wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 1

„ Szlama”


Nie kochaj mocno, bo przyjdzie nienawiść, nie nienawidź mocno, bo przyjdzie miłość.
Molier

Hermiona stanęła przed barierką oddzielającą peron 9 i 10. Odwróciła się i spojrzała na rodziców. Jej mama uśmiechała się ze łzami w oczach, a tato wyglądał na poruszonego. Rzadko odprowadzali ją aż pod sam peron, najczęściej rozstawała się z nimi w domu. Teraz jednak było inaczej. Nawet jej rodzice wiedzieli, że dzieje się coś złego.
Oczywiście nie raz opowiadała im o Voldemorcie, o Harrym i o tym jak planują przeciwstawić się Śmierciożercom, ale zawsze ograniczała te informacje do minimum. Nie chciała ich martwić ani narażać na większe niebezpieczeństwo. Lepiej, żeby żyli w niewiedzy...
Teraz kiedy Hermiona patrzyła jak mama uśmiecha się przez łzy, zrozumiała, że naprawdę się o nią boi. Podbiegła do niej i przytuliła ją, a potem Patricka.
-Będę tęsknić – zawołała Hermiona odchodząc.
Przebiegła przez barierkę i znalazła się na peronie, gdzie było mnóstwo ludzi, a na torach stała ogromna lokomotywa, gotowa do drogi.
Nagle w tłumie uczniów zobaczyła bardzo charakterystyczne okulary i bliznę.
-Harry ! - krzyczała.
Nie słyszał jej. Obok niej stał też Ron i Ginny. Wszyscy rozmawiali o czymś, śmiejąc się głośno.
Rozradowana Hermiona pobiegła w ich stronę.
-Hermiono, gdzieś ty się podziewała? - zawołała Ginny, udając głos matki.- Jest bardzo późno !
Usłyszeli, że ktoś krzyczy „wsiadać!”. W ostatniej chwili wskoczyli do pociągu i pociągnęli kufry przez korytarz, szukając wolnego przedziału. Ale wszędzie było zajęte.
W końcu znaleźli przedział, w którym na szczęście było pusto. Hermiona już chciała siadać, kiedy krzyknęła do Rona :
-Powinniśmy iść na obchód !
Jak mogła o tym zapomnieć? Szybko wyskoczyli z przedziału i poszli na pierwszy w tym roku obchód.
-Myślisz, że to co Harry mówi jest prawdą? - zapytał Ron.
Hermiona zwolniła trochę.
-Co masz na myśli?
Ron odchrząknął.
-No...wiesz. Malfoy u Borgina i Burkesa...
-Nie ośmieszaj mnie ! Naprawdę myślisz, że jest Śmierciożercą ? - prychnęła.
-Ciiiiszej...
Hermiona przyłożyła sobie rękę do buzi i kiwnęła głową.
Jakiś pierwszoroczniak biegł przez korytarz, płacząc. Zaskoczona Hermiona zatrzymała go i ukucnęła.
-Hej, jestem prefektem. Coś się stało?
Chłopczyk próbował jej się wyrwać. Rozzłoszczona spojrzała na Rona.
-Hej, kurduplu !
-RON !
-Mów co się stało ! - rozkazał.
Hermiona z niedowierzaniem spojrzała na chłopaka i posłała mu oburzone spojrzenie. On tylko wzruszył ramionami. Pierwszoroczniak przestał się wyrywać, ale wciąż płakał.
-A nie powiesz nikomu ? -zapytał.
Hermiona zapewniła, że nie powie. Chłopczyk nachylił się, jakby chciał jej coś powiedzieć do ucha, a ona zamarła czekając. Wykorzystał to, że go puściła, minął Rona i popędził dalej.
-No proszę, proszę... - usłyszeli nagle czyjś jadowity głos. - Co Granger, nawet z dzieciakiem nie potrafisz sobie poradzić ?
Hermiona wstała i dumnie uniosła brodę.
-Nie twój interes, Malfoy.
Stał niedaleko wraz z Zabinim. Każdy mógł powiedzieć, że wygląda normalnie, ale Hermiona swoim czujnym okiem zauważyła, że miał sińce pod oczami i wyglądał na zmęczonego. Miał na sobie czarną marynarkę i ciemną koszulę. Właściwie to cały ubrany był na czarno, co ciekawie kontrastowało z jego jasną cerą. Jego jasne włosy opadały mu niesfornie na wszystkie strony, a on nie zwracał na to uwagi. Opierał się nonszalancko o drzwi i uśmiechał się kpiarsko.
-Przepraszam, czy ja obraziłem panią prefekt ?
Ron wysunął się zza dziewczyny i powiedział:
-Jeśli masz jakiś problem, Malfoy, może od razu powiesz o co ci chodzi ?
-Ktoś cię pytał o zdanie, rudzielcu ? Idź zajmij się swoimi problemami. Może ojcem ? Słyszałem, że miał ostatnio wiele kłopotów w Ministerstwie...
Ron zaczął iść w jego stronę, ale Hermiona powstrzymała go ręką.
-Przestań, nie jest tego wart.
Malfoy podszedł bliżej Gryfonów i spojrzał w oczy dla Hermiony.
-Wiesz czego ty nie jesteś warta, Granger? Mojego czasu... Nie tracę go na pogawędki z wstrętnymi szlamami.
Powiedziawszy uśmiechnął jadowicie i wyminął ich. Ron wyciągał już różdżkę, ale Hermiona powiedziała słabym głosem:
-Daj spokój, Ron. Przyzwyczaiłam się...
Ron wydawała się być zszokowany.
-Przyzwyczaiłaś się ? Hermiono ! Nie można przyzwyczajać się do takich obelg! Z tym trzeba walczyć.
-Walczyć z Malfoyem ? - Hermiona uśmiechnęła się blado.- Jeszcze byśmy mu coś zrobili...



