„ Szlama”
Nie kochaj mocno, bo przyjdzie
nienawiść, nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość.
Molier
Hermiona stanęła przed barierką oddzielającą peron 9 i 10.
Odwróciła się i spojrzała na rodziców. Jej mama uśmiechała się
ze łzami w oczach, a tato wyglądał na poruszonego. Rzadko
odprowadzali ją aż pod sam peron, najczęściej rozstawała się z
nimi w domu. Teraz jednak było inaczej. Nawet jej rodzice wiedzieli,
że dzieje się coś złego.
Oczywiście nie raz opowiadała im o Voldemorcie, o Harrym i o tym
jak planują przeciwstawić się Śmierciożercom, ale zawsze
ograniczała te informacje do minimum. Nie chciała ich martwić ani
narażać na większe niebezpieczeństwo. Lepiej, żeby żyli w
niewiedzy...
Teraz kiedy Hermiona patrzyła jak mama uśmiecha się przez łzy,
zrozumiała, że naprawdę się o nią boi. Podbiegła do niej i
przytuliła ją, a potem Patricka.
-Będę tęsknić – zawołała Hermiona odchodząc.
Przebiegła przez barierkę i znalazła się na peronie, gdzie było
mnóstwo ludzi, a na torach stała ogromna lokomotywa, gotowa do
drogi.
Nagle w tłumie uczniów zobaczyła bardzo charakterystyczne okulary
i bliznę.
-Harry ! - krzyczała.
Nie słyszał jej. Obok niej stał też Ron i Ginny. Wszyscy
rozmawiali o czymś, śmiejąc się głośno.
Rozradowana Hermiona pobiegła w ich stronę.
-Hermiono, gdzieś ty się podziewała? - zawołała Ginny, udając
głos matki.- Jest bardzo późno !
Usłyszeli, że ktoś krzyczy „wsiadać!”. W ostatniej chwili
wskoczyli do pociągu i pociągnęli kufry przez korytarz, szukając
wolnego przedziału. Ale wszędzie było zajęte.
W końcu znaleźli przedział, w którym na szczęście było pusto.
Hermiona już chciała siadać, kiedy krzyknęła do Rona :
-Powinniśmy iść na obchód !
Jak mogła o tym zapomnieć? Szybko wyskoczyli z przedziału i poszli
na pierwszy w tym roku obchód.
-Myślisz, że to co Harry mówi jest prawdą? - zapytał Ron.
Hermiona zwolniła trochę.
-Co masz na myśli?
Ron odchrząknął.
-No...wiesz. Malfoy u Borgina i Burkesa...
-Nie ośmieszaj mnie ! Naprawdę myślisz, że jest Śmierciożercą
? - prychnęła.
-Ciiiiszej...
Hermiona przyłożyła sobie rękę do buzi i kiwnęła głową.
Jakiś pierwszoroczniak biegł przez korytarz, płacząc. Zaskoczona
Hermiona zatrzymała go i ukucnęła.
-Hej, jestem prefektem. Coś się stało?
Chłopczyk próbował jej się wyrwać. Rozzłoszczona spojrzała na
Rona.
-Hej, kurduplu !
-RON !
-Mów co się stało ! - rozkazał.
Hermiona z niedowierzaniem spojrzała na chłopaka i posłała mu
oburzone spojrzenie. On tylko wzruszył ramionami. Pierwszoroczniak
przestał się wyrywać, ale wciąż płakał.
-A nie powiesz nikomu ? -zapytał.
Hermiona zapewniła, że nie powie. Chłopczyk nachylił się, jakby chciał jej
coś powiedzieć do ucha, a ona zamarła czekając. Wykorzystał to,
że go puściła, minął Rona i popędził dalej.
-No proszę, proszę... - usłyszeli nagle czyjś jadowity głos. -
Co Granger, nawet z dzieciakiem nie potrafisz sobie poradzić ?
Hermiona wstała i dumnie uniosła brodę.
-Nie twój interes, Malfoy.
Stał niedaleko wraz z Zabinim. Każdy mógł powiedzieć, że
wygląda normalnie, ale Hermiona swoim czujnym okiem zauważyła, że
miał sińce pod oczami i wyglądał na zmęczonego. Miał na sobie
czarną marynarkę i ciemną koszulę. Właściwie to cały ubrany
był na czarno, co ciekawie kontrastowało z jego jasną cerą. Jego
jasne włosy opadały mu niesfornie na wszystkie strony, a on nie
zwracał na to uwagi. Opierał się nonszalancko o drzwi i uśmiechał
się kpiarsko.
-Przepraszam, czy ja obraziłem panią prefekt ?
Ron wysunął się zza dziewczyny i powiedział:
-Jeśli masz jakiś problem, Malfoy, może od razu powiesz o co ci
chodzi ?
