewna co o tym myśleć, ale z oddali usłyszała jakiś krzyk.
Malfoy uśmiechnął się do siebie, jakby był zadowolony że miał
rację.
-Nie oddam go.
Gdzieś z tyłu
słyszała niepokojące dźwięki szamotaniny się z krzewami i
wiedziała, że jest otoczona. Gdyby tylko miała różdżkę.
Malfoy powoli
zbliżył się do granicy oddziaływania zaklęcia. Wbił w nią to
swoje przerażające spojrzenie i odrzekł:
-Wiem gdzie możesz
się schować.
-Nie ruszę się
stąd. Poza kręgiem czeka mnie tylko śmierć.
-Zaufaj mi-
odpowiedział trochę zniecierpliwiony.
Nie miała pojęcia
dlaczego tak zmiękła po tych słowach. To po prostu się stało.
Szybkim krokiem podeszła pod niego, cały czas mocno zaciskając
rękę na zegarku.
-Jeśli odbiorą mi Anielski Zegarek, zabiję cię - warknęła.
-Jeśli odbiorą mi Anielski Zegarek, zabiję cię - warknęła.
-Mam nadzieję, że
masz dobrą kondycję.
Złapał ją za
nadgarstek i raptownie pociągnął w prawo. Biegli z całych sił, a
za sobą słyszeli coraz głośniejsze krzyki. Hermiona tylko raz
odwróciła się za siebie i zobaczyła ciemne postaci w oddali.
Malfoy prowadził, odchylając wszystkie gałęzie i tarasując dla
nich drogę. Dziewczynie brakowało tchu, wciąż myślała o
prześladujących ją ludziach i w pewnej chwili omal nie upadła.
Przytrzymał ją mocno i warknął:
-Uważaj !
Miała ochotę odpowiedzieć mu coś bardzo niemiłego, ale przecież mają pościg za swoimi plecami. To raczej absorbuje myśli.
Miała ochotę odpowiedzieć mu coś bardzo niemiłego, ale przecież mają pościg za swoimi plecami. To raczej absorbuje myśli.
W końcu Malfoy puścił jej rękę i raptownie stanął, a Hermiona omal na niego nie wpadła.
-Co jest?
-Co jest?
-Widzisz to ? -
zapytał, łapiąc łapczywie powietrze.
Granger rozejrzała się dookoła i w końcu dostrzegła coś przed sobą. Ukryta za wielkimi krzewami, znajdowała się całkiem spora jaskinia. Hermiona miała złe przeczucia, ale Malfoy już wszedł do środka, nawet się za nią nie oglądając. Gryfonka ze złością jęknęła, lecz podążyła za nim.
Dookoła nich panowała ciemność. Dziewczyna brnęła przed siebie, podążając jedynie za odgłosem kroków Malfoya. W pewnym momencie wszystko ucichło.
Granger przystanęła wystraszona. Miała już serdecznie dość tego, że nie może nic zobaczyć - wydawała się być otumaniona i całkowicie straciła orientację w terenie.
-Malfoy? - jej głos brzmiał niepewnie i utonął w czeluściach jaskini.
Znów zaczęła iść do przodu, ale tym razem powoli, dokładnie ważąc kroki.
-Malfoy! To nie jest śmieszne...- nie była pewna, czy cokolwiek w tym momencie, mogłoby być dla niej zabawne.
Kilka kroków do przodu i ... Hermiona nagle poczuła pustkę pod stopami. Nie zdążyła nic zrobić i czuła jak spada, lecz w tym momencie ktoś ją złapał. Krzyknęła, a on zasłonił jej ręką buzię. Trzymał zapaloną różdżkę, a jego twarz wyglądała jak zwykle przerażająco w ciemnościach. Mimo wszystko, Hermiona cieszyła się, że to właśnie on. Nie mogła walczyć z poczuciem ulgi.
Odsunęła jego rękę, ale miała wielką ochotę przy okazji go uderzyć.
-Czemu mnie zostawiłeś ?
-Musiałem sprawdzić teren.
Granger zmarszczyła z powątpiewaniem brwi. Nie wiedziała, co on zamierza, ale cały czas czuła na karku wrogów.
Znów ją zostawił i poszedł na
przód. Tym razem widziała lekkie światło różdżki, co dodawało
jej odrobinę pewności. Malfoy odwrócił się, zdziwiony, że za
nim nie idzie.