Hogwart jak zwykle wydawał się dla Hermiony bardzo piękny. Może dlatego, że tak dawno go nie widziała ?
Jechali powozami przez ciemne ścieżki, aż w końcu dojechali do celu. Hermiona niemal wyskoczyła z powozu i spojrzała na majestatyczną budowlę. Nie mogła się doczekać szkoły, nauki, przyjaciół. Spojrzała na Harry'ego – ledwo dostrzegalnie się uśmiechał, ale Hermiona była pewna, że również cieszy się z powrotu do domu...
Pierwsze co zauważyła, po wejściu do zamku, to fakt iż wszędzie mnóstwo było aurorów. Myślała, że przeszukiwanie ich bagaży przed wejściem to wszystko, okazało się jednak, że Hogwart bardziej przygotował się na odparcie wszelkich ataków.
Od razu można było wyczuć inną atmosferę... Zamek pogrążony był w cieniu, który sprawiał, że wydawał się jeszcze bardziej tajemniczy.
Z gęsią skórką, Hermiona usiadła przy stole Gryffindoru i oglądała w zamyśleniu Ceremonię Przydziału.
Nagle jej wzrok spoczął na pewnym Ślizgonie, który siedział na drugim końcu Wielkiej Sali. Wpatrzony był w stół i sprawiał wrażenie zupełnie zajętego swoimi myślami.
Czy to prawda?
Nie to nie może być prawda – pomyślała dziewczyna. Malfoy nie może być Śmierciożercą... chyba.
Ceremonia szybko się skończyła i potem wszyscy zajęli się jedzeniem. Hermiona straciła jednak apetyt.
-Co się stało? - zapytał cicho Harry.
Pokręciła tylko głową, unikając odpowiedzi. Nie uwierzyłby w „ nic takiego”, więc po co go okłamywać?
-Dumbledore ma rację... to się już zaczęło- mruknął Ron. - Zauważyliście ilu osób nie wróciło na ten rok do Hogwartu? Wszyscy panikują...
-A dziwisz się ? - zapytała Hermiona.
-Muszę dowiedzieć się jak go pokonać- mruknął Harry.- Musi być sposób.
Hermiona spojrzała na niego badawczo – Harry zawsze był dla niej przyjacielem, chłopakiem, któremu zawsze mogła wszystko powiedzieć, który zawsze ją rozumiał, ale kiedy patrzyła na niego teraz, nie widziała zwykłego szesnastolatka, ale silnego i odważnego bohatera, który zrobi wszystko, żeby wygrać ze złem.
To odczucie było na tyle silne, że Hermiona poczęła zastanawiać się, kiedy się tak zmienił. Zawsze był odważny, zawsze uważała, że jest bohaterem – w końcu uratował już tyle osób, ale... Nigdy nie widziała go aż tak poważnego i zdecydowanego. W końcu wyznał, że zabije Voldemorta, a to nie byle co.
Dziewczynie zakręciło się w głowie i stwierdziła, że koniecznie musi iść do dormitorium. Zauważyła, że wiele osób się rozchodzi.
-Idę spać, jestem strasznie zmęczona. Do jutra ! - mruknęła do chłopaków i Ginny.

Idąc ciemnym korytarzem, myślała tylko o tym jak Harry ze stuprocentową pewnością mówi, że Draco Malfoy jest Śmierciożercą. Dla niej ta teoria, co prawda była prawdopodobna, ale z drugiej strony nie wierzyła w to, by tak młody chłopak wstąpił do jego szeregów. Poza tym, zawsze miała Malfoya za tchórza, więc...
Nagle przystanęła, usłyszawszy znajomy głos.
Przywarła do ściany i nasłuchiwała. Ktoś niedaleko niej rozmawiał z Malfoyem. To może być okazja, żeby się coś o nim dowiedzieć.
-Myślisz, że nie wiem...
-Zamknij się, Blaise. Nie tutaj.
Hermiona wychyliła się lekko i zobaczyła Malfoya i Zabiniego stojących przy oknie. Malfoy trzymał coś w ręku, ale dziewczyna nie mogła dostrzec co to jest.
Chłopak wyprostował się i spojrzał wściekle na kolegę. Hermiona dostała gęsiej skórki, kiedy zobaczyła jaki potrafi być przerażający nawet dla swojego przyjaciela. A czy on w ogóle ma przyjaciół?
Cofnęła się lekko, żeby jej nie zobaczyli. Potem Zabini powiedział coś cicho, ale nie mogła rozszyfrować słów.
-Nie wiem skąd masz te informacje. Twoja matka najwidoczniej jest bardzo blisko... - powiedział Malfoy jakimś innym tonem.
-Wiem tylko ja, ty, twoja matka, ciotka i...
-Niezłe grono, nieprawdaż ?- zakpił Malfoy.
Hermiona czuła, że jest wściekły. Ale o czym oni rozmawiali ?
-Radzę ci nie wchodzić mi w drogę -wycedził Malfoy.
Dziewczyna wytężyła słuch, ale Zabini nic nie odpowiedział. Usłyszała tylko kroki, jakby ktoś odszedł w tamtą stronę. A ta druga osoba?
Nagle zrozumiała, że nie powinno jej tu być. Zaczęła odsuwać się od ściany, starając się robić to najciszej i już miała uciec, kiedy ktoś złapał ją za nadgarstek, a potem przygwoździł do ściany.
-Puść mnie ! - wysyczała.
Malfoy był rozwścieczony, trzymał jej nadgarstki przybite do ściany, a ich twarze dzieliły ledwie centymetry. W jego stalowych tęczówkach, Hermiona widziała wszystkie uczucia, jakie targały nim  w tym momencie.
-Nikt nie nauczył w domu, że nie wolno podsłuchiwać ? - wycedził.
Hermiona zadrżała, ale nie odwróciła wzroku i wyzywająco powiedziała:
-Nic mnie nie obchodzisz, Malfoy. Po co miałabym cię podsłuchiwać ?
-Może twój Potter coś planuje? Zaprzeczysz, że śledziliście mnie przy Borginie ?
Hermiona zamarła. Skąd mógł o tym wiedzieć? Malfoy zaśmiał się szyderczo.
-Trafiłem. No cóż, nie byliście zbyt ostrożni.
Hermiona zmieniła taktykę, czując dodatkowo ból w nadgarstkach, które tak mocno trzymał.
-Puść mnie, Malfoy, to boli !
Widziała iskry wściekłości w jego oczach, ale dzielnie uniosła brodę.
-Nie wiem w co pogrywasz, Granger. Ty i ten twój Potter... Ale wiedz, że nigdy nie zadziera się ze smokiem.
Jego twarz była o wiele za blisko. Nie mogła się skupić na ucieczce.
Draco puścił ją jednak i powiedział:
-Pamiętaj o tym, Granger. 

***
Oto pierwszy rozdział ! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentarze mile widziane :) 
Kolejny rozdział - jeszcze w tym tygodniu.

10 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie ;) na pewno będę zaglądać ;D czekam na nn ^^ a przy okazji zapraszam do siebie http://bo-wystarczy-dramione.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział!!!
    Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. POdoba mi się, choć serio nie lubi tych całych parringów, tylko straj się nie używać powtórzeń i zachowywać styl podobny do J.K.Rowlling, bo wkońcu to tylko fani jej książek bd tu zaglądać :) Pozytywnie ;) 6 część jest twoją ulubioną?

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, fajnie :) Spodobał mi się ten rozdział. Malfoy taki niebezpieczny... pewnie przez to zadanie, które ma wypełnić dla "Niego" :)

    Ciekawie, ciekawie... :)

    Idę czytać następny ;)

    Pozdrawiam !
    dracohermione-love-can-be-magical.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku jaki ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się całkiem obiecująco. Chyba zostanę tu troszkę dłużej :) Takiego Dracona uwielbiam najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że jest dobrze :) zastanawia mnie tylko sformułowanie "spojrzał w oczy DLA Hermiony"- tak sie nie pisze . domyślam się, że jesteś gdzieś z okolic Mazur, bo zdaje się, że tak tak mówią, jednak nie przekładaj tego na swoje teksty :) lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń