sobota, 14 września 2013

Rozdział 11




Dlaczego?”

"Dlacze­go mam słuchać ser­ca? Bo nie uciszysz go nig­dy. I na­wet gdy­by uda­wał, że nie słyszysz, o czym mówi, na­dal będzie biło w two­jej pier­si i nie przes­ta­nie pow­tarzać ci te­go, co myśli o życiu i świecie. "
Paulo Coelho


Starała się o tym nie myśleć.
I nic.
Starała się o tym zapomnieć.
I nic.
Starała się to zwalczyć.
I nic.

Kto by pomyślał, że bystra, poukładana panna Granger się zgubi? Kto mógłby uwierzyć, że pod nawałem nowo poznanych uczuć, Hermiona poczuje się po prostu przytłoczona?
Jej myśli wciąż wracały do tego wieczoru i wałkowały chwilę po chwili, sekundę po sekundzie tak, że zdawała się coraz bardziej wątpić w to co się stało.
Ciągle zadawała sobie te głupie, naiwne pytanie : dlaczego? Nie tylko, dlaczego ją pocałował, ale też dlaczego go nie odepchnęła. Ona wręcz pozwoliła mu na to wszystko.
Jej serce spętane było wielką wątpliwością oraz cichym zdenerwowaniem – na pewno ją wykorzystał. To była tylko przykrywka. Tym jakże idiotycznym posunięciem, chciał odwrócić jej uwagę, zmienić temat. Ale dlaczego...?
Hermiona ślęczała nad jedną z kolejnych książek i szukała w nich danego słowa klucza. Za nic jednak, nie mogła się skupić – coś nieprawdopodobnego! Ona, Hermiona Granger nie może się skupić! I to przez jakiegoś zadufanego w sobie, okropnego Ślizgona, który najzwyczajniej w świecie się nią bawi ? Hermiona zaczęła jeszcze bardziej wątpić w siebie.
Nie mogę na to pozwolić – pomyślała.
Dochodziła pierwsza w nocy. Gryfonka nie wychodziła cały dzień z dormitorium, leżąc na łóżku i myśląc lub przeszukując księgi. Postanowiła, że w nocy pójdzie do działu ksiąg zakazanych.
W końcu zdenerwowanie i podekscytowanie wzięło górę i choć na chwilę zapomniała o Malfoyu. Wyciągnęła Pelerynę Niewidkę spod łóżka i naciągnęła ją na siebie. Trzymając różdżkę w pogotowiu, wyszła.
Nie mogła przestać złorzeczyć na siebie, że założyła tak hałaśliwe buty. Musiała stawiać kroki delikatnie i powoli, co bardziej spowolniło jej marsz.
Zamek wydawał się być zupełnie opustoszały, ale Hermiona nie dała się zwieść – gdzieś tu na pewno krąży Filch ze swoją paskudną kotką. No i oczywiście nasz drogi Nietoperz, który najwidoczniej nigdy nie śpi.
Granger rozglądała się dookoła, ostrożnie posuwając się do przodu. Droga, pozornie krótka, wydawała się dłużyć niemiłosiernie. Każdy obraz zdawał się być podejrzany, a z każdej zbroi słyszała tajemnicze dźwięki.
Kiedy już była bliska załamania nerwowego tym ciągłym napięciem, jej oczom ukazały się duże drzwi prowadzące do Biblioteki.
-Alohomora!
Jeszcze tylko jeden głęboki wdech i... była na miejscu.
Od razu do jej nozdrzy doszedł tak ukochany zapach starych ksiąg, ale też kurzu i zgnilizny. Drżącą ręką zdjęła z siebie Pelerynę i po raz kolejny rozejrzała się dookoła. Miała złe przeczucia, a przez głowę przelatywało jej ciągle „ nie powinno mnie tu być”. Ale jest Gryfonką – a Gryfoni to odwaga. Co nie zmienia faktu, że nie powinna robić rzeczy niedozwolonych...
Odrzuciła szybko tą myśl i zanurkowała w Bibliotece. Poświeciła różdżką nad grzbietami ksiąg i zaczęła czytać:
-"Jak zabić wilkołaka ?", "Śmierć przez wieki", "Śmiertelne elikisry -jak je uważyć?"
Nie, nie, nie...
Brnęła dalej i dalej, ale wciąż nie znalazła tego czego chciała. Kolejne tytuły coraz bardziej ją przerażały, a niektóre ociupinę intrygowały. Musiała jednak przedstawić sobie główny cel :Anielski Zegarek. Nic więcej nie powinno zaprzątać jej głowy.
Czas nagle zwolnił i choć dziewczyna wciąż czuła dziwne napięcie, mogła w końcu oddać się swojej misji w spokoju. Tylko raz drgnęła, słysząc niepokojący hałas. Ustał jednak tak szybko jak się pojawił, więc Gryfonka wróciła do pracy.
Mnóstwo tytułów, których nic jej nie mówiło, ale także dużo nazwisk, które znała z najgorszych opowieści.
Czy to nie ten czarodziej, który wynalazł eliksir na głęboki sen i po wypiciu go zapadł w śpiączkę i już nigdy się nie obudził, nawiedzając innych ludzi w snach?
Dreen Dowlands, Anne Heysen, Truan Smiths, Gordon Henlein, Victor Romsay...Zaraz, zaraz.
Hermiona przystanęła, chyba tak jak jej serce. Wyciągnęła jedną z ksiąg i spojrzała na ciemną, skórzaną okładkę. Widniał na niej tytuł „Amser*- Księga Snów” a pod spodem złotymi literami napisane było Gordon Henlein. 
To było to ! Już miała wślizgnąć się pod Pelerynę Niewidkę i odejść, kiedy poczuła znajomy ból na ramieniu.
Z zaskoczenia upuściła książkę i poderwała rękaw do góry. 

