„Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć”
Siedziała w Wielkiej Sali i z
powątpiewaniem patrzyła na stojące przed nią jedzenie. Wszyscy
dookoła śmiali się i podawali sobie pudding czy te wyśmienite
świąteczne ciasteczka.
To co przeżyła ostatniej nocy... nie
dawało jej spokoju, a zegarek, który wisiał na jej szyi, ciążył
jej, jakby ważył kilka kilogramów. Nie mogła go nigdzie ukryć –
zrodziła się w niej pewna obsesja i dziewczyna była pewna, że
Anielski Zegarek jest bezpieczny tylko i wyłącznie blisko jej
serca.
Myśl, że słucha Malfoya nie
poprawiała jej humoru, ale wiedziała, że to jest jedyne słuszne
wyjście – nie używać zegarka, dopóki nie dowie się jak on
działa.
Nagle sobie o nim przypomniała i
zaczęła go szukać wzrokiem. W sali było bardzo mało uczniów,
więc na pewno by go zobaczyła. Coś musiało się dziać, że nie
było go na Bożonarodzeniowej kolacji.
Hermiona spojrzała na miejsce
dyrektora – i ono było puste. Granger zmarszczyła brwi. Co
prawda, Dumbledore znikał w ciągu roku bardzo często, ale zawsze
pojawiał się na święta. Co się stało, że tym razem zawiódł
uczniów? Czy ma to coś wspólnego z Zakonem i ich tajnymi misjami?
Dziewczyna nie miała ochoty na
jedzenie i wcale nie chciało jej się rozmawiać z innymi. Gdy
wstała od stołu, Seamus jęknął:
-Już idziesz? Zostań...
Była jedną z niewielu pozostałych
Gryfonów, więc na pewno nie chciał by go zostawiała. Przez chwilę
się wahała, po czym odpowiedziała:
-Źle się czuję, muszę się położyć.
-Hermiono...
Odwróciła się. Seamus wyglądał niepewnie.
-Wszystko w porządku? Może powinnaś napisać do Harry'ego?
-Nie. Wszystko jest okej, nie martw się.
-Ale...
Hermiona zdziwiła się, gdy wciąż nie pozwalał jej odejść.
-Jesteś jakaś inna.
-Możliwe. Wszyscy się zmieniamy.
-Hermiono...
Odwróciła się. Seamus wyglądał niepewnie.
-Wszystko w porządku? Może powinnaś napisać do Harry'ego?
-Nie. Wszystko jest okej, nie martw się.
-Ale...
Hermiona zdziwiła się, gdy wciąż nie pozwalał jej odejść.
-Jesteś jakaś inna.
-Możliwe. Wszyscy się zmieniamy.
Pomyślała o Pokoju Życzeń i nagle z
całych sił zapragnęła się w nim znaleźć. Sama, bez żadnych
gapiów i przede wszystkim – z dala od problemów.
Szła przez zimne korytarze,
zastanawiając się o co poprosi – marzyła o dużym, miękkim
łóżku, kominku... Chciała po prostu się gdzieś zaszyć, z tą
świadomością, że nikt jej nie będzie tam szukał i no cóż, że
nikt nawet nie pomyśli, że ona tam może być.
Jeszcze tylko kilka kroków i...
Przystanęła zaskoczona, bo ten widok był dla niej zupełną
nowością. Dracon Malfoy, ubrany w białą koszulę i ciemne
spodnie, stał przed ścianą, gdzie znajdowały się ukryte drzwi i
z całych sił walił w nią dłonią. Hermiona zdziwiła się, bo
przecież wiedział jak się tam dostać. Chciała się wycofać,
kiedy ją usłyszał. Odwrócił się i Granger omal nie jęknęła
widząc jego twarz- na policzku pod lewym okiem miał dużego
siniaka, na czole kilka dużych zadrapań, a oczy podkrążone były,
jakby w ogóle nie spał. Dodatkowo zauważyła czerwoną plamę krwi, rozrastającą się na białej koszuli. Zbladła.
Przez chwilę, Hermiona myślała nad
ucieczką. Może to głupota, może odwaga, w końcu doprowadziły,
że zapytała go :
-Co się stało?
Nie odpowiedział nic – złapał ją
raptownie za ramie i pociągnął pod ścianę. Próbowała mu się
wyrwać, ale nie dała rady. Co on od niej chciał?
-Nie chce mnie. Pokój mnie nie chce –
warknął.
Dziewczyna spojrzała na niego lekko
zlękniona, nie wiedząc co ona ma z tym zrobić. Wciąż trzymał ją
za ramię, wcale nie delikatnie.
-I co ja mam z tym zrobić? -
powiedziała cicho.- Malfoy, nie bez powodu Pokój Życzeń cię nie
wpuszcza. Może nie potrafisz prosić.
-Nie mów mi Granger, że czegoś nie
potrafię – jego głos był lodowaty, a ona zastanawiała się co
mogło się stać.
-Jeśli powiesz mi o co chodzi,
poproszę...
-Próbujesz mnie szantażować ?!
-Nie, ja... - Hermiona się zmieszała.
-Otwieraj to ! - warknął.
-Hej, Malfoy ! - teraz to ona się
wściekła. - Nie będziesz na mnie krzyczeć. Nic ci nie zrobiłam i
nie masz żadnego prawa się na mnie wyżywać.
Chyba chciał coś odpowiedzieć, ale pobladł bardziej i Hermiona mogła wyczuć, że go boli. Zagryzła wargi.
-Powinieneś iść do Skrzydła Szpitalnego...
Chyba chciał coś odpowiedzieć, ale pobladł bardziej i Hermiona mogła wyczuć, że go boli. Zagryzła wargi.
-Powinieneś iść do Skrzydła Szpitalnego...
Spojrzał na nią, a w jej głowie
powstała krótka prośba – pozwól mu wejść. Wiedziała o co musi poprosić, przed oczami stanął jej obraz pokoju z łóżkiem, pełnego medycznych udogodnień. Wyrwała się mu i trzy razy przeszła obok
ściany.
Chwila ciszy i po chwili, tuż obok
nich pojawiły się wielkie drzwi, prowadzące do Pokoju Życzeń.
Hermiona spojrzała wściekła na
Malfoya i warknęła:
-Zadowolony?
On jakby odetchnął z ulgą. Przez
chwilę nawet nie zaszczycił jej spojrzeniem.
-Dziękuję.
W normalnych okolicznościach wyśmiałaby go, ale teraz... Nie zwracając na nią uwagi, wszedł do Pokoju Życzeń, a ona jak głupia gęś poszła za nim. Nie mogła go tak po prostu zostawić. Nie po tym, jak ostatnio jej pomógł.
Nie dając rady iść, upadł na ziemię obok łóżka. Hermiona uklęknęła obok niego, przerażona. Nie patrzył na nią - zamknął oczy i z ust wydobyło się ciche:
-Idź stąd.
-Mam cię tak zostawić? Wykrwawisz się na śmierć!
Otworzył powoli powieki, Hermiona speszona odsunęła się trochę.
-Myślałem, że chciałabyś, żebym umarł.
-Nie życzę ci śmierci, Malfoy. Poczekaj, zaraz coś wymyśle. Nie znam się na tym, powinieneś iść do pani Pomfrey.
On jednak jej nie słuchał. Koszula jeszcze bardziej nasączyła się krwią, a Gryfonce zrobiło się słabo. Jeśli chciałaby być w przyszłości uzdrowicielem, powinna dać sobie radę z takimi ranami.
Podeszła pod biurko, na którym porozstawiane były różne eliksiry w przezroczystych fiolkach. Ręce jej się trzęsły, kiedy próbowała znaleźć odpowiednią. W końcu odnalazła eliksir uzdrawiający, wzięła także gazę i bandaże i podbiegła do Malfoya. Usiadła obok niego i wzięła głęboki wdech. Otworzył oczy i spojrzał na nią z zapytaniem.
-Jeszcze nie uciekłaś ?
-Nie.
Złapała za guziki jego koszuli i zaczęła je rozpinać - jeden po drugim, aż w końcu zobaczyła wielką, głęboką ranę. Ciągle jej się przyglądał, a na jego twarzy pojawił się kpiarski uśmieszek.
-Jesteś taka blada...Strach cię obleciał, Granger?
Ściągnęła mu koszulę, jeszcze bardziej się do niego zbliżając. Potem podała mu fiolkę.
-Masz, wypij to. Powinno pomóc.
Sama zaczęła oczyszczać ranę, powoli i delikatnie. Malfoy wypił eliksir jednym duszkiem, a potem przyglądał się jak jej smukłe rączki oplatają go śnieżnobiałym bandażem.
-Jesteś w tym całkiem dobra.
-Powiesz mi kto ci to zrobił?
-Wtedy byś mi nie pomagała.
Rzuciła okiem na jego ramię. Nic na nim nie było. Nie dało jej to jednak pewności. W końcu to Malfoy.
-Może powinnam wezwać twoich rodziców? - zapytała z wahaniem.
Malfoy roześmiał się głośno, na co Granger się wzdrygnęła.
-I tak by nie przylecieli. Nie jestem aż tak ważny.
-Na pewno twoja matka...
-Nie znasz moich rodziców, Granger.
-Matki zazwyczaj kochają swoje dzieci. Starają się robić wszystko dla nich. Jak najlepiej...
Znów się zaśmiał, ale jego śmiech był chłodny i nie wyrażał wcale pozytywnych odczuć. Granger zajęła się jego raną.
W myślach, Hermiona powtarzała sobie - dasz radę, dasz radę. Czy aby na pewno. Zagryzała wargi do krwi.
Nawet nie drgnął. Może udawał, że go nie boli, a może ból już minął ? Gdy skończyła, oparła się o łóżko i odetchnęła z ulgą.
-Chcesz się położyć? - zapytała ostrożnie.
-Nie... tak jest dobrze. Dziękuję.
-Nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Potrafisz być dla mnie tak okrutny... Nie potrafię zliczyć, ile razy nazwałeś mnie szlamą i... nie rozumiem co we mnie wstąpiło.
Nie wiadomo skąd, Granger nagle zyskała dość odwagi, by mu to wyznać. Może dlatego, że był wtedy taki bezbronny? Cokolwiek by mu powiedziała i tak zapewne nie zareaguje.
-A ostatnio... dzieje się tak wiele, a ty nie chcesz mi nic powiedzieć. Nie potrafię tak. Nie wiem co się dzieje z tobą, z Revisem i ... ta sprawa mnie przerasta. Na dodatek nie mogę nikomu powiedzieć, bo uznali by mnie za wariatkę. To, że jestem tu teraz jest tylko tego dowodem.
Spojrzała na niego - nie spodziewała się, że i on będzie się w nią wpatrywał. Nagle poczuła, że powiedziała za dużo. Miała ochotę ugryźć się w język, ale było już za późno.
Zamiast się przymknąć, szła dalej.
-Właściwie to, wiesz co? Po tym wszystkim co zrobiłeś dla mnie, dla Harry'ego czy Weasleyów powinnam stąd teraz wyjść. Ba ! Nie powinnam tu w ogóle wchodzić.
-To dlaczego to zrobiłaś ?- jego głos zdawał się być silniejszy, stąd wiedziała, że eliksir działa. - No, Granger co cię podkusiło?
-A czemu ty mi wczoraj pomogłeś? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Mówiłem ci. Chroniłem siebie.
-Nie wierzę w to. Nie do końca.
-A ty?
-Co ja?
-Nie udawaj głupiej - mruknął, wciąż nie spuszczając z niej wzroku, tak że poczuła, że się rumieni.
-Chyba jestem za dobra.
Prychnął.
-I bardzo chcę poznać pytania na niektóre odpowiedzi.
To go zdenerwowało.
-Nie będę z tobą rozmawiać.
-MUSISZ ! To dotyczy także i mnie. Nie może być tak, że tylko ty wiesz o wszystkim. Może nie zauważyłeś, ale ważą się losy także mojego życia. Nie wiem, naprawdę nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.
Malfoy przez chwilę zastanawiał się, czy coś odpowiedzieć czy nie, po czym warknął:
-Walczyłem z Revisem. Wiele lat temu pokłóciłem się z nim. - przyjrzał się, jak ona zareaguje, ale pozostała niewzruszona.- Był dla mnie bliski i wiesz Granger, w tej mojej całej rodzince tylko z nim byłem naprawdę blisko. Tak czy inaczej, to było na tyle poważne... Ja muszę się zemścić, Granger. Wiem, że on chce mieć ten Zegarek, a ja nie pozwolę mu go dostać. Choćby nie wiem co. Może nie zdajesz sobie sprawy, ale Anielski Zegarek to potężny przyrząd, który bądź co bądź - może zmienić wszystko. Przeszłość, przyszłość... Pozwala na nieograniczone podróże w czasie. Wyobraź sobie co by było jakby trafił w niepowołane ręce i na przykład... ktoś cofnąłby czas, tak by Czarny Pan nigdy nie przyszedł do domu Harry'ego Pottera. Nie próbowałby go zabić. Wiesz co by wtedy się stało ? Sam-Wiesz-Kto do tego czasu opanowałby cały świat. Nie byłby tak bezsilny jak teraz. Nie mogę dopuścić do tego, by ktoś go użył.
-Ale... gdyby ktoś z nas użył go ... w dobrym celu? - Hermiona zaczęła gorączkowo myśleć.
-Nie rozumiesz...Kto raz użyje Anielskiego Zegarka, będzie potępiony na wieki. Według podań, kto raz cofnie się w czasie lub w pójdzie dalej w przyszłość... zginie w ciągu dwudziestu lat od jego użycia. Rozumiesz, Granger, dlaczego nie pozwoliłem ci go używać? Zrobiłabyś z nim cokolwiek to czekałaby cię śmierć. Twoje życie trwałoby rok, dwa lub dwadzieścia, ale w końcu byś umarła. Bo Anielski Zegarek zabiera ze sobą dusze.
Granger nie mogła uwierzyć w to co właśnie usłyszała. Miała mętlik w głowie i wolałaby chyba tego wszystkiego nie wiedzieć.
-Skąd tak wiele o tym wiesz? Skąd wiesz o planach Sam-Wiesz-Kogo?
-Nie mogę ci tego zdradzić.
-Czy ty... - zawahała się.
Siedziała tak blisko, nie mogła się skupić, gdy tak na nią patrzył.
-Powiedz mi. Powiedz mi prawdę. Jesteś Śmierciożercą?
Chwila ciszy. Każda sekunda była dla niej wiecznością. Próbowała coś wyczytać z jego stalowych tęczówek, ale pozostawał beznamiętny.
-Nie.
Próbowała powstrzymać łzy. Dlaczego chce mi się płakać? -pytała siebie.
-Wierzysz mi ?
-Nie wiem. Na zaufanie trzeba sobie zapracować.
Uśmiechnął się lekko. Nie wiedziała co się z nią dzieje ! Siedzi tu, z Malfoyem i rozmawiają jakby nigdy nic. Powinna uciekać. Nie powinno jej tu w ogóle być.
-To się robi coraz bardziej niebezpieczne.
-O czym ty mówisz? - zapytała.
-O tym - powiedział szybko i przyciągnął ją do siebie.
Jego wargi lekko dotknęły jej. Nie
mogła być bardziej zaskoczona. Nie wiedziała co się dzieje, kiedy
on objął ją w pasie i jeszcze bardziej przybliżył do siebie. Jeszcze bliżej.
Hermiona wydała z siebie ciche
westchnienie, kiedy on zrobił się pewniejszy. Nie przestawał jej całować, naciskając na nią
bardziej tak, że brakowało jej tchu.
Jej dłonie zaplotły się wokół jego
szyi, jakby szukając jakiegoś oparcia.
Och.
Uniósł ją lekko i posadził sobie na kolanach.
Myślała przez chwilę o jego ranie, ale nie wydawało się by mu to przeszkadzało. Dotknął delikatnie jej policzka, potem zjechał na szyję. Nie miał jej dosyć. Ona jego też.
-Hermiona...- wypowiedział jej imię głośno.
Chciała się od niego odsunąć, ale jej na to nie pozwolił. Trwała kilka milimetrów od jego twarzy. Nie wiedziała co się dzieje, on chyba z resztą też. Delikatnie, powoli zbliżył swą rękę do jej policzka.
Nie była nigdy wcześniej i nigdy później tak szczęśliwa.
Wow. Się porobiło ;3
OdpowiedzUsuńDopiero wczoraj skończyłam czytać wszystkie rozdziały Twojego bloga, a dzisisj juz nastepny!
Z tym Anielskim Zegarkiem super wymyśliłaś!
Pozdrawiam,
Rose.
Kocham tą historię, głównie dlatego, że wszystko rozwija się tak powoli. A nie jak czasami to po prostu już w prologu okazuje się, że Draco jest dobry i ugania się za Hermioną :/
OdpowiedzUsuńA u ciebie, wszystko się bardzo powoli rozwija, a Malfoy jest bardziej tajemniczy.
W ogóle to świetnie piszesz <3
Rozdział jest świetny, a końcówka... WŁAŚNIE JAK MOGŁAŚ UCIĄĆ W TAKIM MOMENCIE ?
Ps. Muszę się przyznać, że mam mega wielkie zaległości w komentowaniu, za co przepraszam, tylko ostatnio przerzuciłam się na anonimowego czytelnika, nie dającego o sobie znać. A jako, że sama chcę zacząć pisać, to postanowiłam skończyć z taką hipokryzją :)
Pozdrawiam i weny życzę -- Skyowa
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHahaha :D Ale się porobiło. Hermionka tak sobie ładnie z Draconem rozmawia! Piękne! :)
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że niedawno zaczęłam czytać twoje opowiadanie i bardzo mi się spodobało. masz dosyć ciekawe pomysły i bardzo przyjemnie czyta się to, co napiszesz. Aż sama się zdziwiłam, że mnie tak wciągnęło ^^ No, ale strasznie interesująca jest cała ta sprawa z Zegarkiem. Zobaczymy, czy Hermiona jednak nie postanowi go wykorzystać...
Czekam na następny rozdział. Pozdrawiam!
Rozdział super ! :D świetnie piszesz ;* zapraszam do mnie: dramioneodnienawiscidomilosci.blogspot.com P.S. Mogłabyś polecić mojego bloga? ;) Byłabym wdzięczna, dopiero zaczynam. :)
OdpowiedzUsuńWooow :3 Świetny rozdzialik, naprawdę bardzo mi się podobał. Mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz.
OdpowiedzUsuńPs. Wiem, już pisałam w spamie, ale masz na blogu GENIALNĄ muzykę :3
tytankiwschodu.bloog.pl
Angie :3
Bardzo mi się podoba :) dlatego nominowałam cię do Liebster Award :) więcej tutaj ----> http://swiat-skrywa-wiele-tajemnic.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł z tym zegarkiem. Klątwa jak najbardziej ma sens, w końcu nie wolno igrać z czasem. Uwielbiam wspólne "momentu" naszych bohaterów. Kiedy je czytam, moje serce wykonuje podwójne salto.
OdpowiedzUsuń