„Dobro i zło muszą istnieć obok
siebie, a człowiek musi dokonywać wyboru.”
Gandhi
Wysoka, smukła kobieta, ubrana w
ciemny strój, rozglądała się nerwowo dookoła. W końcu znalazła
ślepy zaułek i stanęła przy ścianie.
Padał deszcz, jej szata szybko zrobiła
się mokra i ciężka. Odgarnęła mokre włosy z czoła i wyciągnęła
różdżkę. Już miała coś powiedzieć, kiedy na drodze pojawiły
się znikąd dwie postacie.
Kobieta zamarła i opuściła różdżkę.
Deszcz utrudniał widoczność, więc podeszła w ich stronę.
Nie pomyliłaby ich z nikim innym na
świecie. Te chorobliwie blade twarze, platynowe włosy i ciemne,
drogie szaty... To muszą być Malfoyowie.
-Trochę wcześnie, ale... - zaczęła
kobieta.
-Nie mamy czasu, Bella –warknęła
Narcyza.
Bella zatoczyła się jak pijana i
podeszła do siostry. Wskazała na jej ramie.
-Dla niego zawsze
musisz znaleźć czas...
-Dość
! Mów czego chce.
Bella
zachichotała, ukazując paskudne zęby. Odsunęła się od Malfoyów
i zaczęła obchodzić ich dookoła.
-On
chce jego. - powiedziała Bella, dotykając lekko Malfoya.
Narcyza
zamarła. Przejechała przerażonym wzrokiem po swoim synu i
wyszeptała:
-Nie...
-Tak,
tak. Draco musi uratować honor rodziny. On ma dla niego bardzo ważne
zadanie.
Mówiąc
to, przyglądała się Draconowi i badała jego reakcje. Gdy to
usłyszał, drgnął lekko, ale nie powiedział nic. Zachował
spokojną i kamienną twarz. Bella zauważyła tylko ręce zaciśnięte
w pięści. Nie mogła się nie roześmiać.
W końcu odwróciła się i chciała odejść, kiedy Narcyza złapała ją za
ramię i obróciła w swoją stronę.
-Musi
być jakiś sposób !
Bella
wyrwała się jej i odsunęła.
-To
zaszczyt, Cyziu. Zaszczyt ! Nie sądzę, żebyś kiedykolwiek to
zrozumiała, ale...
-Zaszczytem
jest zginąć? - zapytała Narcyza.
-Zaszczytem
jest się poświęcić. Dla dobra ogółu...Chociaż – tu się
zaśmiała- nie użyłabym słowa „dobra”.
Powiedziawszy
to zniknęła, pozostawiając Dracona i Narcyzę w ciemnym zaułku.
Stali tam jeszcze przez jakąś chwilę, potem matka chłopaka
wyciągnęła różdżkę i powiedziała:
-Draco,
sam musisz zdecydować...
-Zrobię
to – przerwał jej syn poważnym tonem.
Kilka
łez spłynęło po policzkach Narcyzy, ale jej wydawał się być
nieczuły na ból matki. Myślał tylko o czekającym go zadaniu.
Czy mu
podoła ?
U... dreszczyk już w Prologu :D
OdpowiedzUsuńPiszesz bardzo fajnie, podoba mi się :)
Zwłaszcza, że nie robisz żadnych błędów i masz taki fajny styl pisania :)
Wystarczy mi tylko napisać, że życzę Ci powodzenia w dalszym pisaniu i dużo weny :)
Lecę czytać dalszy ciąg wydarzeń...
Pozdrawiam !
~ Pure - Blood Princess
dracohermione-love-can-be-magical.blogspot.com
Dopiero prolog, a tu już tak ciekawie. Lubię, jak akcja się szybko rozwija, chociaż ogólnie nie przepadam, za takimi wstępami, ale cóż. Trzeba jakoś zacząć, prawda? :D
OdpowiedzUsuńzaciekawiłaś mnie, lecę czytać dalej. :)
hogwardzki-trojkat.blogspot.com
Kusiło mnie już od jakiegoś czasu, by przeczytać opowiadanie i w końcu zdecydowałam się na prolog. Zaczyna się tajemniczo. Ciekawe czy chodzi tu o te zdanie, które znamy w szóstego tomy czy coś zupełnie innego.
OdpowiedzUsuńProlog ciekawy, chociaż ta kobieta z początku jest dla mnie zagadką. Zaczęłaś od niej ale później nic nie wspomniałaś co się z nią stało. Też zastanawiam się czy chodzi o 6 część :)
OdpowiedzUsuńLecę dalej.