SZLA
Łzy bólu i wściekłości napłynęły jej do oczu i starając się z całych sił je opanować wzięła książkę i schowała się pod Peleryną. 
Nie będę płakać, nie, nie, nie!  Nie z tego powodu!- myślała, wymykając się z działu ksiąg zakazanych.
Droga powrotna nie była już taka łatwa - w pewnym momencie Hermiona usłyszała głośne kroki z naprzeciwka. Wystraszona przywarła do ściany i wstrzymała oddech. Tuż obok niej - wręcz kilka centymetrów- przeszedł Snape. Jego czujny wzrok padł też i na nią, ale Gryfonka mogła być pewna, że nic nie zobaczył.
Kiedy sobie poszedł, zdecydowała się podjąć dalszą drogę. Ból w ramieniu zamiast słabnąć robił się coraz silniejszy tak, że gdy była już pod portretem Grubej Damy kolana się pod nią ugięły. Przez głowę przeleciało jej jedynie, że powinna pójść do Skrzydła Szpitalnego,  ale ... nie miała po prostu siły. Z zaciśniętymi zębami podniosła się na równe nogi, zdjęła Pelerynę i wycharczała :
-Broda Merlina.
Gruba Dama wydawała się być niezadowolona, że ktoś ją obudził w nocy, ale nie robiła większych problemów, zauważając w jakim Granger jest stanie. 
Na szczęście w Pokoju Wspólnym nie było nikogo i to całkowicie zrozumiałe, mogła być góra trzecia. Gryfonka padła na fotel. Ból był coraz silniejszy. Hermiona bała się jak będzie przy "M".
Z całych sił zaciskała zęby i skupiła się na ogniu, starając się nie myśleć o nowej, krwawej literze. Jednak jedna myśl nie dawała jej spokoju : czy to sprawka Revisa? Czy to on chciał ją tak skrzywdzić? I kolejny raz pomyślała: dlaczego?
Ból nie ustawał, po chwili Granger poczuła jak odpływa. Zrobiło jej się czarno przed oczami i ...

*** 

Otworzyła powoli oczy. Czuła nieprzyjemny, ale i znajomy zapach. Po kilku chwilach zorientowała się gdzie jest: Skrzydło Szpitalne. 
Ostrożnie usiadła. Gdzieś zza okna dobiegał ją świst wiatru, wywnioskowała więc, że musi być śnieżyca. Nie to jednak zwróciło jej uwagę -obok jej łóżka stał profesor Dumbledore. Minę miał poważną, ale kiedy spojrzała mu w oczy, uśmiechnął się.
-Bardzo się cieszę, że się obudziłaś, panno Granger. Miałaś wiele szczęścia, że zaniepokojona Gruba Dama zdecydowała się obudzić profesor McGonagall. Niestety nie mogę nic zrobić w związku z tą paskudną klątwą... Zaraz zawołam panią Pomfrey. Chciałbym jednak przedtem powiedzieć ci jedną rzecz: uważaj na siebie... i na to co zostawiłaś w Pokoju Wspólnym.
Hermiona nie zdążyła nic odpowiedzieć, kiedy dyrektor odszedł do gabinetu pielęgniarki. Zadrżała z zimna, więc szybko opatuliła się kołdrą i położyła na białej poduszce.
Jej misja... była o wiele ważniejsza niż jej się zdawało. Teraz wie, że wiele od niej zależy i ... dodaje jej to energii. Gdyby tylko mogła, zdjęłaby tą kołdrę i od razu poszła do Wieży Gryffindoru. Nawet w piżamie !
Misja ta wymaga od niej jednak wiele rozwagi... bo inaczej... zawiedzie nie tylko Dumbledore'a, ale też i siebie.

Jeszcze tego samego dnia, po południu, Pani Pomfrey przyniosła jej ubrania i powiedziała, że wszystko powinno być z Hermioną w porządku. Prosiła jednak, by powiadomić ją, gdyby takie omdlenia się powtórzyły. Dziewczyna poczuła jak burczy jej w brzuchu, więc z chęcią wyszła pośpiesznie ze Skrzydła i udała się na obiad. Jeszcze nigdy tak nie cieszyła się na zwykły posiłek - po prostu nie chciała być już w Skrzydle, wolała, żeby wszystko było normalnie.
Zapomniała o jednym... Kiedy weszła do Wielkiej Sali, od razu rzucił jej się w oczy Malfoy, siedzący na samym końcu długiego stołu. Hermiona zawahała się, a wtedy on ją zobaczył. Posłał jej tak chłodne spojrzenie, że poczuła jak dreszcz przechodzi przez jej ciało. Te kilkusekundowe spotkanie ich oczu sprawiło, że poczuła się okropnie. Wiedziała, że ją wykorzystał. Wiedziała ! 
Wściekła odwróciła wzrok i minęła go. Usiadła obok Seamusa, który od razu do niej zagadał:
-Hej, Hermiono! Słyszałem, że byłaś w Skrzydle... Co się stało?
Granger kątem oka zauważyła, że Malfoy drgnął. Ostentacyjnie odwróciła się od niego i uśmiechnęła do Seamusa.
-Nic takiego, tylko zemdlałam.
Zaczęli potem poruszać inne tematy, za co Hermiona była Gryfonowi bardzo wdzięczna. Mogła skupić się na rozmowie, nie myśląc o Malfoyu i jego ohydnych gierkach. Po jakimś czasie skończyła jeść, a Seamus przestał być tak gadatliwy, więc wstała i wyszła z Wielkiej Sali. Od razu pobiegła do Wieży, myśląc jedynie o "Amser- Księdze Snów". 
Nie wiedziała jednak, gdzie ta książka może być. W końcu zostawiła ją na fotelu w Pokoju Wspólnym, ale skoro Dumbledore o niej wie, to znaczy, że książka została gdzieś ukryta. Pobiegła do dormitorium i po krótszych oględzinach, znalazła ją ukrytą pod łóżkiem.
Wzięła księgę Henleina i postanowiła pójść do Pokoju Życzeń - tam będzie mogła bezpiecznie zająć się misją. Idąc na trzecie piętro, czuła dziwne podekscytowanie. Prawdopodobnie w tej oto pozornie zwykłej książce, drzemie jedna z największych tajemnic ostatnich wydarzeń. Do głowy jednak przyszło jej też pytanie - dlaczego Dumbledore nie zajmie się sam Anielskim Zegarkiem, a sugeruje by ona wzięła sprawy w swoje ręce ? To jedno z tych pytań, które jak na razie musi zostawić bez odpowiedzi. 
Będąc już na trzecim piętrze rozglądała się uważnie, nie chcąc by ktokolwiek ją spotkał. Kiedy doszła do tej ściany...
-Malfoy?
Nie była pewna czy wchodził, czy wychodził z Pokoju Życzeń - tak czy siak, stał w otwartych drzwiach zaskoczony.
-Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? Jak tam napis ? Słyszałem, że jeszcze tylko kilka liter.
Hermiona zbladła i spojrzała na niego wściekła - jak mógł być tak okrutny?
-Nic ci do tego, Malfoy.
-Co się taka chłodna zrobiłaś ? Zapomniałaś już o naszej wielkiej, wielkiej, gorącej miłości?
Wyszczerzył zęby w złośliwym uśmiechu, ona jednak nie pozostała mu dłużna.
-O czym ty w ogóle mówisz?
Uśmiechnął się szerzej.
-Dobre zagranie. Radzę ci nikomu - tu jego głos zrobił się groźny tak, że cofnęła się o krok- o tym nie mówić.
-Oczywiście, Malfoy. Będę milczeć aż do śmierci.
-Mam wrażenie, że nie wiesz, jak bardzo jesteś głupia, Granger. Mam cię uświadomić ?
Oparł się szelmowsko o drzwi i puścił jej oko. Hermiona jednak nie czuła tej jego wesołości - coś było w tym bardzo udawanego. Widziała, jak zaciska lewą pięść i poczuła, że tak naprawdę nie wiadomo co można się po nim spodziewać. Jednocześnie nie bała się go - nie był w stanie jej nic zrobić.
Nagle zwrócił uwagę na to, co trzymała w ręku. Hermiona poczuła jak panika ogarnia jej serce i schowała książkę za plecami. Głupie posunięcie. Chłopak zrobił się bardziej czujny. Przejechał ręką po jasnych włosach, a potem patrząc jej w oczy, podszedł bliżej.
-Co tam przede mną chowasz, Granger?
On daje krok do przodu - ona do tyłu. 
-Czyżbyś się mnie bała ? 
-Nie boje się... nie ciebie.
-Nie mnie? A kogo się boisz? Czego?
Kolejny krok do przodu, a ona do tyłu.
-A dlaczego chcesz wiedzieć?
-Może chce poznać twoją słabość.
-Byłabym, więc głupia, gdybym ci odpowiedziała.
-Myślisz, że chce to wykorzystać?
Hermiona zacisnęła palce na książce, modląc się, by udało się z nią uciec.
-Nie zbliżaj się - powiedziała słabo.
Kąciki jego ust uniosły się nieznacznie. W szarych oczach dostrzegła niepokojący błysk i już miała wziąć nogi za pas i uciec, kiedy złapał ją za rękę i pociągnął za sobą.
-Puść mnie ! 
-Nie.
-Zacznę krzyczeć ! 
Ciągnął ją do Pokoju Życzeń, a ona wciąż się wyrywała. Gdyby nie trzymała w dłoni książki, mogłaby wyciągnąć ze spodni różdżkę. Karciła się za tą bezmyślność ! 
Nigdy nie pomyślałaby, że Malfoy może być tak silny. Kiedy znaleźli się w Pokoju Życzeń, drzwi zamknęły się z hukiem i Hermiona ze zdziwieniem zauważyła, że zniknęły. Kątem oka zobaczyła, że są w pustym pokoju z biurkiem, kanapą i innymi całkiem normalnymi meblami. O co w tym chodziło?
Wciąż ją trzymał i patrzył się jakby się nad czymś zastanawiając.
-Puść mnie, to boli! - powiedziała cicho.
Przyciągnął ją bliżej siebie. Puścił jej rękę, ale od razu powędrował nią za jej plecy. Hermiona cofnęła się, ale on uśmiechnął się tylko i szybkim ruchem ręki złapał za książkę. Nie puściła. Niestety zobaczył ją w całej okazałości - tytuł, autora...
-No, proszę. Wiedziałem, że będziesz węszyć. Musisz się dowiedzieć, co to za Zegarek, prawda?
-Skąd o nim wiesz? - zapytała ze strachem.
 Znów ogarnęła ją panika - nie o siebie samą, ale o powodzenie jej misji. 
-Nie jestem głupi, Granger. Mam oczy, uszy i ... znajomości.
-Na przykład ?- prychnęła.
Wciąż trzymała książkę, ale on najwidoczniej nie chciał jak na razie jej zabrać. Inaczej już by jej nie miała.
Jego oczy natomiast rozpoczęły wędrówkę po jej twarzy.
-Gdybym ci powiedział, musiałbym cię zabić.
Kolejny raz prychnęła.
-Myślisz, że żartuje ? Że nie dałbym rady?
Hermiona zamarła. Dzieliło ją od niego zaledwie kilka centymetrów tak, że mogła dokładnie przyjrzeć się jego bladej twarzy. Jej wyraz pozostawał beznamiętny -tylko oczy. Oczy były ciekawe.
-Odpowiedz mi - jego głos był stanowczy.
Przybliżył się jeszcze bardziej.
-Nie jesteś zły. - powiedziała cicho.
Zaśmiał się szyderczo. Hermiona zaczynała wątpić w to co powiedziała.
-Naprawdę tak uważasz?- w jego słowach była kpina, ale także i rozbawienie.
-Nie dałeś mi powodów, żeby tak myśleć - wyszeptała.- Mimo wszystko, to jest moje zdanie.
Nie mogła patrzeć mu w oczy - spojrzała więc na jego podwinięte rękawy i blade, smukłe palce zaciskające się na brzegu książki.
-To że nie jestem Śmierciożercą, nie znaczy, że nie jestem zły.
- A jesteś ? - odważyła się podnieść wzrok i spojrzeć mu w oczy.
Beznamiętny wyraz po raz kolejny gościł na jego twarzy i tym razem także i w oczach.
-Może...- wyszeptał.
Złapała za książkę i wyrwała mu ją z ręki. Schowała ją za plecami. Wiedziała, że pozwolił jej na to. Gdyby tylko chciał, odebrałby jej to w kilka sekund.
W jego oczach pojawiło się coś nowego - jakby smutek, którego nigdy nie widziała. Wiedziała, że mogła się odsunąć, spróbować uciec. Coś jednak ją do tego nie ciągnęło.
-Nie powinnaś się w to mieszać, Granger. Wiem więcej od ciebie. Wiem, że to jest niebezpieczne.
-I co ? Martwisz się o mnie ? - zaśmiała się.
-Raczej o siebie.
-A co ty masz z tym wspólnego?
Ciekawość Hermiony sięgała zenitu. On jednak puścił to pytanie mimo uszu. 
-Czemu musisz się zawsze pakować w najgorsze kłopoty, Granger? To czego teraz szukasz... sprawi ci jeszcze więcej problemów, niż myślisz.
-Nie możesz tego wiedzieć.
-Mogę i wiem. Jesteś naprawdę...
-Przestań ! - krzyknęła, a głos jej się załamał.
Malfoy zrobił się bardziej czujny, ale na jego ustach znów pojawił się szyderczy uśmieszek.
-Co, masz problemy z ego, Granger?
- A ty z myśleniem, Malfoy ? To nie twoja sprawa co robię i nie powinno cię to obchodzić. Nie wiem skąd tyle wiesz i czego jeszcze nie chcesz mi powiedzieć, ale nie obchodzi mnie to.
-A powinno.
-Czemu taki jesteś ?! - krzyknęła mu prosto w twarz.
Wściekł się i to bardzo. Zobaczyła jak zaciska zęby, a potem popchnął ją na zimną ścianę. Książka wypadła jej z ręki, a on szybko zagrodził jej swoimi ramionami drogę. Tyle rzeczy chciała mu w tej chwili powiedzieć, ale nie mogła... Nie dała rady.
-Kiedyś zginiesz, Granger, bo wpakujesz się w coś okropnego, a nie będzie nikogo kto ci pomoże. Będziesz miała jakieś tam swoje bardzo ważne, dobre cele, ale nie wygrasz z Nim. Nie wygrasz ze mną.
Patrzył na nią z tą złowrogą iskierką w oczach. Już Hermiona myślała, że  coś powie, kiedy on tylko westchnął i odsunął się od niej. Na przeciwnej ścianie pojawiły się drzwi.
Hermiona spojrzała na Malfoya - schylił się, podniósł książkę i ku zdumieniu dziewczyny, podał ją dla niej. Ich palce musnęły się delikatnie tak, że Gryfonka zadrżała. Cofnęła się, rzuciła mu ostatnie spojrzenie i wyszła.