-Nie mam ochoty cię niańczyć,
Granger. Albo idziesz albo... radź sobie sama.
-Dlaczego? - zapytała cicho.
Przystanął. Cicho prychnął:
-Co : dlaczego?
-Dlaczego mi pomagasz ? Znowu ?
Malfoy obdarzył ją wrednym
uśmieszkiem. Nawet w tak słabym świetle, widziała jego rozbawioną
minę.
-Myślisz, że robię to dla ciebie?
Przykro mi, jestem stracony. Jedyne o co w życiu dbam to : ja. I tym
razem jestem egoistą, bo ratuję twoje życie, żeby uratować
swoje.
-Co masz na myśli ? - jej głos nawet
ją poruszył.
Niecierpliwie podszedł ku niej.
-Czy ty zawsze musisz wszystko
wiedzieć?
-Taka po prostu jestem.
-Co byś powiedziała, Granger, jakbym
przyznał, że między mną a Revisem były pewne spięcia...
-Nie zdziwiłabym się.
-Nie przerywaj! Tak czy inaczej, co byś
powiedziała gdyby te „spięcia” sięgały, że tak powiem
wspólnej piaskownicy? Revis to mój kuzyn, Granger. Kuzyn, którego
powinienem zabić, ale tego nie zrobiłem. Przez ciebie. - Hermiona
odsunęła się od niego.- Bo muszę cię niańczyć, inaczej on
wygra, a ja nie dam mu takiej satysfakcji. Więcej ci nie powiem.
Już miał się odwrócić, kiedy
dziewczyna odrzekła:
-Miałeś rację. Jesteś egoistą.
Bez słowa, szli dalej.
Granger zauważyła, że ciągle
schodzą po schodach. Nie raz się potknęła, ale jakoś udało jej
się nie wywalić. Poczuła dreszcz przechodzący przez jej ciało –
szli ciemnym tunelem, a ona była tylko w marnym sweterku.
Zastanowiła się ile musi być stopni na zewnątrz i kiedy w końcu
się stąd wydostanie. Przez myśl przeszło jej także, że odkąd
Malfoy wyciągnął ją z tamtego miejsca, ani razu mu nie
podziękowała. Poczuła jednak, że nie ma za co dziękować – w
końcu nie było w tym ani krztyny dobroci. Malfoy robił to dla
siebie. Jak zwykle. Jak wszystko.
Nagle gdzieś z przodu usłyszeli
cichy, przeciągający się pisk. Malfoy stanął jak wryty, co nie
wróżyło zbyt dobrze.
-Co się dzieje? - zapytała cicho,
stojąc tuż obok niego.
Wychyliła się poza jego ramię –
różdżka oświetlała tylko kilka metrów na przód, więc Granger
chciała podejść bliżej do źródła ów dźwięku. Malfoy
powstrzymał ją ręką. Nagle usłyszała, że coś zbliża się w
ich stronę.
Serce przyśpieszyło tępa, oddech
stał się szybszy, a palce wbiły się w jego ramię.
-Co to jest? Malfoy ?
-Nie wiem, bądź cicho.
Gdyby tylko miała różdżkę... Och!
Jakieś ciemne, obślizgłe stworzenie,
przypominające odrobinę psa, rzuciło się na nich. Malfoy od razu
trafił w stworzenie jakimś zaklęciem, ale to nie dawało za
wygraną. On wciąż zasłaniał ją sobą, rzucając różne
zaklęcia. W końcu krzyknął :
-Avada Kedavra!
Potwór padł na
ziemię. Malfoy stał jeszcze przez chwilę zaskoczony tym co zrobił,
potem bez słowa ruszył do przodu.
-Malfoy, ty... to
zabiłeś. Jak mogłeś?
-Ratowałem nas!
-Ale to... Zaklęcie
Niewybaczalne. Nie muszę ci chyba tłumaczyć...
-Nie, nie musisz.
-Udajesz, że nic
cię nie obchodzi, ale musi. W końcu... za to można pójść do
Azkabanu.
Szli dalej i dalej
w głąb podziemnego korytarza. Malfoy głośno prychnął:
-Nie mogą mi nic
zrobić.
Teraz to ona
prychnęła.
-Nie jesteś
bezkarny.
-Jestem Malfoyem.
-To nic nie znaczy.
-To znaczy bardzo
wiele.
Resztę drogi nie
odzywali się do siebie ani słowem. Minęła godzina, może więcej.
W końcu Hermiona poczuła przed sobą stopień i z uśmiechem
zaczęła się wspinać ku górze.
-To jest podziemne
przejście, tak? Gdzie dokładnie ono prowadzi?
-Zaraz się
przekonasz.
Z każdym stopniem
robiło się coraz jaśniej i jaśniej, aż Malfoy natrafił ręką
na klapę w suficie. Otworzył ją i razem przedostali się na
zewnątrz.
Hermiona mimo że
nigdy tu wcześniej nie była, od razu rozpoznała miejsce.
-To Wrzeszcząca
Chata! - powiedziała oniemiała.
Teraz znów
zmienili tunel i szli tym razem do zamku. Gryfonka w końcu
zdecydowała się zadać pytanie, które męczyło ją od początku :
-Skąd znasz te
wszystkie tunele? To miejsce w lesie... Oni go nie znali...
-Nie wysilaj się
na pytania.
-Może tylko jedno.
Odpowiedz mi, a dam ci spokój.
Prychnął.
-Dasz mi spokój?
Och, to takie wspaniałomyślne.
-Malfoy.
-Słucham.
Zrozumiała, że
dał jej szansę.
-Skąd wiedziałeś,
że jestem tam w lesie. Skąd wiedziałeś, że mam kłopoty?
-Miało być jedno
pytanie – jego głos był chłodny.
-Wiążą się ze
sobą, nie sądzisz?- zapytała ostrożnie.
-Pilnowałem
Revisa. Wiedziałem, z... pewnych źródeł, że chce cię
zaatakować.
Hermiona
przystanęła.
-Wiedziałeś to i
… nie powiedziałeś nikomu? Nie powiedziałeś mi?
On nie zatrzymywał
się, więc musiała do niego dobiec.
-Nie wiedziałem
kiedy to zrobi,ale byłem pewny, że niedługo. Potem zobaczyłem
twój znak. Mogłaś walczyć, a jednak wybrałaś to. Dziwne.
Hermiona była
wściekła. Tak wściekła.
-Nie pytasz mnie o
zegarek – zaczął.
-Co ?
Zupełnie o nim
zapomniała. Cały czas trzymała go kurczowo w kieszeni.
-Nie pytasz,
dlaczego nie chce ci go odebrać.
-Nie byłbyś w
stanie go odebrać.
-Ja mogę
wszystko...
Weszli do zamku,
Hermiona odwróciła się do niego i warknęła:
-Nie jesteś taki
dobry, za jakiego się uważasz, Malfoy.
-Lepiej go ukryj.
Bardzo dobrze ukryj. I radzę ci Granger – pod żadnym pozorem go
nie używaj.
***
Rozdział zadedykowany Buni.
Robi się coraz ciekawiej. Uwielbiam takie niespodziewane zwroty zdarzeń.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, rili.
Ściskam, em.
Czy mogłabyś podać tytuły melodii które słyszy się otwierając twój blog? Szczególnie dwie pierwsze, bardzo je kocham bo kojarzą mi się z czymś ważnym i chciałabym je ściągnąć a nie mam jak ich znaleźć. Była bym bardzo wdzięczna :)
OdpowiedzUsuńHej <3
UsuńOczywiście, od razu wyśle ci link
http://www.youtube.com/watch?v=H2-1u8xvk54 (Comptine d'Un Autre Été)
http://www.youtube.com/watch?v=F-4wUfZD6oc (River Flows In You )
Dziękuję :*
OdpowiedzUsuńJestem tu pierwszy raz, ale bardzo mi się podoba. Będę tu częściej zaglądać ;) I najbardziej mnie interesują te zwroty akcji. Życzę weny. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńhogwart-diary.blogspot.com
Chyba nie do końca zrozumiałam dlaczego Draco nie mógł zabić Revisa. "Bo musi ją niańczyć"? Ale przecież mógł go zabić w tym lesie i byłoby po problemie.. Czy coś mi umknęło?
OdpowiedzUsuńZastanawiam się też nad tym zegarkiem, ciekawi mnie jaki będzie miał wpływ na rozwój wydarzeń.