czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 12

" W ciemnościach"

Kto nie ma od­wa­gi błądze­nia, niech się nie wy­biera na poszu­kiwa­nie prawdy.  


Kartkę po kartce, wertowała starą księgę. To napięcie ją przerastało. W pewnym momencie uświadomiła sobie, że w jej głowie odzywa się jakiś niechciany i zmartwiony głosik. Czyżby była to  wątpliwość? Co tu robisz kochana? Przecież to ta książka. Dumbledore wierzy, że coś w niej odnajdzie, Malfoy... zna autora, więc również jest pewny powodzenia poszukiwań, ale ona...
Przypominajka?  To Henlein wymyślił i to ? 
O wątpliwości, odejdź. Daj Hermionie odsapnąć. Zrób miejsce na cierpliwość. 
Hermiona zerknęła na blizny na ramieniu. Krok po kroku, litera po literze, czyjś cel staje się osiągalny. A ona nie może zrobić z tym nic. I będzie cierpieć. 
Przejechała różdżką po książce, świecąc na tytuł kolejnego rozdziału. Jej serce wykonało szalone uderzenie i zamarło - tytuł bowiem głosił  " Magiczne Wskazówki ". 
To właściwie mogło znaczyć wszystko, ale Hermiona miała tą dziwną pewność, że to jest to, czego szuka.
Machina Petera - nie, to jakieś urządzenie zwalniające czas...Dziewczyna przejechała wzrokiem w dół kartki i zobaczyła złoty napis, który sprawił, że podniecenie sięgnęło zenitu. Pod spodem znalazła notatkę od autora o swoim wynalazku.

Anielski Zegarek. 

Zajmowałem się nauką o czasie przez 27 lat. Przez dwadzieścia lat udało mi się osiągnąć niewiele poza zwykłym zegarem odmierzającym czas, który mugole szybko przejęli jako swój wynalazek. To była jednak przykrywka, by przestali węszyć przy mojej pracy.
W końcu wpadłem na pomysł, który ekscytował i przerażał jednocześnie. Zająłem się badaniami na temat powiązania między okresami czasu, a na koniec udało mi się stworzyć Anielski Zegarek, który miał odmienić nie  tylko przyszłość, ale też i przeszłość.
Mechanizm działa...



Hermiona z wściekłością zauważyła, że kawałek strony został przypalony. Zaczęła przeglądać książkę, ale nic więcej na temat Anielskiego Zegarka nie znalazła.
Przeczytała ów notatkę jeszcze raz i jeszcze... aż tekst wbił jej się do pamięci. Powoli ważyła każde słowo, zastanawiając się nad jego ukrytym znaczeniem. Czy ono w ogóle istniało?
Dziewczyna nie była już pewna niczego. Wiedziała jedynie, że Anielski Zegarek jest okryty wielką tajemnicą i ktoś umyślnie zaciera ślady. Hermiona już miała odłożyć książkę, kiedy zobaczyła na brzegu krótki napis "serce". Przyjrzała się ładnym, smukłym literom i nagle... tajemnicze słowo zniknęło. Gryfonka zamrugała kilka razy, przybliżyła oczy do kartki, ale nie mogła nic dostrzec.
Wtem w miejscu, gdzie znajdował się napis, pojawił się kolejny
 "Jesteś Powiernikiem Tajemnicy. Strzeż jej".
Gryfonka wydała z siebie zduszony okrzyk, gdyż nagle czyjaś różdżka ukuła ją mocno w szyję.
-Dobrze się spisałaś.
Znała ten głos... i to bardzo dobrze.

***

Harry i Ron siedzieli przy stole. Potter zapatrzył się na fotel przy kominku - pamiętał, jak Syriusz spędził z nimi ostatnie święta... Były co prawda dość nieudane z powodu pana Weasleya, ale w Harrym żyło wciąż to wspomnienie radosnego, pełnego życia Blacka, który jak nigdy, cieszy się z jego obecności. Jest szczęśliwy, że Harry jest w pobliżu. Widmo przeszłości będzie go nawiedzało każdego dnia. Jego twarz, uśmiech i... to ciągłe mylenie go z Jamesem...
-Harry, może trochę puddingu? - zapytała pani Weasley.
Potter podniósł wzrok i spojrzał na nią. Ubrana była w kasztanową sukienkę, a na jej ustach pojawił się dobroduszny uśmiech. Harry odmówił i wtedy przyszedł Ron.
-Dostaliśmy list od Hermiony ! To chyba z wczoraj, te sowy z Hogwartu strasznie się obijają.
-Pokaż - powiedział cicho Harry.
Ginny usiadła obok niego, ale nie odezwała się. Harry wyrwał się z zamyślenia i przyjrzał się Weasley. Widział jak marszczy brwi, martwiąc się czymś. Potem oddał kopertę Ronowi, a ten jakby coś przeczuwając zabrał ją i wyszedł.
-Ginny, co jest?
Uśmiechnęła się lekko, jakby zaskoczona tym, że coś zauważył. Gdzieś tam w pobliżu Ron wciskał sobie kolejne ciasteczka do buzi, a pani Weasley z zacięciem patrzy na magiczny zegarek, czekając na pana Artura. Tak jak zawsze...
-Harry ja... 
Znów zrobiła dłuższą pauzę. Harry spojrzał na nią, a ona pośpiesznie odwróciła wzrok.
-Tu nie chodzi o mnie, lecz o Hermionę. Od niedawna zaczęła się dziwnie zachowywać i ... po prostu boję się o nią. Boję się, bo wiem, że wplątała się w coś niebezpiecznego i Malfoy...
-Malfoy?
Ginny przewróciła oczami.
-On się wciąż obok niej kręci. Nie mów, że nic nie zauważyłeś ! - powiedziała z zapałem.
-Nie... - odpowiedział z zastanowieniem.
-Wy... faceci jesteście tacy ślepi! Nie wiem o co mu chodzi, ale wciąż jest gdzieś obok. Nie wróżę z tego nic dobrego. A co do Hermiony... Jesteście przyjaciółmi, Harry. Jak mogłeś nic nie zauważyć?
-Do czego tak pijesz? Wiem, że Hermio...
-Ona się w nim zakochała.
Harry musiał się odsunąć od Ginny. Ta, wydawała się być nieco zmieszana i zakłopotana faktem, iż wyjawiła mu coś tak sekretnego. Potter nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał.
-Nie.
-Harry...
-To jest Hermiona ! Hermiona Granger. A on... to MALFOY !- wycedził wściekły Potter.- On jest ... zły... on... ! 
-To tylko moje spostrzeżenia, Harry.
-Może zbyt pochopne.
-Widzę jak ona na niego patrzy.
-...i zbyt naiwne.
-... i jak on patrzy na nią.
-Ona go nienawidzi. A on ją.
-Nie kochaj moc­no, bo przyj­dzie niena­wiść, nie niena­widź moc­no, bo przyj­dzie miłość.  

***
-Puść mnie - wycharczała. 
Ciągnął ją niemal w pół przez pusty korytarz. Jak to możliwe, że nikt ich nie usłyszał? Czy nagle wszyscy zapadli w kamienny sen? Jak mu się to udało?
Jeszcze tylko kilka centymetrów i dobędzie swojej różdżki z kieszeni spodni. Jego palce mocno zaciskały się na jej szyi, a różdżka wciąż była pełna gotowości. Gryfonka musiała walczyć nie tylko z nim, ale i ze sobą - ręce zaczęły jej się trząść, a przez jego uścisk ledwo mogła oddychać. Nagle zorientowała się, gdzie idą. Wypchał ją w otwarte drzwi zamku i Hermiona poczuła lodowaty oddech na swojej skroni. Było okropnie zimno, więc zadrżała. Nie miała jednak czasu na tego typu zmartwienia -ważą się teraz jej losy.
-Czego chcesz Revis?
-Ciebie, kotku.
-Mnie? Po co? 
Zaśmiał się cicho. Dobrze - Hermiona z całych sił starała się odwrócić jego uwagę.
-Dobre pytanie. Wiesz coś, o czym nikt inny nie wie. Jesteś Powiernikiem Tajemnicy.
Hermiona zamarła.
-Co ty bredzisz? - zapytała, udając zaskoczenie.
-Nie próbuj mnie oszukać, Granger. Nie masz szans - powiedział z uśmiechem.
To była ta chwila - Hermiona złapała za różdżkę i z całej siły kopnęła Revisa w kolano. Upadł na ziemię, a ona wycelowała w niego różdżkę.
-No dalej ! - warknął. - Mądra, zdolna Granger. Pewnie zastanawiasz się, jakie zaklęcie na mnie rzucić.
-Drętwo...
-Protego!
Był szybszy. Hermiona cofnęła się i szybko oceniła sytuację - nie jest w stanie uciec, nie ma z nim szans. Potem znów próbowała go powalić Drętwotą, ale znów ją uprzedził. Czerwone smugi mijały ją o kilka centymetrów, natomiast on blokował każdą jej próbę. W końcu Hermiona podjęła szybką decyzję i wystrzeliła żółtą smugą światła w górę. Jedyne co jej pozostało to nadzieja - że ktoś to zobaczy i wyjrzy przez okno. To tak mało prawdopodobne, ale jednak miała tą nadzieję. Revis tymczasem wykorzystał sytuację i krzyknął :
-Expelliarmus!
Różdżka Hermiony wpadła w jego ręce. Dziewczyna zaczęła biec, ale zaraz rzucił na nią niewidzialne więzy.
-Granger zapamiętaj sobie jedno : z nami nie wygrasz.