*czas


___________________________________________________________________________________
Dla Emmy Love, która to czyta a jak nie to ma czytać i kochanej Bunii, która jest zawsze moim wielkim wsparciem.
Mam jeszcze mini konkursik, w którym wygrać będzie można mały wkład w kolejny rozdział. Kto policzy ile razy w tym rozdziale padło słowo " dlaczego" i napisze to w komentarzu jako pierwszy, będzie mógł podać słowo klucz do kolejnego rozdziału.
Czyli ktoś napisze np. las - a ja będę musiała coś wykombinować, żeby ktoś z naszych bohaterów znalazł się w lesie itd. :) Od razu jednak ostrzegam - niektórych propozycji nie jestem w stanie przyjąć.

11 komentarzy:

  1. Super rozdział :-) Znalazłam tego bloga przez przypadek i jestem zachwycona :-) Na pewno będę tu wpadała :-)


    mojeminiopowiadania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. słów "dlaczego" jest 8 (z tytułem 9) ;p
    Mam nadzieje że dobrze policzyłam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygrałaś mój mały konkurs :) A więc, o czym chcesz przeczytać w kolejnym rozdziale ? Pamiętaj - jedno słowo.

      Usuń
    2. Moje słowo to: tajemnica

      Usuń
  3. Przeczytałam od początku do tego momentu, bo to nie koniec (mówi to ta błyskotliwa ;p) ;3
    Zaintrygował mnie twój blog i muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. ;)

    Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do mnie ;)
    nowe-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział, strasznie mi się spodobał :)
    Widać, że już niedługo dowiemy się nieco więcej o Anielskim Zegarku, na co ogromnie liczę ;)
    Malfoy nieugięty, zimny Ślizgon - to mi się podoba :)
    No i na ręce Hermiony powstała nowa literka. Kurcze... strasznie jej współczuję, śmiem twierdzić, że jakimś cudem nie krzyknęła z bólu, kiedy obok niej przechodził Snape. Spory szacun dla niej, ja bym tak nie dała rady.

    Już nie mogę doczekać się nowego rozdział :)

    Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i weny przede wszystkim!

    ~ Pure - Blood Princess

    P.S. - Zapraszam również i do mnie : dracohermione-love-can-be-magical.blogspot.com

    Buziaki ! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle pełen akcji rozdział.
    Intryguje mnie Draco- niby nie lubi Hermiony, a chce jej bronić. Rozbudowany konflikt wewnętrzny, ot co!
    Mam nadzieję, że szbko dowie się, o co chodzi z Anielskim Zegarkiem.
    Pozdrawiam, em. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny rozdział, jak zawsze świetny. Uwielbiam tę tajemniczość w każdym poście <333

    Pozdrawiam i życzę weny :)
    http://bluealligood.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Liebster Awards!
    Więcej znajdziesz na: http://dramione-tu-i-teraz.blogspot.com/2013/09/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdzial! Nie moge się nadziwić twojej oryginalności! Masz genialne pomysły i trzymasz caly czas w napięciu :) czekam na nn
    Avis

    http://dramione-never-say-never.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń