wtorek, 14 maja 2013

Prolog


Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek musi dokonywać wyboru.”
Gandhi

Wysoka, smukła kobieta, ubrana w ciemny strój, rozglądała się nerwowo dookoła. W końcu znalazła ślepy zaułek i stanęła przy ścianie.
Padał deszcz, jej szata szybko zrobiła się mokra i ciężka. Odgarnęła mokre włosy z czoła i wyciągnęła różdżkę. Już miała coś powiedzieć, kiedy na drodze pojawiły się znikąd dwie postacie.
Kobieta zamarła i opuściła różdżkę. Deszcz utrudniał widoczność, więc podeszła w ich stronę.
Nie pomyliłaby ich z nikim innym na świecie. Te chorobliwie blade twarze, platynowe włosy i ciemne, drogie szaty... To muszą być Malfoyowie.
-Trochę wcześnie, ale... - zaczęła kobieta.
-Nie mamy czasu, Bella –warknęła Narcyza.
Bella zatoczyła się jak pijana i podeszła do siostry. Wskazała na jej ramie.
-Dla niego zawsze musisz znaleźć czas...
-Dość ! Mów czego chce.
Bella zachichotała, ukazując paskudne zęby. Odsunęła się od Malfoyów i zaczęła obchodzić ich dookoła.
-On chce jego. - powiedziała Bella, dotykając lekko Malfoya.
Narcyza zamarła. Przejechała przerażonym wzrokiem po swoim synu i wyszeptała:
-Nie...
-Tak, tak. Draco musi uratować honor rodziny. On ma dla niego bardzo ważne zadanie.
Mówiąc to, przyglądała się Draconowi i badała jego reakcje. Gdy to usłyszał, drgnął lekko, ale nie powiedział nic. Zachował spokojną i kamienną twarz. Bella zauważyła tylko ręce zaciśnięte w pięści. Nie mogła się nie roześmiać.
W końcu odwróciła się i chciała odejść, kiedy Narcyza złapała ją za ramię i obróciła w swoją stronę.
-Musi być jakiś sposób !
Bella wyrwała się jej i odsunęła.
-To zaszczyt, Cyziu. Zaszczyt ! Nie sądzę, żebyś kiedykolwiek to zrozumiała, ale...
-Zaszczytem jest zginąć? - zapytała Narcyza.
-Zaszczytem jest się poświęcić. Dla dobra ogółu...Chociaż – tu się zaśmiała- nie użyłabym słowa „dobra”.
Powiedziawszy to zniknęła, pozostawiając Dracona i Narcyzę w ciemnym zaułku. Stali tam jeszcze przez jakąś chwilę, potem matka chłopaka wyciągnęła różdżkę i powiedziała:
-Draco, sam musisz zdecydować...
-Zrobię to – przerwał jej syn poważnym tonem.
Kilka łez spłynęło po policzkach Narcyzy, ale jej wydawał się być nieczuły na ból matki. Myślał tylko o czekającym go zadaniu.
Czy mu podoła ?

4 komentarze:

  1. U... dreszczyk już w Prologu :D
    Piszesz bardzo fajnie, podoba mi się :)
    Zwłaszcza, że nie robisz żadnych błędów i masz taki fajny styl pisania :)
    Wystarczy mi tylko napisać, że życzę Ci powodzenia w dalszym pisaniu i dużo weny :)
    Lecę czytać dalszy ciąg wydarzeń...

    Pozdrawiam !

    ~ Pure - Blood Princess
    dracohermione-love-can-be-magical.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero prolog, a tu już tak ciekawie. Lubię, jak akcja się szybko rozwija, chociaż ogólnie nie przepadam, za takimi wstępami, ale cóż. Trzeba jakoś zacząć, prawda? :D

    zaciekawiłaś mnie, lecę czytać dalej. :)

    hogwardzki-trojkat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kusiło mnie już od jakiegoś czasu, by przeczytać opowiadanie i w końcu zdecydowałam się na prolog. Zaczyna się tajemniczo. Ciekawe czy chodzi tu o te zdanie, które znamy w szóstego tomy czy coś zupełnie innego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Prolog ciekawy, chociaż ta kobieta z początku jest dla mnie zagadką. Zaczęłaś od niej ale później nic nie wspomniałaś co się z nią stało. Też zastanawiam się czy chodzi o 6 część :)
    Lecę dalej.

    OdpowiedzUsuń