Było jej zimno, ale starała się o tym nie myśleć. Kiedy stajesz oko w oko ze śmiercią i wiesz, że masz małe szanse, wszystko inne przestaje cię obchodzić.
Nałożył na nią niewidzialne węzły i prowadził w głąb lasu. Hermiona zastanawiała się, czemu wciąż jej nie zabił. Może chce zrobić z tego jakąś ceremonię ?
Idąc za nim myślała o Harrym i Ronie. Siedzą teraz przy kominku i piją gorącą czekoladę, kiedy ona idzie na pewną śmierć. Zastanawiała się, co by im powiedziała, gdyby miała ostatnią chwilę. "Kocham was? ".
Jej mózg pracował na zwiększonych obrotach, kiedy główkowała nad planem Revisa. W głowie miała mnóstwo planów na to, co zrobi, gdy ten puści ją i będzie czymś na chwilę zajęty. Jakoś by sobie poradziła bez różdżki, gdyby nie miała związanych rąk. W tym wypadku będzie o wiele gorzej.
W końcu doszli do małej polanki. Księżyc oświetlał ją, a z oddali słychać było wycie wilkołaków. Granger wpatrywała się w twarz Revisa, próbując odczytać jego myśli... zamiary. Stanął przed nią i uśmiechnął się zagadkowo.
-Na co czekasz? - zapytała dzielnie Gryfonka.
On jednak nie odpowiedział, tylko uniósł wzrok ku górze. Nagle ziemia zaczęła się trząść. Hermiona ze zmartwieniem spojrzała na osuwający się piasek i uśmiech na twarzy Revisa. 
Na środku polanku nagle powstała dziura, która wciąż się powiększała i powiększała. Dziewczyna omal nie krzyknęła z zaskoczenia, kiedy zobaczyła wysuwającą się z niej skrzynkę. Śmierciożerca zaśmiał się i postawił krok do przodu, jednak ziemia pod jego stopą całkowicie się zapadła. 
-Tutaj zapewne nadchodzi rola dla ciebie - mruknął jej do ucha, lekko ją popychając.
Postawiła krok, potem kolejny, ale ziemia wydawała jej się pewniejsza. Odwróciła się i spojrzała w jego twarz - była skupiona, może lekko przestraszona.
-Jak mam sięgnąć po tą skrzynie ze związanymi rękami? - zapytała, starając się brzmiąc pewnie.
On zmarszczył czoło - oczywiście, że jej nie ufał. Ale miała racje i to go zdenerwowało. W końcu machnął różdżką, szepcząc coś cicho.
Hermiona wiedziała, że to może jedyna okazja, żeby uciec. Ale jakże niepewna ! Coś bardzo ciągnęło ją do tej skrzyni. Zobaczyła Revisa stojącego poza obszarem, który jest pod działaniem zaklęcia. Sięgnęła do skrzyni - poczuła wibrującą moc i otworzyła powoli wieko.
Na dnie skrzyni leżało pozłacany, stary zegarek, który niczym nie różnił się od innych kieszonkowych zegareczków. Nagle zrozumiała.
Podniosła go lekko, a on zaświecił tak, że musiała przymróżyć oczy. Zauważyła kilka pokręteł i dwa guziki. Zapragnęła ich dotknąć, zobaczyć co się stanie... Wtem Revis się odezwał:
-Masz natychmiast wrócić.
Hermiona odwróciła się i spojrzała na niego - trzymał wycelowaną w nią różdżkę. 
-Masz trzydzieści sekund.
Gryfonka wstała i trzymając zegarek dała kilka kroków w przód. On patrzył na nią wściekle, ale nic ją to nie obchodziło. Nagle jej myśli całkowicie zaprzątnął Anielski Zegarek i za nic na świecie, nie chciała go oddać.
-Jeśli mi go zaraz nie oddasz - zabiję cię! - krzyknął Revis.
-Nie zabijesz jej, bo wtedy stracisz Zegarek.
Pod Hermioną zgięły się kolana. Z mroku po jej lewej stronie wyszedł Malfoy. Był taki blady, że w panującej ciemności, wydawał się jaśnieć jeszcze bardziej. 
Rzucił jej krótkie spojrzenie - takie, które pozostaje w pamięci na wieku - zbolałe. Rzadko kiedy zapamiętujemy chwilę szczęścia, ale moment bólu czy cierpienia pamiętamy zawsze.
Chyba nie zdawała sobie z tego do końca sprawy, ale jej usta wyszeptały :
-Proszę...
Malfoy nie podniósł różdżki na Revisa i Granger nie miała pojęcia co jest grane. Poczuła się okropnie, kiedy do niej dotarło, że może on nie jest tu by ją ratować. Nagle straciła nadzieję.
-DAJ MI TEN ZEGAREK! - wrzasnął wściekły Revis. 
-Nie - odpowiedziała Hermiona, pewnie patrząc mu w oczy.
To zdarzyło się w kilka sekund- Revis uniósł wyżej różdżkę tak, że była na wprost Hermiony i krzyknął:
-Avada Kedavra
Zielona, śmiercionośna smuga światła opuściła jego różdżkę i....

2 komentarze:

  1. No chyba Draco nie będzie taki i nie skoczy, żeby ją uratować, co? Lubię smutne zakończenia, noale.
    To nie może być koniec, o. Za bardzo mi się podoba ta historia.
    em.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie trochę krytyki, niestety.. Po pierwsze, nie " dała kilka kroków..." , a "zrobiła kilka kroków". Po drugie Ginny tonjest chyba jakimś jasnowidzem, albo coś w tym stylu, bo osobiście np. czytając Twoje teksty, nie odniosłam jak na razie wrażenia, że Hermiona się zakochała. Nie dałaś tego do zrozumienia w żadnym stopniu, tak więc jej stwierdzenie co do uczuć Hermiony nieco zbiło mnie z tropu. Po 3.. Rozdziały w normalnych książkach nigdy nie kończą się w taki sposób. Mogłaś zasiać niepewność, kończąc jakimś tajemniczym, PEŁNYM, zdaniem. Taka moja uwaga.
    Do plusów zaliczam treść, która wciąż trzyma w napięciu, a także Twoją wyobraźnię - jest niesamowita. Naprawdę dobrze się czyta :)
    Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam, nie miałam takiego zamiaru.

    OdpowiedzUsuń