-Ktoś cię pytał o zdanie, rudzielcu ? Idź zajmij się swoimi
problemami. Może ojcem ? Słyszałem, że miał ostatnio wiele
kłopotów w Ministerstwie...
Ron zaczął iść w jego stronę, ale Hermiona powstrzymała go
ręką.
-Przestań, nie jest tego wart.
Malfoy podszedł bliżej Gryfonów i spojrzał w oczy dla Hermiony.
-Wiesz czego ty nie jesteś warta, Granger? Mojego czasu... Nie tracę
go na pogawędki z wstrętnymi szlamami.
Powiedziawszy uśmiechnął jadowicie i wyminął ich. Ron wyciągał
już różdżkę, ale Hermiona powiedziała słabym głosem:
-Daj spokój, Ron. Przyzwyczaiłam się...
Ron wydawała się być zszokowany.
-Przyzwyczaiłaś się ? Hermiono ! Nie można przyzwyczajać się do
takich obelg! Z tym trzeba walczyć.
-Walczyć z Malfoyem ? - Hermiona uśmiechnęła się blado.- Jeszcze
byśmy mu coś zrobili...
Hogwart jak zwykle wydawał się dla Hermiony bardzo piękny. Może
dlatego, że tak dawno go nie widziała ?
Jechali powozami przez ciemne ścieżki, aż w końcu dojechali do
celu. Hermiona niemal wyskoczyła z powozu i spojrzała na
majestatyczną budowlę. Nie mogła się doczekać szkoły, nauki,
przyjaciół. Spojrzała na Harry'ego – ledwo dostrzegalnie się
uśmiechał, ale Hermiona była pewna, że również cieszy się z
powrotu do domu...
Pierwsze co zauważyła, po wejściu do zamku, to fakt iż wszędzie
mnóstwo było aurorów. Myślała, że przeszukiwanie ich bagaży
przed wejściem to wszystko, okazało się jednak, że Hogwart
bardziej przygotował się na odparcie wszelkich ataków.
Od razu można było wyczuć inną atmosferę... Zamek pogrążony
był w cieniu, który sprawiał, że wydawał się jeszcze bardziej
tajemniczy.
Z gęsią skórką, Hermiona usiadła przy stole Gryffindoru i
oglądała w zamyśleniu Ceremonię Przydziału.
Nagle jej wzrok spoczął na pewnym Ślizgonie, który siedział na
drugim końcu Wielkiej Sali. Wpatrzony był w stół i sprawiał
wrażenie zupełnie zajętego swoimi myślami.
Czy to prawda?
Nie to nie może być prawda – pomyślała dziewczyna. Malfoy nie
może być Śmierciożercą... chyba.
Ceremonia szybko się skończyła i potem wszyscy zajęli się
jedzeniem. Hermiona straciła jednak apetyt.
-Co się stało? - zapytał cicho Harry.
Pokręciła tylko głową, unikając odpowiedzi. Nie uwierzyłby w „
nic takiego”, więc po co go okłamywać?
-Dumbledore ma rację... to się już zaczęło- mruknął Ron. -
Zauważyliście ilu osób nie wróciło na ten rok do Hogwartu?
Wszyscy panikują...
-A dziwisz się ? - zapytała Hermiona.
-Muszę dowiedzieć się jak go pokonać- mruknął Harry.- Musi być
sposób.
Hermiona spojrzała na niego badawczo – Harry zawsze był dla niej
przyjacielem, chłopakiem, któremu zawsze mogła wszystko
powiedzieć, który zawsze ją rozumiał, ale kiedy patrzyła na
niego teraz, nie widziała zwykłego szesnastolatka, ale silnego i
odważnego bohatera, który zrobi wszystko, żeby wygrać ze złem.
To odczucie było na tyle silne, że Hermiona poczęła zastanawiać
się, kiedy się tak zmienił. Zawsze był odważny, zawsze uważała,
że jest bohaterem – w końcu uratował już tyle osób, ale...
Nigdy nie widziała go aż tak poważnego i zdecydowanego. W końcu
wyznał, że zabije Voldemorta, a to nie byle co.
Dziewczynie zakręciło się w głowie i stwierdziła, że koniecznie
musi iść do dormitorium. Zauważyła, że wiele osób się
rozchodzi.
-Idę spać, jestem strasznie zmęczona. Do jutra ! - mruknęła do
chłopaków i Ginny.
Idąc ciemnym korytarzem, myślała tylko o tym jak Harry ze
stuprocentową pewnością mówi, że Draco Malfoy jest
Śmierciożercą. Dla niej ta teoria, co prawda była prawdopodobna,
ale z drugiej strony nie wierzyła w to, by tak młody chłopak
wstąpił do jego szeregów. Poza tym, zawsze miała Malfoya za
tchórza, więc...
Nagle przystanęła, usłyszawszy znajomy głos.
Przywarła do ściany i nasłuchiwała. Ktoś niedaleko niej
rozmawiał z Malfoyem. To może być okazja, żeby się coś o nim
dowiedzieć.
-Myślisz, że nie wiem...
-Zamknij się, Blaise. Nie tutaj.
Hermiona wychyliła się lekko i zobaczyła Malfoya i Zabiniego
stojących przy oknie. Malfoy trzymał coś w ręku, ale dziewczyna
nie mogła dostrzec co to jest.
Chłopak wyprostował się i spojrzał wściekle na kolegę. Hermiona
dostała gęsiej skórki, kiedy zobaczyła jaki potrafi być
przerażający nawet dla swojego przyjaciela. A czy on w ogóle ma
przyjaciół?
Cofnęła się lekko, żeby jej nie zobaczyli. Potem Zabini
powiedział coś cicho, ale nie mogła rozszyfrować słów.
-Nie wiem skąd masz te informacje. Twoja matka najwidoczniej jest
bardzo blisko... - powiedział Malfoy jakimś innym tonem.
-Wiem tylko ja, ty, twoja matka, ciotka i...
-Niezłe grono, nieprawdaż ?- zakpił Malfoy.
Hermiona czuła, że jest wściekły. Ale o czym oni rozmawiali ?
-Radzę ci nie wchodzić mi w drogę -wycedził Malfoy.
Dziewczyna wytężyła słuch, ale Zabini nic nie odpowiedział.
Usłyszała tylko kroki, jakby ktoś odszedł w tamtą stronę. A ta
druga osoba?
Nagle zrozumiała, że nie powinno jej tu być. Zaczęła odsuwać
się od ściany, starając się robić to najciszej i już miała
uciec, kiedy ktoś złapał ją za nadgarstek, a potem przygwoździł
do ściany.
-Puść mnie ! - wysyczała.
Malfoy był rozwścieczony, trzymał jej nadgarstki przybite do
ściany, a ich twarze dzieliły ledwie centymetry. W jego stalowych
tęczówkach, Hermiona widziała wszystkie uczucia, jakie targały nim w
tym momencie.
-Nikt nie nauczył w domu, że nie wolno podsłuchiwać ? - wycedził.
Hermiona zadrżała, ale nie odwróciła wzroku i wyzywająco
powiedziała:
-Nic mnie nie obchodzisz, Malfoy. Po co miałabym cię podsłuchiwać
?
-Może twój Potter coś planuje? Zaprzeczysz, że śledziliście
mnie przy Borginie ?
Hermiona zamarła. Skąd mógł o tym wiedzieć? Malfoy zaśmiał się
szyderczo.
-Trafiłem. No cóż, nie byliście zbyt ostrożni.
Hermiona zmieniła taktykę, czując dodatkowo ból w nadgarstkach,
które tak mocno trzymał.
-Puść mnie, Malfoy, to boli !
Widziała iskry wściekłości w jego oczach, ale dzielnie uniosła
brodę.
-Nie wiem w co pogrywasz, Granger. Ty i ten twój Potter... Ale
wiedz, że nigdy nie zadziera się ze smokiem.
Jego twarz była o wiele za blisko. Nie mogła się skupić na
ucieczce.
Draco puścił ją jednak i powiedział:
-Pamiętaj o tym, Granger.
***
Oto pierwszy rozdział ! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentarze mile widziane :)
Kolejny rozdział - jeszcze w tym tygodniu.
Zapowiada się ciekawie ;) na pewno będę zaglądać ;D czekam na nn ^^ a przy okazji zapraszam do siebie http://bo-wystarczy-dramione.blog.pl/
OdpowiedzUsuńDzięki :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Super jest :)
OdpowiedzUsuńPOdoba mi się, choć serio nie lubi tych całych parringów, tylko straj się nie używać powtórzeń i zachowywać styl podobny do J.K.Rowlling, bo wkońcu to tylko fani jej książek bd tu zaglądać :) Pozytywnie ;) 6 część jest twoją ulubioną?
OdpowiedzUsuńFajnie, fajnie :) Spodobał mi się ten rozdział. Malfoy taki niebezpieczny... pewnie przez to zadanie, które ma wypełnić dla "Niego" :)
OdpowiedzUsuńCiekawie, ciekawie... :)
Idę czytać następny ;)
Pozdrawiam !
dracohermione-love-can-be-magical.blogspot.com
Świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńOjejku jaki ekstra!
OdpowiedzUsuńZapowiada się całkiem obiecująco. Chyba zostanę tu troszkę dłużej :) Takiego Dracona uwielbiam najbardziej.
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że jest dobrze :) zastanawia mnie tylko sformułowanie "spojrzał w oczy DLA Hermiony"- tak sie nie pisze . domyślam się, że jesteś gdzieś z okolic Mazur, bo zdaje się, że tak tak mówią, jednak nie przekładaj tego na swoje teksty :) lecę czytać dalej.
OdpowiedzUsuń